Brytyjskie i światowe media z zainteresowaniem czekają na decyzję Juliana Assange'a, który zapowiadał wczoraj, że wyjdzie z ambasady Ekwadoru w Londynie. Schronił się w niej ponad 3 i pół roku temu przed ekstradycją do Szwecji. Panel ekspertów prawnych ONZ orzekł, że brytyjskie władze powinny umożliwić założycielowi Wikileaks wyjazd do Ekwadoru, gdzie uzyskał azyl.
Brytyjski rząd stanowczo odrzucił ten werdykt, podkreślając, że Julian Assange znalazł się w ambasadzie ekwadorskiej z własnej woli i w każdej chwili może ją opuścić, a sprawa jego ekstradycji przeszła przez wszystkie szczeble sądownictwa i jest prawnie niepodważalna.
Minister spraw zagranicznych Philip Hammond określił orzeczenie grupy roboczej ONZ jako śmiechu warte. Zaskoczenie brytyjskich władz musiała również wywołać sugestia, że Assange mógłby teraz dochodzić odszkodowań. Ponad półtoraroczny proces ekstradycyjny kosztował brytyjski rząd miliony funtów, a sama straż przed ambasadą Ekwadoru 12,5 miliona.
Rzecznik Wikileaks Kristinn Hrafnsson powiedział jednak, że nadal ma nadzieję, że Szwecja i Wielka Brytania pozwolą Assangeowi wyjechać do Ekwadoru. "Nie chcę wierzyć - powiedział Hrafnsson - że te dwa kraje odrzucą tak ważną decyzję mechanizmu praw człowieka Narodów Zjednoczonych. To by było bardzo poważne - dodał rzecznik Wikileaks.
/IAR/ Grzegorz Drymer, Londyn/em/sk






























































