Stany Zjednoczone nie mają strategii zmiany reżimu w Rosji, ani nigdzie indziej - oświadczył w niedzielę sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas wizyty w Izraelu, odnosząc się do warszawskiego przemówienia prezydenta Joe Bidena. Ambasador USA przy NATO Julianne Smith stwierdziła, że słowa prezydenta były jego "ludzką reakcją" na historie uchodźców.


"Jak wiecie i jak słyszeliście to, co mówiliśmy wielokrotnie, nie mamy strategii zmiany reżimu w Rosji - ani gdziekolwiek indziej" - powiedział Blinken, pytany o słowa prezydenta Bidena: "Na litość boską, ten człowiek nie może pozostać u władzy".
"W Waszyngtonie opadły szczęki". Spontaniczna uwaga Bidena jest dla Putina potwierdzeniem jego obaw
Brytyjska prasa bardzo krytycznie komentuje w niedzielę wypowiedziane w Warszawie przez prezydenta USA Joe Bidena - i natychmiast skorygowane przez Biały Dom - słowa, że Władimir Putin nie może pozostać u władzy. Jak oceniają gazety, wzmocni to narrację prezydenta Rosji.
Na zakończenie przemówienia w Warszawie Biden powiedział - czego nie było w tekście - "Na litość boską, ten człowiek nie może pozostać u władzy".
"Jego przemówienie spotkało się z aplauzem Polaków i Ukraińców na widowni, ale w Waszyngtonie opadły szczęki. W ciągu kilku minut Biały Dom opublikował sprostowanie - nie, Stany Zjednoczone nie dążą do zmiany reżimu w Moskwie. Biden w jakiś sposób się pomylił. Z tej gafy Bidena nie będzie tak łatwo wybrnąć. Być może administracja Bidena tak szybko zareagowała, ponieważ ma w tym wprawę. Nie był to pierwszy raz, gdy ich szefowi zdarzyło się odejść od tekstu, nie był to nawet pierwszy raz w tym tygodniu" - pisze "Daily Telegraph".
Jak dodaje, ta improwizowana uwaga będzie w oczach Putina potwierdzała to, w co rosyjski prezydent wierzył od samego początku - że prawdziwą, niewypowiedzianą polityką USA jest zmiana reżimu, dzięki czemu wojna, którą prowadzi, staje się walką nie tylko o Ukrainę, ale także o jego osobiste przetrwanie. Gazeta przypomina, że Putin ma ponoć obsesję na punkcie nagrań pokazujących ostatnie chwile życia libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego, który został obalony w czasie prowadzonej przez Zachód interwencji. "Putin od tamtej pory wierzy, że Zachód przyjdzie po niego, więc prezydent USA otwarcie wzywający do jego obalenia tylko potwierdził jego najgorsze obawy" - wskazuje "Daily Telegraph".
"The Independent" komentuje, że w odróżnieniu od nazwania Putina "rzeźnikiem", co jest stwierdzeniem faktu, Biden niestety w ostatnich słowach przemówienia w Warszawie wyszedł poza opis faktów. "To godna podziwu opinia, ale wyrażenie jej przez Bidena było błędem. (...) (Urzędnicy w Białym Domu) wiedzą, nawet jeśli Biden na chwilę o tym zapomniał, że Putin jest zdeterminowany, by walczyć z USA. Światopogląd prezydenta Rosji zdaje się opierać na mitycznej historii narodu wielkoruskiego, do którego należą także Ukraińcy i inni Eurazjaci, toczącego cywilizacyjną walkę z dekadenckim Zachodem, któremu przewodzi podupadła moralnie Ameryka" - wskazuje.
"Wezwanie prezydenta Joe Bidena do odsunięcia Władimira Putina od władzy wywołało alarm wśród amerykańskich ekspertów ds. polityki zagranicznej, którzy obawiają się, że może to doprowadzić do eskalacji napięć nawet po tym, jak Kreml redukuje swoje cele wojenne na Ukrainie.
Uwaga spoza pierwotnego tekstu, którą Biały Dom starał się wycofać po tym, jak Kreml wyraził wściekłość, pojawiła się pod koniec stanowczego i płomiennego przemówienia, w którym apelował do wolnego świata o zjednoczenie się w sprzeciwie wobec autokracji i wokół wsparcia dla Ukrainy" - pisze "Daily Mail".
