Zanim premier Donald Tusk zgodził się na nominację dla Krzysztofa Wesołowskiego, ministrowie z jego otoczenia odmówili zgody na powołanie na to samo stanowisko I prezes SN Małgorzaty Manowskiej - napisał w piątek Onet, podkreślając, że oznacza to, iż Kancelaria Premiera skrupulatnie pilnowała sprawy.


Postanowieniem prezydenta Andrzeja Dudy na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej, które ma wyłonić kandydatów na prezesa tej izby, został wyznaczony sędzia Krzysztof Wesołowski, powołany do Izby Cywilnej SN w marcu 2022 roku, a do SN został wyłoniony w procedurze przez KRS zmienioną w czasach rządów PiS. Postanowienie w tej sprawie kontrasygnował premier Donald Tusk, który w środę - po krytyce płynącej m.in. ze strony środowisk prawniczych - przyznał, że doszło do błędu urzędniczego, za który odpowiada szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Maciej Berek.
Portal Onet napisał jednak w piątek, że minister Berek od początku był "bardzo ostrożny" podczas wybierania sędziego, który ma przeprowadzić wybory w Sądzie Najwyższym. "Pierwszym kandydatem Dudy do przeprowadzenia wyborów w Izbie Cywilnej była I prezes SN Małgorzata Manowska, jedna z jego najbardziej zaufanych sędziów, która także pracuje w Izbie Cywilnej SN. Berek się na to nie zgodził" - czytamy.
Według rozmówcy z KPRP Berek nie zgodził się na Manowską "nie dlatego, że to +neosędzia+ czy +paleosędzia+", ale ze względów proceduralnych - bo "z jednej strony miałaby prowadzić wybory na szefa izby, a potem jako I prezes Sądu Najwyższego miałaby opiniować dla prezydenta wybranych w tych wyborach kandydatów".
"Jednak cała ta sytuacja w innym kontekście stawia słowa szefa rządu, że doszło do pomyłki. Skoro Berek odrzucił Manowską, może to świadczyć o tym, że w pełni panował nad procesem wyboru sędziego przeprowadzającego wybory w Sądzie Najwyższym. Trudno zatem uznać, że nie zwrócił uwagi na Wesołowskiego" - podkreślił portal.

"Nie wierzę w pomyłkę Macieja Berka. Każdy, kto go zna, wie, że to wybitny fachowiec i on po prostu nie popełniłby takiego błędu. Jest to bardzo mało prawdopodobne" - powiedział Onetowi ważny polityk obozu władzy uczestniczący w naradach koalicyjnych.
Portalowi nie udało się skontaktować z samym ministrem Berkiem. (PAP)
sno/ mrr/
































































