Praworządność w Polsce - zgodnie z rankingiem World Justice Project - zajmuje 37. miejsce na świecie i jedno z ostatnich miejsc w UE - powiedział w wywiadzie dla "Forbesa" szef MS, prokurator generalny Adam Bodnar, który przypomniał też o planowanych działaniach na rzecz obudowy w Polsce rządów prawa.


W obszernym wywiadzie "Forbes" zapytał Bodnara m.in. o stan polskiej praworządności.
"Rzetelną oceną jest ranking rządów prawa przygotowywany przez World Justice Project i my jesteśmy na 37. miejscu na świecie i na jednym z ostatnich miejsc z krajów Unii Europejskiej. W ostatnim roku trochę poprawiliśmy swoją pozycję, ale nie na tyle, żeby mówić, że już wszystko jest jak trzeba" - odpowiedział minister.
Podkreślił też, że każdego dnia ujawniane są kolejne nadużycia poprzedniej władzy, dlatego od siły państwa zależy, czy będzie w stanie poradzić sobie z naruszeniami. "Przecież Polska przez wiele lat była uznawana za państwo stosunkowo mało skorumpowane, a tu nagle się okazuje, że może nie mamy korupcji w sensie ścisłym, ale mieliśmy wiele sytuacji wyprowadzania majątku publicznego do podmiotów prywatnych" - zaznaczył.
Szef MS przypomniał, że obecnie - w drodze przywracania rządów prawa - kluczowe jest przyjęcie trzech ustaw. "O Krajowej Radzie Sądownictwa, która stworzy normalny, stabilny proces nominacji sędziowskich. Ustawę o statusie sędziów, czyli sprawdzić powołania, które były dokonane po 2018 roku. I trzecią – o Sądzie Najwyższym. Bez nich nie pojedziemy dalej. Ten węzeł gordyjski musi być przecięty, ale wszystko na to wskazuje, że stanie się to dopiero po wyborach prezydenckich" - zaznaczył.

Pytany o liczbę tzw. neosędziów, czyli tych sędziów, którzy zostali powołani przez wadliwie - zdaniem Bodnara i części prawników - ukształtowaną Krajową Radę Sądownictwa odpowiedział, że jest to grupa ok. 3000 osób. "1600 z nich to są absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy dostali swoją pierwszą nominację. Myślę, że to już jest powszechnie akceptowane przez środowisko sędziowskie, że nowa ustawa w pewnym sensie zatwierdzi status tych ostatnich" - zaznaczył.
"Natomiast drugie tyle to są osoby, które w tym czasie jednak zdecydowały się na nominacje do Sądu Najwyższego czy do Naczelnego Sądu Administracyjnego albo na awans na wyższe stanowiska sędziowskie. Status tych osób należy poddać sprawdzeniu" - dodał minister.
"Wprawdzie każda z tych osób na swój sposób brała w tym udział, bo musiała podpisać dokumenty i powiedzieć: tak, chcę wystartować przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa, i na żadnym późniejszym etapie się nie wycofała. Ale wśród tej grupy byli tacy, którzy bardzo skwapliwie korzystali z okazji, przyjmując także różne inne apanaże i stanowiska w wymiarze sprawiedliwości. Należy doprowadzić do sprawdzenia statusu tych wszystkich osób" - zapowiedział Bodnar. (PAP)
nno/ godl/




























