Z Londynu Bartłomiej Niedziński
Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że prezydent, wypowiadając te słowa, miał na myśli, że "prezydentowi Putinowi nie można pozwolić na prowadzenie wojny przeciwko Ukrainie lub komukolwiek innemu".
Podobnie wypowiedziała się w wywiadzie dla CNN ambasador USA przy NATO Julianne Smith. Wytłumaczyła słowa Bidena jako "moralną ludzką reakcję" na historie, które usłyszał w Warszawie, spotykając się wcześniej z uchodźcami na Stadionie Narodowym.
Słowa prezydenta skrytykował czołowy Republikanin w komisji spraw zagranicznych Senatu Jim Risch. Polityk stwierdził, że choć warszawskie przemówienie Bidena było dobre, to kończące je słowa były "potworną gafą".

"Administracja robiła dotąd wszystko, co mogła, by uniknąć eskalacji (...) Tymczasem sugerując politykę zmiany reżimu, trudno o coś bardziej eskalacyjnego" - powiedział Republikanin. "Proszę, panie prezydencie, niech pan się trzyma scenariusza" - dodał.
Fala komentarzy po stwierdzeniu Bidena, że Putin powinien odejść
Uwaga prezydenta Joe Bidena o tym, że Władimir Putin nie może pozostać przy władzy wywołała w USA i na świecie falę komentarzy. "Washington Post" przypomniał wypowiedź Bidena z czasów kampanii prezydenckiej, gdy mówił on, że słowa prezydenta USA mają swą wagę.
"Na litość boską, ten człowiek nie może pozostać u władzy" - powiedział Biden podczas warszawskiego przemówienia w sobotę.
Stało się cos bezprecedensowego - pisze "Washington Post". "Coś, co odwraca całą dotychczasową politykę Stanów Zjednoczonych, podając w wątpliwość twierdzenia wysokich urzędników administracji, w tym sekretarza stanu Antony'ego Blinkena, że zmiana reżimu (w Moskwie) nie jest celem".
Gazeta zauważa, że pod względem radykalizmu wypowiedź Bidena idzie dalej niż wszystkie oświadczenia prezydentów USA z czasów zimnej wojny. Biały Domu natychmiast zresztą wystąpił z wyjaśnieniami. "Prezydentowi chodziło o to, że nie można pozwolić Putinowi na sprawowanie władzy nad sąsiadami lub regionem. Nie mówił o władzy Putina w Rosji ani o zmianie reżimu" – wyjaśnił przedstawiciel Białego Domu w wiadomości przekazanej dziennikarzom towarzyszącym prezydentowi.
Część ekspertów sugeruje, że słowa Bidena nie były sygnałem zmiany polityki, ale raczej "wynikiem potknięcia". "Myślę, że była to taka gafa płynąca serca. (...) Gdyby Biden mógł zamknąć oczy i pomyśleć 10 życzeń, to jednym z nich byłaby na pewno zmiana przywództwa w Rosji" - ocenił Aaron David Miller ekspert współpracujący z Carnegie Endowment for International Peace.
Do tej pory sam Biden, jak i przedstawiciele jego administracji odrzucali sugestie, że celem strategii USA jest obalenie Putina. Jednocześnie sam gospodarz Białego Domu w ostatnich dniach zaczął znacznie ostrzej wypowiadać się o rosyjskim prezydencie, nazywając go zbrodniarzem wojennym, mordercą i rzeźnikiem.
autor: Andrzej Dobrowolski
USA popierają wysiłki dyplomatyczne premiera Beneta wobec Rosji i Ukrainy
Stany Zjednoczone popierają "ważne wysiłki dyplomatyczne" premiera Izraela Naftalego Beneta, by położyć kres rosyjskiej agresji na Ukrainę - oświadczył w niedzielę amerykański sekretarz stanu Antony Blinken po rozmowie z szefem izraelskiego rządu w Jerozolimie.
"Bardzo doceniamy wysiłki" Bennetta - stwierdził Blinken dodając, że są to działania "w ścisłej koordynacji" z USA.
O zabiegach premiera szef amerykańskiej dyplomacji rozmawiał również z izraelskim ministrem spraw zagranicznych Jairem Lapidem.
"Naród Izraela poparł Ukrainę na wiele sposobów" - zaznaczył Blinken, przywołując pomoc humanitarną i potępienie rosyjskiej inwazji.
Szef dyplomacji USA mówił też w Izraelu, że "połowa ukraińskich dzieci to uchodźcy". "Są osoby uwięzione w barbarzyńskim oblężeniu, pozbawione jedzenia i umierające z głodu" - podkreślił.
Prof. Z. Lewicki: Amerykanie nie toczą wojny z narodem rosyjskim, ale z Putinem
Amerykanie nie toczą wojny z narodem rosyjskim, ale z Władimirem Putinem – powiedział PAP prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ocenił, że w przemówieniu Bidena jasno wybrzmiało to, iż nie będzie już rozmowy z prezydentem Rosji, który został "niemal wykluczony z ludzkości".
"Ta wizyta, jej przebieg i zakończenie zasługują zdecydowanie na pochwałę. Szczególnie sam przebieg był interesujący, w zaskakującej mierze spontaniczny — zupełnie inny od wszystkich wizyt prezydenckich, które obserwowałem albo i organizowałem, bo i takie były. Biden zatrzymywał się, rozmawiał z ludźmi. To normalnych ludzi chwyta za serce, bo on nie był tutaj tylko dla wylansowanych, cynicznych komentatorów, ale dla ludzi, którzy go oglądali, którzy w tym uczestniczyli. To jest naprawdę ciepły człowiek. Mam inne zastrzeżenia, ale to ciepły człowiek" - powiedział w rozmowie z PAP prof. Lewicki.
Odnosząc się do wieńczącego wizytę przemówienia prezydenta USA — ekspert stwierdził, że negatywne komentarze, które się pojawiają, to dowód na "potworną zaściankowość niektórych ludzi".
"On wygłosił bardzo ważne i istotne przemówienie dla Europy i dla Kremla. To dwaj różni adresaci. A wielu spodziewało się, że jak do Polski przyjeżdża prezydent USA, to musi mówić o Polsce, żołnierzach, stałej bazie. On przyjechał do Europy i na zakończenie tej podróży wygłosił bardzo intensywne, bardzo dobre przemówienie, które miało przemówić do obywateli państw europejskich, a przez nich do przywódców. Czy mu się to uda, to inna sprawa, ale zabawne jest sądzenie, że prezydent amerykański po to przyjeżdża do Polski — w takiej sytuacji, jaka jest - aby zajmować się tylko naszymi problemami" - ocenił.
Prof. Lewicki zwrócił uwagę na fragment przemówienia, który nie odbił się jeszcze szerszym echem.
"Gdy Woodrow Wilson prosił kongres o wypowiedzenie wojny Niemcom w trakcie I wojny światowej, to powiedział bardzo wyraźnie: nie toczymy sporów z narodem niemieckim. Biden powtórzył to w trochę innej formie. Bo Amerykanie nie toczą wojny z narodem rosyjskim, nawet jej nie toczą z Kremlem, ale z Putinem, który jest rzeźnikiem, kłamcą i obrzydliwcem i który musi odejść. To było naprawdę staranne, ważne przemówienie. Trochę zabrakło pewnego motywu, hasła, czegoś, co byłoby nośne na czołówkę gazety. Tego zabrakło. On użył cudzych haseł — Jana Pawła II, Ronalda Reagana, czy Johna F. Kennedy'ego, ale swojego nie wymyślił. Szkoda, ale była to i tak bardzo cenna wizyta, zupełnie inna od poprzednich, bo mamy wojnę, a nie tylko nasze problemy" - podkreślił Lewicki.
Dodał, że nie jest entuzjastą Bidena, czemu dawał wiele razy wyraz, ale w ocenie tej wizyty musi pozostać "sprawiedliwy w ocenie i docenić to, co się wydarzyło".
Wskazał, że w przemówieniu Bidena jasno wybrzmiało to, iż nie będzie już rozmowy z prezydentem Rosji Putinem, który został "niemal wykluczony z ludzkości".
"On wyraźnie dał sygnał Moskwie, że możemy porozmawiać, ale bez Putina. Zróbcie porządek, to porozmawiamy, ale już nie z tym panem" - dodał prof. Lewicki.
Autor: Tomasz Więcławski
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/






























































