Po zniesieniu restrykcji trzeba będzie nauczyć się funkcjonować w sytuacji, w której gospodarka działa na innych zasadach niż obecnie np. w warunkach zaostrzonego reżimu sanitarnego czy pewnych - łagodniejszych niż obecnie, ale ostrzejszych niż wcześniej - ograniczeń - ocenił prezes fundacji WiseEuropa Maciej Bukowski. Jego zdaniem, w 2020 r. PKB Polski - w zależności od przebiegu epidemii i wprowadzanych restrykcji - może spaść o kilka, a nawet kilkanaście procent.
"Trudno w tej chwili wyrokować, czy lockdown będzie utrzymany przez dłuższy czas, czy nie. Patrząc na inne kraje, prawdopodobnie będzie przedłużony do końca kwietnia, a od maja zacznie się powolne, stopniowe wychodzenie. Przy czym, aby było to możliwe, najpóźniej za dwa tygodnie rząd powinien przedstawić szczegółowy plan, procedurę, przestawienia polskiej gospodarki na nowe tory. W WiseEuropa przygotowujemy analizę, którą upublicznimy po świętach, wskazującą jak taki scenariusz mógłby wyglądać" - powiedział w wywiadzie dla PAP Biznes Maciej Bukowski.
"Będziemy się musieli nauczyć funkcjonować w sytuacji, w której gospodarka działa na innych zasadach niż obecnie np. w warunkach zaostrzonego reżimu sanitarnego czy pewnych – łagodniejszych niż dziś, ale ostrzejszych niż wcześniej – ograniczeń. Nie należy zakładać, że wrócimy od razu – albo nawet przez dłuższy czas, rok czy dwa lata – do zasad w jakich funkcjonowaliśmy przed epidemią. Jeżeli zrealizuje się scenariusz, w którym koronawirus zostanie z nami na dłużej, być może długofalowo lepszym rozwiązaniem okaże się model tajwański czy japoński, gdzie restrykcje związane z zamykaniem gospodarki są znacznie mniejsze, ale np. wszyscy noszą maski w przestrzeni publicznej" - dodał.
W rozmowie z PAP Biznes ekonomista podkreślił, że im dłużej lockdown będzie trwał, tym bardziej sytuacja będzie pogarszać się także w tych sektorach, w których obecnie jest ona relatywnie dobra.

"Trzeba pamiętać, że zamknięcie gospodarki nie jest całkowite – wiele firm pracuje, i to zarówno w przemyśle, jak i w usługach. Z jednej strony mamy wiele branż, które są całkowicie wyłączone z obrotu gospodarczego, a z drugiej inne, które są wyłączone tylko częściowo lub nawet epidemią niedotknięte. Nie jest to na pewno jednoznaczna sytuacja" - powiedział.
"Im dłużej jednak lockdown u nas, ale i w całej Europie, będzie trwał, tym bardziej sytuacja będzie się pogarszać także w tych sektorach i firmach, w których obecnie jest – na tle innych – relatywnie dobrze, np. w części firm przemysłowych, handlu internetowym, rolnictwie czy finansach. Kolejne branże będą stopniowo dotykane tym samym zjawiskiem, pojawią się braki po stronie kooperantów, kanały sprzedaży będą mniej efektywne, dostawy towarów będą trudniejsze. Długie zamknięcie gospodarka odczuje nieproporcjonalnie bardziej niż krótkie, idąc w stronę jeszcze mniejszej aktywności niż mamy obecnie" - dodał.
W ocenie Bukowskiego, przy stopniowym wychodzeniu z lockdownu w pierwszej kolejności należałoby zezwolić na ponowne poruszanie się w miejscach publicznych.
"Wychodzenie z lockdown należałoby pewnie zacząć od możliwości poruszania się w miejscach publicznych pod warunkiem stosowania odpowiednich zabezpieczeń (np. maski). W drugiej kolejności powinniśmy pewnie przywrócić funkcjonowanie szkół – choć i tak rok szkolny pewnie należałoby skrócić, a egzaminy przesunąć na lato. W trzeciej trzeba zacząć przywracać normalny obieg w innych sektorach na czele z handlem i usługami świadczonymi osobiście, jednocześnie silnie monitorując liczbę zakażeń, co wymaga zdolności do prowadzenia bardzo wielu testów i wyłapywania nowych ognisk zakażeń" - powiedział.
"Tu oczywiście barierą, mogącą nam to utrudnić, są nasze nikłe – na tle sąsiadów – zdolności organizacyjne, baza ludzka (laboranci) i kapitałowa (laboratoria). Tu pewnie też będą wymuszone zmiany – zwiększenie liczby ludzi zatrudnionych w diagnostyce i znacznie szersze niż ma to miejsce obecnie zakontraktowanie sektora prywatnego do tego celu – a zarazem przygotowanie odpowiednich zdolności wyłapywania, izolowania i leczenia przypadków nowych zakażeń, Korea Południowa czy Tajwan są dobrym przykładem jak to można zrobić" - dodał.
Zdaniem ekonomisty, po wyjściu z lockdownu, w nowym reżimie będą musiały powstać lepsze, skalibrowane do skali problemu środki zaradcze, co będzie ogromnym wyzwaniem dla polityki i całego społeczeństwa.
"Musimy zrozumieć, że obecne zamknięcie gospodarki jest w jakimś sensie nadmierne – ze względu na brak zasobów w sferze sprzętu, personelu medycznego, laboratoriach oraz nieprzystosowaniu całego systemu zdrowia publicznego do szybkiej i efektywnej reakcji na tego rodzaju zagrożenie, lockdown musiał być bardzo silny, a szereg wprowadzonych obostrzeń daleko idących" - ocenił prezes fundacji WiseEuropa.
"Rządowe +brute force+ wynikało z niewielkiego pola manewru – ograniczonych możliwości monitoringu, testowania, środków zapobiegania zachorowaniom i leczenia osób chorych. W rezultacie szereg branż ograniczyło swoją aktywność, mimo, że racjonalnie rzecz biorąc nie musiało tego robić. W nowym reżimie musimy mieć lepsze, skalibrowane do skali problemu środki zaradcze, a to ogromne wyzwanie dla polityki i nas wszystkich" - dodał.
W ocenie Bukowskiego, obecnie nie wydaje się, że potrzeba utrzymywania drastycznych ograniczeń może przedłużyć się na III kw., choć niewiadomą wciąż pozostaje IV kr.
"Można bowiem zakładać, że środki zapobiegawcze stosowane w Polsce i innych krajach przynajmniej przejściowo zadziałają i dzienna liczba zachorowań zacznie spadać już od połowy kwietnia, co pozwoli rządom dwa tygodnie później na rozpoczęcie – rozłożonego zapewne na miesiąc lub dwa – procesu zdejmowania restrykcji i ponowne uruchomienie gospodarki" - powiedział.
"Proces ten będzie zarazem mniej lub bardziej międzynarodowo zsynchronizowany, choć zarazem ryzykowny, bowiem będzie się z nim wiązało zagrożenie nawrotem epidemii po zaprzestaniu dość radykalnej społecznej izolacji, w której obecnie funkcjonujemy. To czy potrafimy utrzymać epidemię pod kontrolą bez daleko idących zakazów prowadzenia działalności gospodarczej w handlu czy usługach jest wielką niewiadomą" - dodał.
RECESJA W POLSCE W '20 WYDAJE SIĘ NIEUNIKNIONA
Zdaniem prezesa fundacji WiseEuropa, w skali całego świata koordynacja sposobów zapobiegania negatywnym, gospodarczym skutkom epidemii to równie duży czynnik niepewności, jak koordynacja walki z samym wirusem.
"Skutki gospodarcze bardzo zależą nie tylko od tego, jaki będzie przebieg epidemii, ale też jakie środki będziemy stosować, nie tylko krótkofalowo, ale też w dłuższym okresie, tak my, jak inne kraje. Jeżeli bowiem my się otworzymy, a inne kraje nie, nasi producenci wciąż borykać się będą z problemem utraty istotnej części wcześniejszych klientów. Podobnie, jeśli inne gospodarki europejskie będą stosowały silne bodźce stymulacyjne, by pobudzić własne gospodarki i my możemy na tym skorzystać poprzez eksport" - powiedział.
"W sensie gospodarczym, w skali całego świata koordynacja sposobów zapobiegania złym gospodarczym skutkom epidemii to równie duży czynnik niepewności, jak koordynacja walki z samym wirusem. Na razie jestem umiarkowanym pesymistą – wskaźniki z Chin pokazują, że tam zaburzenie wywołane COVID19 jest wciąż duże, mimo symptomów stopniowego przywracania gospodarki na dawne tory, przy czym zarazem jest coraz więcej sygnałów o punktowych nawrotach zakażeń na terenie Chin" - dodał.
Ekonomista prognozuje, że PKB Polski w 2020 r. - w zależności od przebiegu epidemii i wprowadzanych restrykcji - może spaść o kilka, a nawet kilkanaście procent.
"Odbicie naszej – polskiej i europejskiej – gospodarki w kształcie litery U wydaje mi się więc bardziej prawdopodobne niż scenariusz szybkiego powrotu do normalności. W tym roku prawie na pewno będziemy mieli recesję. PKB spadnie nam o kilka do kilkunastu procent. Głębokość spadku będzie zależała od długości i skali dotychczasowych restrykcji, naszej zdolności do szybkiego wdrożenia zasad nowej normalności i tego, czy będziemy mieć nawrót epidemii jesienią oraz w jaki sposób na nią wtedy zareagujemy. PKB Polski może spaść więc od -5 do nawet -20 procent, przy czym spadek o 20 procent to bardzo czarny scenariusz, który może ziścić się, jeśli restrykcje i zamknięcia zostaną wprowadzone po raz kolejny i ponownie na długo (np. 2-3 miesiące)" - powiedział PAP Biznes Bukowski.
