REKLAMA

Błędy medyczne w czasie Covid-19. Pacjentom może być trudniej o odszkodowanie

Ewelina Czechowicz2020-11-11 15:30redaktor
publikacja
2020-11-11 15:30
Błędy medyczne w czasie Covid-19. Pacjentom może być trudniej o odszkodowanie
Błędy medyczne w czasie Covid-19. Pacjentom może być trudniej o odszkodowanie
fot. Jacek Szydłowski / / FORUM

Na pograniczu prawa i medycyny dochodzi do konfliktu dóbr chronionych, którymi są z jednej strony życie i zdrowie, a z drugiej odpowiedzialność za ewentualne naruszenie tych wartości w związku z błędem medycznym. Pracujący ponad siły, kierowani do pracy przez wojewodę medycy mają być szczególnie chronieni. Bez szczególnej ochrony zostaje pacjent. Czy można pozwolić na to, by w czasie epidemii wyłączyć odpowiedzialność karną lekarzy? Czy klauzula dobrego Samarytanina jest potrzebna? I kogo ochroni?

W art. 68 Konstytucji ustawodawca wskazał, że „każdy ma prawo do ochrony zdrowia", a "obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”.

Trudny czas medyków

W dobie pandemii dostęp do lekarzy ograniczono pacjentom do e-wizyt, doszło do ograniczenia planowanych zabiegów, do braku miejsca w szpitalach. Często pomoc medyczna nadchodzi spóźniona, a jak pokazują dane, czasami w ogóle ciężko o hospitalizację. Jeśli już są respiratory, to brakuje osób do ich obsługi.

Do pracy przy pacjentach z Covid-19 mają być kierowanie medycy, którzy jeszcze nie zdali wszystkich egzaminów, nie zawsze będą mogli liczyć na wsparcie doświadczonych kolegów. Pacjenci covidowi leczeni w szpitalach w większości mają choroby współistniejące, do których leczenia potrzeba doświadczenia i specjalistycznej wiedzy. 

Za pracę na pierwszej linii przy zwalczaniu epidemii osoby te mają zyskać wyższe o 100% wynagrodzenie. Pracują i pracować będą często ponad siły, z nadmiernym obciążeniem. Bez wypoczynku, bez wytchnienia. Lekarz jest tylko człowiekiem, myli się jak każdy z nas. Z uwagi na to rząd w czasie nasilającej się epidemii zdecydował się wprowadzić przepisy, które zwalniają z odpowiedzialności karnej za błędy medyczne.

Czy w związku z tym obowiązek państwa jest realizowany w sposób właściwy? Czy państwo ma prawo wyłączyć odpowiedzialność lekarzy z błąd medyczny w czasie pandemii i czy to włączenie nie jest zbyt daleko idące? Być może przepisy powinny zostać skonstruowane inaczej? 

Nowe wsparcie dla pracowników medycznych

Ustawą z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 wprowadzono wiele istotnych zmian dla pracowników medycznych. Nowe przepisy mają obowiązywać od 3 listopada 2020 r., ustawa czeka na publikację w Dzienniku Ustaw. W związku ze stanem epidemii ustawa daje możliwość:

  • wyrażenia zgody na wykonywanie zawodu lekarza albo lekarza dentysty osobie, która uzyskała kwalifikacje poza terytorium Unii Europejskiej, oraz przyznania jej prawa wykonywania zawodu lekarza albo lekarza dentysty na określony zakres czynności zawodowych, czas i miejsce zatrudnienia w podmiocie wykonującym działalność leczniczą,
  • skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii lekarzy, którzy ukończyli staż podyplomowy i nie uzyskali prawa wykonywania zawodu lekarza z powodu niezłożenia z wynikiem pozytywnym egzaminów: LEK albo LDEK,
  • kierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii mężczyzn do 65. roku życia, wcześniej było to 60 lat,
  • skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii osób, które nie ukończyły 18 lat bądź ukończyły 60 lat w przypadku kobiet lub 65 lat w przypadku mężczyzn, osób samotnie wychowujących dziecko w wieku do 18 lat oraz osób wychowujących dziecko w wieku do 14 lat, o ile wystąpią z takim wnioskiem do wojewody,
  • podwyższenia do 200% (z dotychczasowych 150%) wynagrodzenie zasadnicze dla osób pracujących przy zwalczaniu COVID-19 na pierwszej linii,
  • skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii studentów kierunków przygotowujących do wykonywania zawodu medycznego, doktorantów w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinach naukowych: nauki medyczne, nauki farmaceutyczne i nauki o zdrowiu, osoby kształcące się w zawodzie medycznym, osoby posiadające wykształcenie w zawodzie medycznym, które ukończyły kształcenie w tym zawodzie w okresie ostatnich 5 lat oraz ratowników, o których mowa w art. 13 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Przyjętą ustawę nazywa się przepisami "o dobrym Samarytaninie", który ma "zapewnić bezpieczeństwo i godne warunki dla personelu medycznego, który z tak wielkim zaangażowaniem walczy z pandemią" – wskazał minister zdrowia Adam Niedzielski. Jednak nie wszyscy pracownicy skorzystają z podwyższonego wynagrodzenia, obejmie ono tylko tych, którzy pracują na pierwszej linii walki z Covid-19. Wprowadzone przepisy dają możliwość przyznania dodatkowych świadczeń, co zrozumiałe, jednak podwyżki nie obejmą wszystkich pracowników medycznych. 

Wyższe wynagrodzenia ma otrzymać:

  1. każda osoba z personelu medycznego walcząca z Covid-19,
  2. wykonujący zawód medyczny w SOR lub izbach przyjęć, zespołach ratownictwa medycznego, w tym lotniczych zespołach ratownictwa,
  3. wykonującym czynności diagnostyki laboratoryjnej w laboratoriach przy szpitalach I, II i III poziomu zabezpieczenia, z którymi NFZ podpisał umowę na wykonywanie testów w kierunku SARS-CoV-23.

Wyższych świadczeń nie otrzymają wszyscy medycy, a przecież z pandemią walczą nawet lekarze rodzinni. Dodatkowo publikacja uchwalonej i podpisanej przez Prezydenta ustawy covidowej jest aktualnie wstrzymywana, więc trudno powiedzieć, w jakiej wysokości świadczenia otrzymają medycy  i kiedy. Rzecznik Rządu Piotr Müller w Polskim Radiu wskazał, że po wejściu w życie ustawy „należałoby przekazać dodatkowe środki finansowe praktycznie dla wszystkich lekarzy w Polsce”. Jak przekonywał, „celem tych regulacji było przede wszystkim to, aby to dodatkowe, drugie wynagrodzenie otrzymały osoby, które są na pierwszej linii frontu”.

Mniej odpowiedzialności w czasach Covid-19

Tymczasem rząd pomija również konstytucyjne prawo do ochrony życia i zdrowia. Są przypadki, kiedy w trakcie badań rutynowych doszło do zakażenia koranwirusem w szpitalu. Wiadomo, że są to działania przypadkowe i niezamierzone, jednak w ten sposób placówki medyczne będą mogły chronić się przed odpowiedzialność odszkodowawczą. Najczęściej będzie można wykazać nieumyślne działanie, które pozbawi poszkodowanych możliwości dochodzenia zadośćuczynienia i odszkodowania.

Ustawą z dnia 28 października 2020 r. wyłączono odpowiedzialność karną za określone czyny, popełniane przez osoby wykonujące zawód medyczny, gdy działania lecznicze są podejmowane w celu zwalczania epidemii Covid-19.

W uzasadnieniu ustawy podkreślono, że w czasie epidemii "powinno następować wyłączenie odpowiedzialności karnej za określone czyny, popełniane przez osoby wykonujące zawód medyczny, gdy działania lecznicze są podejmowane w celu zwalczania epidemii Covid-19 (np. w sytuacji realizacji świadczeń przez osoby, które w warunkach nieepidemicznych nie udzielałyby tych świadczeń – vide udzielanie świadczeń przez lekarzy w trakcie specjalizacji czy lekarzy specjalistów w innych niż posiadana przez nich specjalizacja)".

Jak czytamy w uzasadnieniu, jeśli osoba wykonująca zawód medyczny doprowadzi do śmierci pacjenta lub do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pacjenta, "naruszy czynność narządu ciała lub doprowadzi do rozstroju zdrowia lub też narazi człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" w wyniku rażącego nadużycia uprawnień lub rażącego niedopełniania obowiązków, to będzie podlegała odpowiedzialności karnej.

Nowa regulacja wyłączy odpowiedzialność cywilną?

Uchwalony przepis może powodować próby wyłączenia odpowiedzialności cywilnej za błędy medyczne.

Pod pojęciem błędu medycznego rozumie się zawinione postępowanie, które polega na działaniu lub  zaniechaniu lekarza, lekarza dentysty, położnej, pielęgniarki, ratownika medycznego, farmaceuty lub innej osoby wykonującej zawód medyczny, sprzeczne z zasadami i wiedzą medyczną, powodujące szkodę pacjenta (zakażenie, uszkodzenie ciała, uszczerbek na zdrowiu lub śmierć).

Wyróżniamy cztery podstawowe rodzaje błędów medycznych, są to:

  • błąd diagnostyczny –  ma miejsce, kiedy nie zlecono badań diagnostycznych lub źle zinterpretowano wyniki tych badań,

  • błąd terapeutyczny – występujący wówczas, gdy działanie medyków było nieprawidłowe, niewystarczające lub nadmiernie ingerowało w organizm pacjenta;

  • błąd wykonawczy – mający miejsce wówczas kiedy zaaplikowano prawidłowe leczenie, ale źle je zrealizowano;

  • błąd organizacyjny – dotyczący złej organizacji procesu leczenia przez placówkę medyczną.

Lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością (art. 4 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty). Pacjent zaś ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art. 6 Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta).

Żeby pacjent mógł skutecznie walczyć o odszkodowanie z tytułu błędu medycznego lekarza, musi udowodnić zawinione działanie lub zaniechanie. To na pacjencie lub jego bliskich spoczywa ciężar dowodu. Dotąd pacjent mógł w sytuacji wystąpienia błędu medycznego liczyć na to, że w postępowaniu karnym zostanie wykazane zawinione działanie lub zaniechanie medyka, które da mu podstawę do żądania odszkodowania. Postępowanie karne nie wiązało się dla poszkodowanych z kosztami. 

Uchwalone przepisy w ustawie covidowej mogą powodować trudności z uzyskaniem odszkodowania na drodze cywilnej. Osoba poszkodowana lub jej bliscy mogą nie mieć możliwości uzyskania zadośćuczynienia i odszkodowania bez wykazania winy medyka lub jego zaniechania. Często sąd cywilny lub ubezpieczyciel opierał swoje decyzje na dokumentach z postępowania karnego. Teraz wielu pacjentom tego dowodu może zabraknąć.

W przypadku kiedy lekarz udowodni na przykład, że miał jeden respirator i pod niego był podłączony ktoś inny, albo że druga osoba miał większe szanse na przeżycie, może to automatycznie wykluczyć odpowiedzialność cywilną placówki medycznej. 

Samo wyłączenie odpowiedzialności karnej bez wyłączenia odpowiedzialności cywilnej w sytuacji, kiedy do walki z epidemią stają tylko ludzie, wydaje się zrozumiałe. Jednak nie można zapominać o ochronie odszkodowawczej pacjenta i jego bliskich, którzy powinni mieć prawo do uzyskania świadczeń odszkodowawczych choćby z polisy OC lekarza czy placówki medycznej.

Zarówno szpital, jak i lekarz, są ubezpieczeni od odpowiedzialności cywilnej, może zatem warto byłoby odstąpić od karania w sprawach karnych, a dać możliwość dochodzenia pacjentom i ich bliskim świadczeń odszkodowawczych, zamiast to utrudniać w czasie epidemii. 

Źródło:
Ewelina Czechowicz
Ewelina Czechowicz
redaktor

Prawnik. Doświadczenie zawodowe zdobywała w jednej z największych wrocławskich spółek giełdowych (2008-2017),gdzie zajmowała się dochodzeniem odszkodowań, była Kierownikiem Działu Oceny i Uzupełnienia Spraw, Kierownikiem Działu Kolizji Drogowych. W latach 2012-2015 Zastępca Kierownika Departamentu Szkód Korporacyjnych jednej z największych kancelarii prawnych na Dolnym Śląsku (2012-2015). Pracownik Krajowej Administracji Skarbowej w latach 2018-2020. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie. W swoich publikacjach porusza tematykę prawno-podatkową oraz dotyczącą odszkodowań.

