Borys: Ponad połowa firm w Polsce odczuwa skutki kryzysu

Blisko 50-60 proc. firm w naszej gospodarce odczuwają już skutki kryzysu; zakładamy, że ze wsparcia finansowego skorzysta 350 - 400 tys. firm - powiedział prezes PFR Paweł Borys. Dodał, że PFR zrobi wszystko, aby firmy miały dostęp do tego finansowania w czwartym tygodniu kwietnia.

Szef Polskiego Funduszu Rozwoju uczestniczył w piątek w rozmowie z Pulsem Biznesu, gdzie był pytany o rozwiązania przygotowane w ramach tarczy finansowej PFR.

Chodzi o przedstawiony w tym tygodniu program o wartości 100 mld zł na ochronę miejsc pracy i zapewnienie firmom płynności finansowej w okresie poważnych zakłóceń w gospodarce. Przedsiębiorstwa, które z niego skorzystają, otrzymają środki bezzwrotne o wartości 60 mld zł. Tzw. tarcza finansowa PFR dla firm i pracowników jest skierowana do mikrofirm (zatrudniających co najmniej 1 pracownika) oraz małych, średnich i dużych przedsiębiorstw.

"Kryterium przystąpienia do tego programu, czyli uzyskania wsparcia dla mikroprzedsiębiorstw, małych i średnich firm, ale także tych dużych, rzeczywiście jest spadek przychodów o 25 proc. względem poprzedniego miesiąca bądź analogicznego miesiąca roku poprzedniego" - powiedział Borys.

Jak wyjaśnił, chodzi o to, "aby dotrzeć z tym wsparciem finansowym jednak przede wszystkim do firm, które go naprawdę potrzebują".

"Szacujemy, że takich firm jest w tej chwili blisko 50-60 proc. w naszej gospodarce, które odczuwają już skutki tego kryzysu. Stąd zakładamy, że skorzysta z tego wsparcia finansowego, między 350 a 400 tys. firm" - powiedział.

Borys tłumaczył, że jeśli firma nie odnotowała spadku przychodów np. w kwietniu, albo w marcu, tylko w maju, to te nabory na dofinansowanie będą prowadzone do końca lipca.

"I też w rządowym programie przewidziane jest, że ewentualnie rząd może podjąć decyzję o przedłużeniu tego terminu. Jeżeli w maju ktoś się spodziewa spadku przychodów, może wtedy w czerwcu zawnioskować o takie wsparcie" - wyjaśnił.

Borys przypomniał, że program wsparcia opiewa na 100 mld zł - 25 mld zł dla mikroprzedsiębiorstw, 50 mld dla małych i średnich i 25 mld zł dla dużych.

"Będzie możliwość przesuwania pomiędzy tymi komponentami, w zależności od tego, jak duże będzie zapotrzebowanie ze strony tych firm. Zakładamy, że te środki są wystarczające, aby wszyscy, którzy chcą tego wsparcia uzyskać, żeby je otrzymali" - powiedział.

Jak dodał, "mieliśmy rozmowę z premierem Mateuszem Morawieckim, że jeżeliby się okazało, że te potrzeby firm są wyższe, a środki już zostały wyczerpane, to rząd będzie najprawdopodobniej podejmował decyzje o zwiększeniu tej puli środków".

"Chcemy, aby wsparcie dla mikro, małych i średnich firm było możliwie wystandaryzowane i dostępne jak najszerzej"- wskazał szef PFR.

Przekazał, że w czwartek wieczorem, Komisji Europejskiej przekazano do notyfikacji program dotyczący pomocy dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

"Mamy nadzieję, że w przyszłym tygodniu ta zgoda zostanie udzielona. Wtedy zostaje nam olbrzymi temat organizacji operacyjnej, czyli musimy wyemitować obligacje na ten program. Musimy przygotować platformę rozliczeń, ewidencji wniosków wspólnie z bankami i połączyć się z bazami KAS i ZUS" - tłumaczył Borys.

Jak podkreślił, "to gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne, bezprecedensowe".

"Nikt w tak krótkim czasie takiego projektu nie realizował. Ale będziemy robili wszystko, aby firmy miały dostęp do tego finansowania w czwartym tygodniu kwietnia" - powiedział.

Szef PFR przekazał, że wyzwaniem jest też zaplanowanie programu emisji obligacji. "Musimy oszacować pojemność rynku. Pomoże nam w tym też Narodowy Bank Polski, aby wesprzeć płynność w sektorze finansowym, abyśmy rzeczywiście tak duże środki mogli zmobilizować" - wyjaśnił.

Jak przekazał, obligacje będą emitowane przede wszystkim na rynku krajowym. "W przyszłości chciałbym też sięgnąć po inwestorów z zagranicy. Mówimy tutaj o miesiącu, dwóch, co może być bardzo trudne. (...) Przy ograniczeniach podróżowania ciężko zorganizować roadshow" - powiedział.

Borys przekazał, że jeśli chodzi o unijną metodologię ESA, najprawdopodobniej ta kwota zadłużenia PFR zwiększy nasze zadłużenie o tę kwotę, o jaką zaciągniemy zobowiązanie. "To nie jest przesądzone, będziemy na ten temat dyskutować z KE" - dodał.

Zgodnie z programem tarczy finansowej, którego wartość wyniesie 4,5 proc. PKB (100 mld zł) do mikrofirm trafi 25 mld zł, do małych i średnich firm 50 mld zł (łącznie 75 mld zł będzie przeznaczone dla firm zatrudniających od jednego do 250 pracowników), a do dużych przedsiębiorstw płacących podatki w Polsce 25 mld zł. Podmioty, które skorzystają z programu otrzymają łącznie środki bezzwrotne o wartości 60 mld zł. Programem będą objęte firmy, których obroty spadły w ostatnim czasie o co najmniej 25 proc. Dla mikro i małych firm górny pułap subwencji wynosi ponad 300 tys. zł. Średnie firmy – to ponad 4 mln zł, a duże – proporcjonalnie więcej. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta

aop/ skr/

Źródło: PAP Biznes
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 angol

Znakomicie. Neoliberałowie uważają, że rynek oczyszcza się sam i istnieje niewidzialna ręka rynku. W związku z tym szereg bankructw powinien być oczyszczający. Jedyne co powinny zrobić państwa to zapewnić podstawowy dochód gwarantowany płatnikom PIT.

! Odpowiedz
0 0 bha

A to dopiero wstęp............

! Odpowiedz
3 1 ri1212

Normalny człowiek mający w miarę dobrą pracę lub prowadzący mały biznes powinien mieć poduszkę finansowa na minimum 6 miesięcy a nie wszystko na raty.Abstrachujac od obecnej pandemii każdego z nas może dopaść jakąś choroba w lub wypadek i co wtedy też państwo ma wdrażać tarcze.Zostalismy ogłupieni przez banki że możemy mieć wszystko na kredyt tylko nie powiedzieli wam że aby bank mógł dać kredyt to ktoś musi wpłacić oszczędności.Atotalne kuriozum to jest jak klient kupujący np telewizor za gotówkę płaci tyle samo co biorący na raty odroczone na pół roku i 0% .Idiotyzm do entej potęgi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 6 grzegorzkubik

Dobrze powiedział pewien pan z ministerstwa działaczce KO. Rząd nie ma zaczarowanego ołówka i robi to co może a naprawdę dużą pomoc zatwierdzono w sejmie. Czekamy na Pana kopertowego Grodzkiego aż łaskawie zorganizuje posiedzenie senatu bo tak naprawdę senat opóźni start kolejnej tarczy. Ten rząd robi bardzo dużo i dużo dobrego a opozycja jest taka przeszkadzajką. Może posłowie KO zrezygnują diet to będzie więcej kasy na pomoc przedsiębiorcom.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 6 marianpazdzioch

Jak w Grecji kreatywna księgowość na całego. Do tego drukowanko jak w Wenezueli.

! Odpowiedz
4 6 antek10

Raczej 100%. Nikt nie zyje na bezludnej wyspie

! Odpowiedz
10 11 kondor_plus

Górnikom i rolnikom nic się złego nie stanie, wręcz przeciwnie. Mundurowym i urzędnikom także. Dopóki pozwalają i nie robią powszechnych badań to budowlanka, wykończeniówka, ogrody, architektura ogrodowa przeżywają wręcz ekstremalny boom.

! Odpowiedz
3 17 janek43

już lepszą analizę by zrobił Borys Johnson pod respiratorem. Po co dajecie takie durne analizy typu "60% zauważyło że jest gorzej" . A może i 60% zauważyło że zrobiło się cieplej? Dajcie jakiegoś eksperta który coś w życiu zarobił, zatrudnia kogoś i tak dalej...

! Odpowiedz
13 18 sammler

Dodajmy: kryzysu spowodowanego przez zaniechanie, a później błędne decyzje rządu, ze szczególnym uwzględnieniem ministra tzw. "zdrowia".

Gdyby nie powyższe, mielibyśmy kryzys o skali przynajmniej 3x niższej. Bo nas, w odróżnieniu od Włoch, nic nie zaskoczyło - wirus szedł powoli z zachodu. Było co najmniej 5 tygodni od momentu, gdy Morawiecki dowiedział się o potencjalnym zagrożeniu. Nie przygotowano służby zdrowia, tylko ograniczono się do finansowania budżetu). A gdy wirus przyszedł, podjęto decyzję o izolacji nie chorych, tylko zdrowych. I to był bezpośredni i jedyny powód tak dużej skali problemów gospodarki. Tą jedną decyzją rządu Morawieckiego ją ZARŻNIĘTO. Bez tego problemy mieliby głównie eksporterzy i na tym by się skończyło. Plus na śmierci kilkunastu osób i zarażeniu 100, może 200 (gdyby choćby zamknięte szkoły wykorzystano jako izolatoria dla pierwszych chorych).

Ale nie, po co? U nas od razu wprowadzono takie same (lub dalej idące) obostrzenia, co w państwach, które borykały się z problemem już 5 tygodni i miały dziesiątki czy setki zgonów dziennie. Gdzie służba zdrowia była na granicy całkowitej zapaści. Nie przygotowano przez 5 tygodni procedur, nie zabezpieczono środków, nie podjęto decyzji o izolacji chorych, tylko... zamknięto wszystkich w domach. Jeżeli myślicie, że wam się to wszystko upiecze, to jesteście w bardzo dużym błędzie. Trzeciej kadencji nie będzie. (A po odejściu szeregowego posła Kaczyńskiego do lepszego ze światów już nigdy nie wrócicie do władzy.)

Ale przecież wybory strażnika żyrandola były OD POCZĄTKU najważniejsze...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 20 bt5

Dzisiejsi politycy są skrajnie cyniczni : dzisiejsze "pakiety pomocowe" okażą się kamieniem u szyi za kilka lat kiedy trzeba będzie podnieść podatki na ich spłaty. Przedsiębiorcy też są bezczelni: sprawa jest prosta jest klient i obrót to zarabiaj, kończy się klient i obrót to guzik to kogo obchodzi oprócz ciebie nawet żonę guzik to powinno interesować. Można się przebranżowić czy przestać być przedsiębiorcą, nie ma obowiązku bycia przedsiębiorcą. Dotowanie miejsc pracy jest dość bezsensowne - w PRLu tak próbowano robić i tak ten pomysł zakończył się klęską ekonomiczną. Rezerw w obecnych spatologizowanych pasożytnictwem gospodarkach jest aż nadto. I nie chodzie tu wcale o likwidacje niezbędnych w tej chwili w sumie groszowych zasiłków na dzieci. ale chodzi o likwidacje choćby przywilejów emerytalnych, dziesiątek tyciecy lipnych stanowisk w radach nadzorczych służacyhc tylko pobieraniu wysokich apanaży. nikomu też nie potrzebni są już pośrednicy kredytowi, pośrednicy do leasingowania pracowników.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne