REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Budżet państwa to współczesny Janosik

    Łukasz Piechowiak2012-12-14 06:00główny ekonomista Bankier.pl
    publikacja
    2012-12-14 06:00

    Janosik jest uważany za polskiego Robina Hooda. Nieważne, że był Słowakiem. Nieważne też, że wcale nie był pozytywnym bohaterem, lecz pospolitym bandytą. Liczy się tylko jego legenda, według której dokonywał sprawiedliwej redystrybucji dóbr - okradał bogatych właścicieli ziemskich, a łup dzielił pomiędzy biednych chłopów.

    Współczesnym polskim Janosikiem jest budżet państwa. Zabiera on pieniądze gminom zamożnym, a daje ubogim. Dzieje się tak za sprawą przymusowej daniny samorządów.

    "Podatek janosikowy" to obowiązkowa wpłata do budżetu państwa dokonywana przez bogate samorządy. Później państwo rozdziela te pieniądze na rzecz biedniejszych gmin. Wysokość wpłaty ustala się na podstawie procenta przychodów województwa sprzed dwóch lat w stosunku do bieżącego roku. "Janosikowe" płacą te gminy, których dochody w przeliczeniu na jednego mieszkańca przekraczają 150% przeciętnego wynagrodzenia.

    W przyszłym roku "Janosiki" wspomogą biedniejsze rejony Polski kwotą 2,4 mld zł. Najwięcej, bo ponad 800 mln zł, wpłaci Warszawa. Poznań odda ok. 84 mln zł, Kraków - 61 mln zł, Wrocław - 59 mln zł, Polkowice - 24 mln zł. Wśród województw najwięcej odda mazowieckie - ponad 600 mln zł - a później dolnośląskie - 26 mln zł.

    Podobno Polska jest krajem wolnych ludzi

    Rozwiązanie to funkcjonuje od 2003 roku. Powstało po to, aby bogate samorządy z dużym dochodem pomogły utrzymać się tym gminom, których dochody są bardzo niskie. Odwołano się przy tym do idei solidarności i zrównoważonego rozwoju. W dużym skrócie nie miało być tak, że w jakimś mieście buduje się kosmodrom, a we wsi 100 km dalej dzieci wracają zimą ze szkoły po nieoświetlonej i nieodśnieżonej drodze. Z drugiej strony teoretycznie Polska jest krajem wolnych ludzi. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ludzie z biednych gmin przenosili się w rejony bogatsze, z lepszymi perspektywami na przyszłość.

    Płatnicy "podatku janosikowego" coraz głośniej protestują przeciw tej daninie. Samorządy zaangażowane w akcję STOP Janosikowe prześcigają się w wyliczeniach inwestycji, jakie mogłyby zrealizować, gdyby nie musiały dzielić się swoimi dochodami. 61 mln zł to 61 orlików, 59 mln zł to kilkanaście nowych tramwajów, a 800 mln zł to ok. 10% wartości kontraktu na budowę II linii metra. Nie mówiąc o tym, że środki te można zaoszczędzić lub spłacić nimi część zaciągniętego długu.

    Recykling podatkowy zatacza koło

    Kwestia solidarności ma dwa oblicza. Teoretycznie przyjezdni z biedniejszych gmin nie płacą podatku dochodowego w metropoliach, w których pracują. Jednak pośrednio płacą tam inne podatki. Przykładowo: czynsz za wynajęte mieszkanie składa się na dochód właściciela nieruchomości, który już płaci podatek bezpośrednio. Innymi słowy przyjezdni z obdarowywanych miast składają się na wyższe dochody bogatych samorządów. W pewnym sensie "janosikowe" to zwrot tych środków.

    Wszystko zależy od podejścia. Bogate samorządy skarżą się, że tracą potencjał inwestycyjny. Wyliczanka na orliki nie ma jednak żadnego uzasadnienia, jeśli miasto zadłuża się do granic możliwości. Czy musiałoby się zadłużać, gdyby "janosikowego" nie było? Szczerze wątpię, bo akurat kredyt to sprawdzony sposób na realizację obietnic wyborczych.

    Z kolei zwolennicy obecnego rozwiązania twierdzą, że jeżeli nie będzie transferu od bogatych do biednych, to wiele peryferyjnych gmin spowiją ciemności. Kiedyś wysiłkiem całego narodu odbudowano Warszawę, ale pozostały takie rejony Polski, które do dziś wymagają odbudowy. Pomoc biedniejszym gminom to w pewnym sensie inwestycja w bogatszych "przyjezdnych". Bo to, że ci przyjadą do wielkich miast, jest raczej oczywiste.

    Mogą, ale nie muszą

    Nie jest wykluczona zmiana ustawy. Być może nie powinna mieć miejsca sytuacja, kiedy jakaś gmina jest całkowicie uzależniona od dotacji i nie potrafi tego zmienić. Ograniczenia czasowe w dotowaniu biednych gmin mogłyby przynieść pozytywne efekty i wymusić na nich większą aktywność. A może bogate samorządy powinny wybierać sobie "partnerów", którym przelewałyby pieniądze bezpośrednio na konto? To byłoby bardzo ryzykowne, ale ciekawe. Zupełnie jak z Janosikiem, który mógł, ale nie musiał.

    Łukasz Piechowiak

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (20)

    dodaj komentarz
    ~mirosław
    Autor pisze "Biedne dzieci z oddalonej o 100 km wsi chodzą na piechotę do szkoły po nieodśnieżonej drodze" Czyli biedne dzieci - mają biednych rodziców. Dalej pisze : nic nie stoi na przeszkodzie żeby ci biedni rodzice z biednymi dziećmi przenieśli się do bogatej miejscowości.
    Dziennikarz tego artykułu chyba zapomniał
    Autor pisze "Biedne dzieci z oddalonej o 100 km wsi chodzą na piechotę do szkoły po nieodśnieżonej drodze" Czyli biedne dzieci - mają biednych rodziców. Dalej pisze : nic nie stoi na przeszkodzie żeby ci biedni rodzice z biednymi dziećmi przenieśli się do bogatej miejscowości.
    Dziennikarz tego artykułu chyba zapomniał że teraz nie jest rok 1970 złotych lat PRL'u kiedy się przenosiło do bogatszego rejonu kraju i dostawało się pracę i co najmniej hotel robotniczy albo w lepszych fabrykach mieszkanie zakładowe. Teraz w bogatym mieście trzeba wynająć mieszkanie lub kupić na kredyt mieszkanie np 250 tys. zł Szansa jest prawie zerowa że ten biedny ojciec jadąc tam dostanie pracę za parę tysięcy złotych na rękę żeby wynająć mieszkanie opłacić wszystkie opłaty i utrzymać swoje biedne dzieci, kupić jedzenie i ubranie. Za to jest duża szansa że może dostanie pracę za 1200 zł na rękę na czas określony i nie będzie w stanie wynająć mieszkania ani go kupić.
    Dziennikarz nie zna się na ekonomii tej nawet podstawowej i mam nadzieję że redaktor portalu Bankier.pl zwolni go dyscyplinarnie za niefachowość ekonomiczną i brak kompetencji.
    ~chyba żartujecie
    Budżet państwa to odwrotność Janosika. Zabiera on biednym aby dać podwyżki prokuratorom, urzędnikom, sędziom, generałom i kolesiom ze spółek skarbu państwa wysokie premie.
    ~Caesar
    Po pierwsze - sprawa w zasadzie dotyczy wyłącznie Warszawy - bo ta płaci więcej Janosikowego niż wszystkie pozostałe gminy razem wzięte. Po drugie akurat na przykładzie Warszawy widać że per saldo i tak Warszawa na systemie podatkowym wychodzi najlepiej. To w Wawie są centralne urzędy , sądy etc z najwyższymi zarobkami i funduszami,Po pierwsze - sprawa w zasadzie dotyczy wyłącznie Warszawy - bo ta płaci więcej Janosikowego niż wszystkie pozostałe gminy razem wzięte. Po drugie akurat na przykładzie Warszawy widać że per saldo i tak Warszawa na systemie podatkowym wychodzi najlepiej. To w Wawie są centralne urzędy , sądy etc z najwyższymi zarobkami i funduszami, to w Warszawie są siedziby firm (choćby banków) których dochód wypracowują biedni ludzie z biednych gmin, to wreszcie w Warszawie jest najwięcej inwestycji i instytucji dotowanych z budżetu (jak choćby : Stadion Narodowy, Teatr Narodowy czy...metro). O skali zdzierstwa świadczy m.in. to że owa ponoć gigantyczna wpłata 800 mln stanowi zaledwie 10% kosztów jednej inwestycji w Wawie (metro). Biedne gminy też sobie radzą jak mogą np na drodze krajowej z Tucholi do Koszalina (DK11) w KAŻDEJ gminie jest po kilka fotoradarów, które pracują 24h na dobę . Biały Bór ponad 20% dochodów gminy pozyskuje z takiego myta drogowego (oczywiście fotoradary są dla bezpieczeństwa!).
    ~no name
    Powiedz mi jedno:
    Gdzie masz zapisane, że Metro jest dotowane z Budżetu Państwa? Jest finansowane z Kredytów, Funduszy M.St. Warszawy i Środków UE.

    Stadion Narodowy - nikt się o niego nie prosił... Poza tym Warszawa pokrywa koszty dowozu i rozwiezienia uczestników imprez oraz zmian w organizacji ruchu, sprzątania wokół
    Powiedz mi jedno:
    Gdzie masz zapisane, że Metro jest dotowane z Budżetu Państwa? Jest finansowane z Kredytów, Funduszy M.St. Warszawy i Środków UE.

    Stadion Narodowy - nikt się o niego nie prosił... Poza tym Warszawa pokrywa koszty dowozu i rozwiezienia uczestników imprez oraz zmian w organizacji ruchu, sprzątania wokół stadionu itd. przy okazji każdej imprezy organizowanej na nim. Organizator jak na razie nie partycypował w kosztach.

    Ponadto (wg różnych szacunków dane się różnią) w Warszawie mieszka ok 1 mln ludzi, którzy nie rozliczają się w Warszawie a zamieszkują tutaj na stałe!!

    Ogólnie nie jestem przeciwnikiem Janosikowego - jak najbardziej idea pomagania biedniejszym gminom w kraju jest słuszna, ale już sam sposób wyliczania jest mocno zakłamany... Na przykładzie Warszawy widać to dobitnie... jakby przeliczyć kwotę na liczbę rzeczywiście zamieszkujących osób kwota wynosiłaby nie 800 MLN PLN a ok 500 MLN PLN - uczciwiej, a kwota 300 MLN mogłaby pójść na inwestycje w mieście, które są obcinane przez braki w budżecie. Ot tyle :)
    ~Paso żyt
    Dnia 2012-12-14 o godz. 06:29 ~ignacy napisał(a):
    > Bajka o Janosiku

    >Żył był sobie Janosik. Był też Bogaty miał 500 sztuk bogactwa i był Biedny nie miał żadnej >sztuki bogactwa. Janosik był dobry i zabrał bogatemu wszystko, a biednemu dał 499 sztuk >bogactwa, jedną sztukę zostawił sobie ( pokrycie kosztów
    Dnia 2012-12-14 o godz. 06:29 ~ignacy napisał(a):
    > Bajka o Janosiku

    >Żył był sobie Janosik. Był też Bogaty miał 500 sztuk bogactwa i był Biedny nie miał żadnej >sztuki bogactwa. Janosik był dobry i zabrał bogatemu wszystko, a biednemu dał 499 sztuk >bogactwa, jedną sztukę zostawił sobie ( pokrycie kosztów łupiestwa ). Od razu zauważył że >role Biednego i Bogatego odmieniły się i trzeba było powtórzyć operację. W następnym >dniu zadanie - po ilu powtórkach Janosik zrównał Biednego z Bogatym i ile na tym zarobił, >jeśli realny koszt łupiestwa to 77% sztuki bogactwa oraz ile zarobili właściciele Janosika >którzy otrzymali 19% od dochodów Janosika 22% VAT od dostawców narzędzi łupieżczych >i 20% od odsetek od ulokowanych bogactw przez Janosika a także 19% odsetek od >kredytu zaciągniętego przez Janosika na rozpoczęcie działalności łupieżczej.

    Po mniej niż 500 grabieżach Bogaty, Biedny i Janosik nie mają nic.
    Właściciele Janosika mają wszystko.

    W każdym państwie jest podobnie.
    Jak ja Ci dam banknot i ty mi go natychmiast oddasz i zrobimy to wielokrotnie, to trochę od każdej zmiany zabiera fiskus. Dość szybko banknot trafi w całości do obcych (fiskus).

    Pyskowanie obywateli o sprawiedliwości społecznej służy jedynie przywódcom stada.
    Przywódcy będą opływać w luksusach, a motłoch niech zdycha. By nie zdechł za szybko dostanie miskę wody. Jak się motłochowi nie podoba, aparat ucisku wyznaczy rewolucjonistów, który obiecają motłochowi (narodowi) rewolucję, po której do władzy dojdą inne pasożyty. Aparat w cieniu będzie spijał śmietanę i szykował kolejne gry wojenne.
    ~caesar
    cała prawda, tylko jednak trochę nie na temat :(
    ~Święty
    Weźcie tylko pod uwagę, że Janosikowe to nie wszystko. Kwestia słuszności to inna sprawa. Masa ludzi pracuje i mieszka w dużych miastach a zameldowani są gdzieś w rodzinnej wsi. Podatki od ich dochodu też trafiają na wieś.
    ~Myster Master
    Tak jest i tak być powinno. To nie jest żaden bandytyzm lecz normalna redystrybucja dochodu produktu krajowego. Niby biedniejsze gminy to obce narody, czy co? A teraz trochę matematyki bo autorowi chyba coś cię popieprzyło w obliczeniach. Jakim cudem Całe woj. Mazowieckie ma wpłacić ponad 600 mln skoro wcześniej napisałeś matematyku,Tak jest i tak być powinno. To nie jest żaden bandytyzm lecz normalna redystrybucja dochodu produktu krajowego. Niby biedniejsze gminy to obce narody, czy co? A teraz trochę matematyki bo autorowi chyba coś cię popieprzyło w obliczeniach. Jakim cudem Całe woj. Mazowieckie ma wpłacić ponad 600 mln skoro wcześniej napisałeś matematyku, że sama Warszawa odda 800 mln. Podobne błędy widać na przykładzie woj. dolnośląskiego. Dodam, że mieszkam w dużym mieście które też raczej dopłaca na inne mniejsze regiony i tak być powinno. Brak dotacji dla biedniejszych niby miałoby podnieść ich aktywność? Być może w niektórych przypadkach coś takiego mogłoby nastąpić ale ogólnie to niby z czego miałby wynikać wzrost aktywności w regionach gdzie przeważają głównie obszary wiejskie i do tego w obecnej trudnej sytuacji gospodarczej w ogóle?
    ~hmm
    Województwo, powiat, gmina - różne jst płacą różnie, więc matematyka nie ma tu nic do rzeczy.

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki