|
Polscy kibice liczą na dobry występ biało – czerwonych. Reprezentanci naszego kraju udowodnili w Vojens, iż stać ich na nawiązanie równej walki, a co więcej nawet na pokonanie Australijczyków, co w przypadku barażu oznaczać powinno, że w ich zasięgu są też Szwedzi i Rosjanie. Jeżeli, na co liczy selekcjoner Marek Cieślak, Grzegorz Walasek i Krzysztof Kasprzak powtórzą dyspozycję z rundy kwalifikacyjnej w Danii, a Tomasz Gollob, Jarosław Hampel i Rune Holta staną na wysokości zadania i pojadą lepiej, to do finału Polacy powinni dostać się bez większych problemów.
Pod znakiem zapytania stoi jeszcze w czwartkowym barażu występ ostatniego z wymienionych reprezentantów, czyli Rune Holty. Norweg z polskimi uprawnieniami nie uczestniczył w poniedziałkowym treningu na leszczyńskim stadionie. Pojawił się na nim za to Rafał Dobrucki. Jak twierdzi sam zawodnik jego zamiarem było tylko skorzystanie z możliwości jazdy, której brakuje w związku z przerwą w rozgrywkach Ekstraligi. Marek Cieślak nie zaprzecza jednak, że skład Polaków na baraż poznamy dopiero po czwartkowym treningu, a Dobrucki jest wszakże w szerokiej kadrze wybranej przez selekcjonera. Pamiętać trzeba jeszcze, że w rezerwie pozostaje Damian Baliński, na którego występ liczą fani Unii Leszno.
Polakom, mierzącym w finał, realizację planu najbardziej powinni utrudnić Australijczycy. Pod wodzą Leigh Adamsa, który zna nawierzchnię obiektu przy ulicy Strzeleckiej, jak własną kieszeń, wojownicze „Kangury” mogą okazać się niesamowicie wymagającym przeciwnikiem. Oprócz obcokrajowca Unii, Jason Crump i Ryan Sullivan znani są z tego, że w Lesznie czują się znakomicie. Z pewnością zawodnicy z Antypodów to główni kandydaci do zajęcią jednego z dwóch pierwszych miejsc w barażu.
Mniej groźni wydaja się Szwedzi. Pod nieobecność Andreasa Jonssona już w Coventry było widać, że żużlowcy z kraju „Trzech Koron” nie stanowią tak wielkiej siły, jak dawniej. Fredrik Lindgren i Jonas Davidsson powinni powalczyć, ale trudno powiedzieć na co stać będzie pozostałych. Peter Karlsson czy Mikael Max nie błyszczeli w Anglii formą. Po czwartkowym treningu Jonsson ma zdecydować, czy wystąpi w Lesznie. W innym przypadku zastąpi go Sebastian Alden. Start Antonio Lindbaecka po poniedziałkowym upadku w Coventry jest wykluczony.
W cieniu Polski, Australii i Szwecji wydają się być Rosjanie. Nie można odmówić im woli walki, ale w czasie kwalifikacji było widać, iż to właśnie waleczność, a nie sprzęt czy rewelacyjna forma jest ich głównym atutem. Wydaje się, że w pojedynczych wyścigach Emil Saifutdinov czy Denis Gizatullin mogą odebrać punkty rywalom, ale w ostatecznym rozrachunku raczej trudno im będzie sprawić niespodziankę, jaką byłby awans do finału. Jednakże i na Rosjan trzeba będzie uważać.
Czwartkowy baraż, który odbędzie się na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie, zapowiada się bardzo emocjonująco. Jason Crump, Leigh Adams, Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Fredrik Lindgren to nazwiska mówiące same za siebie. Rywalizacja między tak dobrymi jeźdźcami na torze, który znany jest z tego, iż można na nim walczyć na całej długości i szerokości, a co najważniejsze od startu do samej mety, pozwala wierzyć, że kibice będą świadkami niezwykle interesujących zawodów.
Baraż Drużynowego Pucharu Świata rozpocznie się o godzinie 19.00. Bramy stadionu zostaną otwarte na 2 godziny przed zawodami, czyli o godzinie: 17.00
Oficjalne składy będą znane po czwartkowym treningu.




























