Zdaniem Bukowskiego stosowane obecnie przez różne państwa środki zaradcze są pewnego rodzaju eksperymentami i póki co ciężko powiedzieć, który z modeli sprawdzi się najlepiej.
"Z drugiej strony można sobie wyobrazić inny scenariusz – z czysto ekonomicznego powodu godzimy się z większym ryzykiem zachorowania, które mitygujemy na sposób japoński, koreański czy tajwański, bowiem koszty długiego lub ponownego zamknięcia gospodarki oceniamy jako zbyt duże. Gdzieś pewnie ten balans zostanie znaleziony, choć obecnie trudno powiedzieć gdzie – nie zależy to tylko od nas, ale i od tego, jak zareagują inne kraje" - ocenił.
"Teraz wszyscy są w fazie eksperymentu, na władzach ciąży duża odpowiedzialność, żeby ten szok akomodować, nie tylko przez instrumenty gospodarcze, ale też te z zakresu zdrowia publicznego i organizacji życia publicznego – doposażenia ochrony zdrowia, dofinansowania diagnostyki, wprowadzenia obowiązku noszenia masek itp. Może się okazać, że w takich warunkach będziemy musieli żyć przez dłuższy czas, pracodawcy będą mieli obowiązek zapewnienia środków ochrony w miejscach pracy, obywatele będą musieli przestrzegać konkretnych zasad w miejscach publicznych, a niektóre branże – np. hotelarstwo, lotnictwo czy turystyka – na długo pozostają w kryzysie" - dodał.
TARCZA ANTYKRYZYSOWA KOMPROMISEM W RAMACH ISTNIEJĄCYCH OGRANICZEŃ
Prezes fundacji WiseEuropa pozytywnie ocenia przygotowany przez rząd pakiet pomocowy, podkreślając jednocześnie, że jest on swojego rodzaju kompromisem wypracowanym w ramach istniejących ograniczeń.
"Propozycje rządu zawarte w tzw. tarczy antykryzysowej oceniam pozytywnie, to jest porządna robota, pewnie całego sztabu ludzi i instytucji. Są one jednak pewnego rodzaju kompromisem między tym co chcielibyśmy, a ty co możemy. Polska nie jest w strefie euro, ani dolara, co musimy brać pod uwagę, rozumiejąc, że mniej nam wolno niż rządom Niemiec czy USA" - powiedział.
"Nie możemy jak oni podnieść skokowo długu publicznego o 10, 20, 30 procent PKB, a zarazem sfinansować go z nieograniczonej ekspansji monetarnej. U nas to oznaczałoby ogromne ryzyko wielkiej dewaluacji złotego, dużej inflacji i destabilizacji makroekonomicznej. Rząd musi to brać pod uwagę, nie ma więc podobnej swobody działania, co rzutuje na pakiet jaki proponuje" - dodał.
W rozmowie z PAP Biznes Bukowski zaznaczył, że propozycje zawarte w Tarczy Antykryzysowej są także konsekwencją trzymania się obietnic, które rząd złożył jakiś czas temu.
"Mógłby np. nie wypłacić 13-stej emerytury i z tego po części sfinansować pomoc dla przedsiębiorstw lub bezrobotnych udzielając jej znacznie więcej niż to zostało zaproponowane a zarazem unikając dużego zadłużania się na rynku. Gospodarstwa emeryckie nie potrzebują aż tak dodatkowego dochodu, a zmniejszenie bezrobocia i złagodzenie jego skutków jest teraz znacznie ważniejsze niż wsparcie emerytów" - powiedział ekonomista.
"Chyba nie ma na to – jak na razie – gotowości politycznej, co dodatkowo zmniejsza swobodę manewru jaką dysponuje rząd. Stąd część narzędzi jakie zaproponował rząd musi być warunkowa i relatywnie skomplikowana. Tarcza, przez te – zewnętrzne i wewnętrzne - ograniczenia, będzie pewnie mniej skuteczna niż analogiczne pakiety w Niemczech czy Danii. Natomiast w ramach tych ograniczeń jest ona optymalna" - dodał.
Zdaniem Bukowskiego, problemem pozostawionym na razie nieco na uboczu jest kwestia płynnościowa firm.
"Firmy z udokumentowaną historią rachunku powinny znacznie łatwiej niż do tej pory móc wziąć kredyty obrotowe, najlepiej jak najmniej oprocentowane, gwarantowane przez BGK i rozłożone na kilka lat. To co bowiem grozi nadal naszej gospodarce to powszechne zatory płatnicze. Firmy mogą bowiem przestać płacić nie tylko swoim pracownikom, ale i kooperantom wywołując swoisty efekt domina w gospodarce. Temu koniecznie trzeba zapobiec" - ocenił ekonomista.
Patrycja Sikora (PAP Biznes)
pat/ ana/




























































