Podczas gdy rynek handlowy w Polsce staje się coraz bardziej nasycony, lider branży – Jeronimo Martins – szuka nowych dróg ekspansji. Luis Araujo, prezes Biedronki, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że sieć analizuje możliwość przejęcia części biznesu francuskiego Carrefoura. Taki ruch mógłby nie tylko zmienić układ sił na polskim rynku, ale i wprowadzić Biedronkę w zupełnie nowe dla niej obszary.


W trakcie ostatniej konferencji w Lizbonie, Luis Araujo rzucił nowe światło na strategię portugalskiego giganta. Choć dotychczas Biedronka skupiała się głównie na wzroście organicznym – otwierając rokrocznie od 130 do 150 nowych placówek – tym razem na celowniku znalazł się bezpośredni konkurent.
– Chciałbym, aby Biedronka stała się rozwiązaniem dla obecnej sytuacji Carrefoura. Model oparty na franczyzie mógłby tu zadziałać – rozważamy taką możliwość – stwierdził Araujo. Choć szef sieci zastrzegł, że na tym etapie nie może zdradzić szczegółów dotyczących ewentualnych rozmów, sam fakt publicznego potwierdzenia zainteresowania jest sygnałem, na który branża czekała od miesięcy.
Spekulacje o wyjściu Carrefoura z Polski nie są nowe. Francuska grupa w swojej globalnej strategii „Carrefour 2026” wyraźnie zaznaczyła, że zamierza koncentrować się na rynkach o największym potencjale wzrostu (Brazylia, Francja, Hiszpania), podczas gdy polski oddział zanotował w ostatnim czasie rozczarowujące wyniki.
Z perspektywy Biedronki, przejęcie aktywów Carrefoura to szansa na realizację ambitnego celu: osiągnięcia 50 miliardów euro przychodów do 2029 roku. Samo budowanie nowych sklepów może nie wystarczyć, by utrzymać taką dynamikę wzrostu.
Nowa broń Biedronki? Prezes mówi o franczyzie
Kluczowym elementem wypowiedzi Luisa Araujo jest skupienie się na modelu franczyzowym. Carrefour w Polsce to nie tylko wielkie hipermarkety, ale przede wszystkim setki mniejszych sklepów pod szyldem "Carrefour Express" i "Carrefour Market", prowadzonych przez niezależnych przedsiębiorców.

Dla Biedronki, która tradycyjnie opiera się na własnych placówkach, "wchłonięcie" sieci franczyzowej byłoby rewolucją. Pozwoliłoby to na:
- szybkie zagospodarowanie "białych plam" - przejęcie lokalizacji w centrach miast, gdzie trudno o miejsce na nowy budynek,
- ominięcie barier regulacyjnych - pełne przejęcie Carrefoura przez lidera rynku (ponad 30% udziału) mogłoby zostać zablokowane przez UOKiK. Model franczyzowy lub przejęcie tylko części aktywów daje większe szanse na zielone światło od urzędników,
- elastyczność - wykorzystanie formatów "ultra mini", które Biedronka już teraz testuje w miejscach opuszczanych przez konkurencję
Co to oznacza dla konsumenta?
Luis Araujo przekonuje, że konsolidacja będzie korzystna dla klientów. Większa skala działania to zazwyczaj silniejsza pozycja negocjacyjna z dostawcami, co w teorii powinno przekładać się na niższe ceny. Jednak eksperci wskazują też na ryzyka – dalsze umacnianie dominacji jednego gracza może ograniczyć konkurencję na rynku, który i tak jest już zdominowany przez kilka wielkich sieci.
Decyzja o ewentualnej transakcji wciąż zależy od twardych danych finansowych. Jak przyznał prezes Biedronki, kluczowy głos będzie należał do dyrektora finansowego grupy. Jedno jest pewne: rok 2026 nie będzie „spacerem po parku”, jak określił to Pedro Soares dos Santos (prezes Jeronimo Martins), a walka o polskiego klienta wchodzi w nową, znacznie bardziej agresywną fazę konsolidacji.
Oprac. JM































































