REKLAMA

Białoruś: z aresztów wypuszczono część zatrzymanych podczas protestów

2020-08-13 12:26, akt.2020-08-13 13:13
publikacja
2020-08-13 12:26
aktualizacja
2020-08-13 13:13
fot. Natalia Fedosenko / TASS

Za udział w nielegalnych akcjach na Białorusi 12 sierpnia zatrzymano około 700 osób – zakomunikowało w czwartek tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych. W nocy ze środy na czwartek z aresztów zaczęto wypuszczać niektórych z zatrzymanych w poprzednich dniach protestów.

W ocenie MSW „zamieszki w kraju stały się mniej masowe, ale poziom agresji w stosunku do milicji pozostaje wysoki”. Podano, że obrażenia odniosło już 103 funkcjonariuszy. Nie podano danych na temat liczby poszkodowanych wśród demonstrantów.

Wcześniej resort informował, że od niedzieli do wtorku na Białorusi za udział w akcjach protestu ponad sześć tysięcy osób. Najwięcej osób – ponad trzy tysiące w całym kraju - trafiło w ręce milicji pierwszego dnia protestu.

Wiele osób trafiło do aresztu z przypadkowych łapanek. W czasie rozpędzania demonstrantów służby bezpieczeństwa często stosują nieuzasadnioną przemoc.

Tymczasem w nocy ze środy na czwartek z aresztów zaczęto wypuszczać niektórych zatrzymanych – podał niezależny portal TUT.by. Z mińskiego aresztu na ul. Akrescina wypuszczono w nocy ok. 100 osób, zwalniani są także zatrzymani, umieszczeni w podmińskim Żodzinie (zostali tam wywiezieni z powodu przepełnienia aresztów w Mińsku).

TUT.by pisze, że są to najprawdopodobniej osoby, które spędziły w aresztach 72 godz. i nie miały procesu – dłużej, zgodnie z prawem, nie można przetrzymywać w areszcie bez wyroku sądu.

Według obrońców praw człowieka i relacji wypuszczonych osób areszty są przepełnione i panują w nich nieludzkie warunki. Zatrzymanym nie są przekazywane paczki, w tym leki i ubrania. Setki osób szukają informacji o zaginionych krewnych i gromadzą się codziennie przed aresztami.

Na Białorusi od niedzieli trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Według oficjalnych wyników zwyciężył w nich rządzący krajem od 26 lat Alaksandr Łukaszenka z wynikiem 80,23 proc. głosów. Jego oponentka Swiatłana Cichanouska opuściła Białoruś - wszystko wskazuje na to, że do wyjazdu została nakłoniona przez władze.

Kolejne informacje o protestach w zakładach, ludzie wychodzą na ulice

Na Białorusi pracownicy zakładów samochodowych Biełaz rozpoczęli protest - podał portal TUT.by. Portal publikuje również zdjęcia, na których widać kilkuset protestujących robotników. Biełaz to państwowe Białoruskie Zakłady Samochodowe w Żodzinie pod Mińskiem.

"Dymisja władz państwa, zaprzestanie przemocy, uwolnienie więźniów politycznych, przeprowadzenie ponownych uczciwych wyborów" – takie są, według relacji niezależnej gazety "Nasza Niwa", żądania protestujących. Pracownicy Biełazu przedstawili je burmistrzowi Żodzina.

"Wyszliśmy na centralny plac i żądamy uczciwych wyborów. Ludzi jest dużo, trudno ich policzyć" - powiedział o sytuacji w Żodzinie rozmówca portalu TUT.by.

Napływają także doniesienia, pojawiające się w mediach społecznościowych, o protestach pracowników kilku innych zakładów m.in, w Grodnie. Jak dotąd, informacje o tych protestach nie zostały jednak potwierdzone. Mowa o protestach w zakładach Grodno-Azot, Grodnożiłstroj, Terrazit, na Rynku Lidzkim, w zakładach Biełmiedprieparaty.

Niezależne Radio Swaboda podało, że do protestu dołączyły Mińskie Zakłady Samochodowe MAZ.

W Mińsku protestują pracownicy Filharmonii Państwowej, którzy w czwartek przed budynkiem tej sceny odśpiewali chórem pieśń "Mahutny Boża" ("Boże Wszechmogący"). Na ulice wyszli pracownicy szpitali nr 1 i nr 6 w białoruskiej stolicy.

Czwartek jest pierwszym dniem, kiedy protesty rozpoczęły się na Białorusi już od godzin porannych.

W Mińsku ludzie wychodzą na ulicach w różnych częściach miasta. Na razie są to grupy od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Wzdłuż całej głównej arterii miasta - prospektu Niepodległości ludzie tworzą "łańcuchy solidarności"; w rękach mają kwiaty i baloniki, niektórzy trzymają plakaty z wezwaniem do ponownego przeliczania głosów w wyborach prezydenckich i zaprzestania przemocy przez struktury siłowe.

Ulicami w centrum miasta chodzą grupy kobiet - kilkudziesięcio- i kilkusetosobowe - ubranych na biało, z kwiatami w rękach. Kobiety zachęcają ludzi, by dołączyli do protestu.

Kilkadziesiąt osób zgromadziło się w milczącym proteście przed budynkiem telewizji państwowej przy ulicy Makajonka.

Do protestu dołączają kierowcy aut: praktycznie w całym centrum Mińska samochody jadą bardzo powoli, trąbiąc klaksonami.

Sieci społecznościowe są pełne zdjęć i nagrań z różnych miejsc Mińska, gdzie gromadzą się ludzie.

Łańcuchy solidarności mieszkańcy Białorusi tworzą również w miastach poza stolicą, np. w Baranowiczach.

Protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich trwają na Białorusi od niedzieli. Zatrzymano już, w tym w wielu przypadkach – brutalnie, blisko 7 tys. osób. Dotąd nie informowano o masowych strajkach w przedsiębiorstwach państwowych.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ mal/

Źródło:PAP
Tematy
Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Konto osobiste Banku Millennium 360° i 360° Junior w promocji z premią do 290 zł!

Komentarze (1)

dodaj komentarz
itso_who_has_time
służby bezpieczeństwa prosze tej bandy zbirów tak nie nazywać to jakaś kpina

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki