Jednym z tematów Europejskiego Kongresu Gospodarczego były inicjatywy deregulacyjne i ich dotychczasowe efekty. Rozmawiali o tym przedstawiciele rządu, Najwyższej Izby Kontroli, organizacji zrzeszających pracodawców oraz przedsiębiorcy.


Inicjatywa SprawdzaMy zebrała ogromną liczbę propozycji deregulacyjnych - zarówno drobnych, operacyjnych, ale też o charakterze systemowym. Zdaniem uczestników spotkania wprowadzono już ponad 200 rozwiązań, a część jest jeszcze procedowana.
O tym, czym zajmował się zespół zajmujący się deregulacjami, opowiedział Maciej Berek, minister ds. nadzoru nad wdrażaniem Polityki Rządu.
Wprowadzono szereg uproszczeń podatkowych
Według ministra w ostatnich miesiącach rząd w ramach pierwszej fali deregulacji wprowadził szereg zmian - od uproszczeń podatkowych, przez cyfryzację, po ograniczanie części obowiązków administracyjnych.
– Pracowaliśmy m.in. nad rozstrzyganiem wątpliwości w prawie podatkowym na korzyść podatnika, ale nie tylko wówczas, gdy przepisy są niejasne, ale także wtedy, kiedy stan faktyczny, pomimo prowadzonego postępowania, nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, jak było. Dzięki inicjatywie SprawdzaMy w ubiegłym roku wprowadziliśmy taką zmianę do ordynacji podatkowej, która zakłada, że także wtedy, kiedy stan faktyczny pozostawia jakąś wątpliwość, pomimo przeprowadzenia postępowania, to tę wątpliwość należy rozstrzygnąć na korzyść podatnika – mówił Maciej Berek. – Zmiana ta weszła w życie w listopadzie 2026 roku. W zeszłym roku obowiązywała realnie przez półtora miesiąca. Przez te kilkadziesiąt dni została zastosowana 30 razy. Wiem, że w skali liczby postępowań podatkowych to kropla, ale jest dokładnie tym, o co nam chodziło. Stworzono przepis, który dał urzędnikom podstawę do tego, żeby rozstrzygać spory na korzyść podatnika.

Potrzebne ułatwienia dla przedsiębiorców
Według ministra dzięki inicjatywie SprawdzaMy po kilkunastu latach obowiązywania ustawy Prawo zamówień publicznych udało się podwyższenie progu, od którego musi być ona stosowana - ze 130 do 170 tys. zł.
– To ułatwia dostęp do strumienia środków publicznych w tych zamówieniach poniżej ustawy. Oznacza to, że procedury są łatwiejsze – tłumaczył Maciej Berek. – Druga zmiana, która się zadzieje w lipcu, to wprowadzenie certyfikacji w procedurach zamówieniowych. Dzisiaj przedsiębiorca, który chce brać udział w zamówieniu musi dostarczyć szereg dokumentów potwierdzających jego formalną i faktyczną zdolność do realizacji takiego zamówienia i w każdym kolejnym zamówieniu musi zrobić to samo. Certyfikacja polega na tym, że będzie można raz uzyskać dokument poświadczający, że z punktu widzenia niezalegania z podatkami, dopełnienia różnych wymogów formalnych jest się przedsiębiorcą certyfikowanym i ten certyfikat wystarczy położyć w każdym kolejnym postępowaniu. To realnie zmniejsza liczbę dokumentów, które muszą być wytwarzane, powielane, potwierdzane za zgodność, przekazywane i przesyłane.
Więcej cyfryzacji, mniej papieru
Zdaniem ministra ważne zmiany dotyczą też cyfryzacji, która w sferze publicznej jest implementowana z trudem.
– Portal biznes.gov.pl stał się miejscem, przez które można dostać się do wszystkich najważniejszych systemów, jak KRS czy Centralna Ewidencja Działalności Gospodarczej. To systemy, które są istotne dla przedsiębiorcy przy wzajemnych kontaktach, weryfikacji, spoglądaniu przez firmę na siebie. Dzięki temu wiele można zrobić przez jedno okienko –uważa Maciej Berek. – Niezwykle istotnym przykładem jest też zaprzestanie wydawania rozliczeń PIT 11, w formie papierowej, bo to generuje koszty, jest trudne w dostarczeniu i uciążliwe. Po dialogu z Ministerstwem Finansów okazało się, że akurat tu nie była potrzebna zmiana prawa, bo wystarczyło wyjaśnienie podatkowe Ministra Finansów, który wskazał, że dzisiejsze przepisy pozwalają legalnie przekazać dokumenty PIT 11 w formie innej niż papierowa. To jest istotna zmiana z perspektywy każdego, kto do tej pory myślał, że musi kilkaset, a czasami kilka tysięcy tych dokumentów papierowych wytworzyć, dostarczyć za potwierdzeniem od pracownika, otrzymać od niego potwierdzenie, że otrzymał.
Konieczne odblokowanie strumienia inwestycji
Jak twierdzi Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost, są dwa fundamentalne obszary, które mogą być przykładami na to, co jeszcze nie weszło.
– Jest to m.in. vacatio legis, czyli dobra reguła, która mówi o tym, że jeżeli są wprowadzane zmiany podatkowe, to powinno to być robione z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby wszyscy mogli się do nich przygotować – uważa Rafał Brzoska. – Drugi kluczowy projekt to odblokowanie strumienia inwestycji. Dzisiaj budowa zautomatyzowanego magazynu to jest mniej niż 12 miesięcy. Na uzyskanie wszystkich zgód trzeba często czekać nawet kilka lat. Ale odbiór tej inwestycji może trwać nawet rok. Zaproponowaliśmy bardzo prosty mechanizm, który mówi jasno, że wszystkie instytucje, które odbierają ukończoną inwestycję, mają na to 30 dni. Jeżeli Straż Pożarna, Wody Polskie i Sanepid nie są w stanie zrobić tego w tym czasie, to do tego, aby firma mogła zacząć funkcjonować powinien wystarczyć podpis inspektora nadzoru budowlanego, który przecież ma wszystkie te uprawnienia, bo on nadzorował tą inwestycję. Później oczywiście służby mogą przyjść i uzupełnić swoją dokumentację, ale nie spowolni to już procesu uruchomienia inwestycji. To jest pewnie najbardziej kompleksowy projekt, który dotyka bardzo wiele obszarów, ale bez tego nie odblokujemy strumienia inwestycji, które dzisiaj są słabym ogniwem, jeżeli chodzi o rozwój polskiej gospodarki.
„Deregulacja to nie sprint, ale maraton”
Uczestnicy spotkania rozmawiali też o tym, czy deregulacja w Polsce postępuje wystarczająco szybko, aby nie tracić konkurencyjności gospodarki.
– Deregulacja to jest maraton, a nie sprint, więc oczywiście tempo jest ważne. Jednak ten kierunek, który obraliśmy, jest na pewno słuszny – twierdzi Eliza Kruczkowska, członek zarządu Europejskiej Rady ds. Innowacji, dyrektor zarządzająca Think Tank The Company.
– Zdecydowanie jest to dobre tempo. Tak trzymać, może troszkę jeszcze przyspieszyć, ale do tej pory jest to super projekt – uważa Marian Owerko, wiceprezes zarządu Polskiej Rady Biznesu.
Z kolei zdaniem Jacka Cieplaka, wiceprezesa zarządu Pracodawcy RP, dzięki akcji SprawdzaMy, wiele zaczęło działać.
– Wierzymy w to, że kolejna część będzie co najmniej tak samo dynamiczna – twierdzi Jacek Cieplak.
Tymczasem w opinii ministra Berka tempo deregulacji nigdy nie jest dostatecznie satysfakcjonujące, a Rafał Brzoska uważa, że szybkość pierwszej część deregulacji była dobra, natomiast drugą ocenia jako zbyt wolną.
„Konieczne jest zrozumienie, że zmiany nie mają barw politycznych”
Zdaniem Jacka Sochy, ministra Skarbu Państwa w latach 2004-2005, koordynatora projektu SprawdzaMy, tym, co najbardziej ogranicza tempo zmian jest kultura urzędnicza, a przede wszystkim kultura polityczna.
– W Polsce mamy zły sposób stanowienia prawa i wybieramy do Sejmu naszych przedstawicieli, którzy stanowią prawo, na którym się de facto nie znają – uważa Jacek Socha.
– Mamy taką skłonność do uznawania, że czegoś się nie da zanim sprawdzimy, czy faktycznie się da. Myślę, że dzięki inicjatywie SprawdzaMy budowaliśmy dialog z administracją i przełamaliśmy ten „niedasizm” – twierdzi Eliza Kruczkowska.
Natomiast według Jakuba Dzika, wiceprezesa zarządu, dyrektora generalnego Grupy Impel, przeszkodą była tu kultura urzędnicza, polegająca przede wszystkim na samym podejściu do przedsiębiorców, które widać od najwyższych kręgów rządowych.
Z kolei zdaniem Rafała Brzoski problem stanowi mentalność Polaków.
– Jeżeli będziemy myśleć pozytywnie, to wszystko, co robimy, będzie wspierało pozytywne zmiany – uważa szef InPost.
Jak twierdzi Maciej Berek, potrzebna jest wspólnota rozumienia celu i sensu tego procesu.
– Jej brak może się objawiać w nieprawidłowym podejściu do tego zjawiska począwszy od urzędników, którzy odpowiadają za ten proces, po wszelkie formalne etapy, aż po prezydenta, który zawetował prawie 20 zmian regulacyjnych. W niektórych przypadkach właściwie nie bardzo było wiadomo, dlaczego. Dlatego konieczne jest zrozumienie o co w tym chodzi i zrozumienie, że te zmiany w istocie nie mają barw politycznych i nie mają w sobie takich czynników, które by powodowały, że trzeba na nie patrzeć sceptycznie.
„Najważniejsze, to nie stracić dynamiki”
– Jeśli za rok największą barierą dla firm będzie rynek, a nie państwo, no to znaczy, że my dobrze wykonaliśmy robotę – uważa Eliza Kruczkowska. – Mam marzenie, żeby rzeczywiście ta metoda Brzoski przeszła do Brukseli i żebyśmy zaczęli rozmawiać na unijnym szczeblu, jak można by tam wykorzystać te nasze doświadczenia.
– Uważam, że przede wszystkim nie możemy stracić tej dynamiki opartej na współpracy rząd, administracja i przedsiębiorcy, bo ta współpraca na tą chwilę jest po prostu dobra. Moim zdaniem ten proces zaczął pokazywać społeczeństwu, że zmiany wprowadzane również przez przedsiębiorców wpływają realnie na życie każdego z nas.Myślę, że jeżeli to zaszczepimy w naszym narodzie, to wtedy ten sukces będzie na stałe, ponieważ to społeczeństwo będzie od nas po prostu tego wymagać – podsumował Jacek Cieplak.



























