Tematy
Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
itso_konstytucja_nie_urzadza
mscislaw-owiowi napisałem taka odpowiedz niedawno

''dodałbym jeszcze fakt ze ludzie w autach mają wkładane jakieś patyczki do nosa po pierwsze można coś tam uszkodzić tym patyczkiem po drugie jak patyczek zanieczyszczony to ci jakaś krosta wyrośnie a żeby to leczyć to trzeba zjeść z 10 antybiotyków bo
mscislaw-owiowi napisałem taka odpowiedz niedawno

''dodałbym jeszcze fakt ze ludzie w autach mają wkładane jakieś patyczki do nosa po pierwsze można coś tam uszkodzić tym patyczkiem po drugie jak patyczek zanieczyszczony to ci jakaś krosta wyrośnie a żeby to leczyć to trzeba zjeść z 10 antybiotyków bo żaden nie działa haha także sory ludzie żeby tam iść z własnej woli to trzeba być nieświadomym zagrożeń a za to możemy podziękować naszej edukacji szkolnej ''

a to tylko sytuacja pobrania próbki odbiegająca dalece od standardów
po_co
Tyle pisania aby na samym końcu artykułu, w ostatnim akapicie przeczytać o rozwiązaniu problemu.
Ubezpieczenia! Skoro państwo obliguje całą służbę zdrowia do pracy ponad siły to powinno przejąć na siebie ciężar tych ubezpieczeń. To właśnie teraz najłatwiej o błędy kiedy wszyscy, nie tylko lekarze, ale wszyscy
Tyle pisania aby na samym końcu artykułu, w ostatnim akapicie przeczytać o rozwiązaniu problemu.
Ubezpieczenia! Skoro państwo obliguje całą służbę zdrowia do pracy ponad siły to powinno przejąć na siebie ciężar tych ubezpieczeń. To właśnie teraz najłatwiej o błędy kiedy wszyscy, nie tylko lekarze, ale wszyscy są wykończeniu tą sytuacją.
Błąd lekarza może być usprawiedliwiony lub nie ale wciąż dotyczy człowieka i to temu człowiekowi trzeba zadość uczynić.

Lekarz ma prawo się pomylić, a ubezpieczyciel ma obowiązek zadość uczynić.
samsza
Podstawowe ubezpieczenie lekarza jest na 400000 euro, ale uwaga 70000 euro na jedno (!) zdarzenie - nie wiem czy to rozwiązuje problem. 70000 x 4,48 = 313600 PLN.
Trudno zakładać, że 1 lekarz będzie kosił ponad 5 pacjentów w rok, aby wejść w kwotę całości sumy ubezpieczenia.
po_co odpowiada samsza
Nie mnie to oceniać. Odszkodowanie to indywidualna sprawa, dla mnie złamana i źle wyleczona noga będzie oznaczać dyskomfort natomiast dla kogoś kto dziennie stoi w pracy będzie to oznaczać brak możliwości wykonywania zawodu.
Pytanie czy taki uszczerbek można wycenić na 300 tys. zł?

No właśnie, ja się na
Nie mnie to oceniać. Odszkodowanie to indywidualna sprawa, dla mnie złamana i źle wyleczona noga będzie oznaczać dyskomfort natomiast dla kogoś kto dziennie stoi w pracy będzie to oznaczać brak możliwości wykonywania zawodu.
Pytanie czy taki uszczerbek można wycenić na 300 tys. zł?

No właśnie, ja się na tym nie znam więc nie dywaguje na temat wysokości odszkodowania.

Po prostu uważam, że właśnie po to lekarze posiadają ubezpieczenie aby w takich sytuacjach z niego korzystać, a ubezpieczyciel jeżeli uważa, że winę za obecną sytuację ponosi państwo lub ktokolwiek inny to wiadomo od tego jest sąd aby ustalić przyczynę.
mk77
Dla mnie ok. Jakby pracodawca ode mnie wymagal, ze mam pracowac wiecej, w wiekszym stresie, nawet za wieksza kase ale nie mialbym odpowiednio duzo odpoczynku, to bym sie zwolnil. Tylko, ze lekarz ma gorszy problem, bo jest teraz mega potrzebny dla tych sciemniaczy (wg wielu tutaj) chorych na katarek. Skoro tak, to zero odpowiedzialnosci.Dla mnie ok. Jakby pracodawca ode mnie wymagal, ze mam pracowac wiecej, w wiekszym stresie, nawet za wieksza kase ale nie mialbym odpowiednio duzo odpoczynku, to bym sie zwolnil. Tylko, ze lekarz ma gorszy problem, bo jest teraz mega potrzebny dla tych sciemniaczy (wg wielu tutaj) chorych na katarek. Skoro tak, to zero odpowiedzialnosci. Ja i tak bym tak nie robil i sie zwolnil i szukal pracy po tej pandemii.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki