Stopa bezrobocia w Unii Europejskiej spadła w styczniu do 8,1%, co było najniższym wynikiem od stycznia 2009 roku – poinformował Eurostat. Według tych danych bezrobocie w Polsce spadło do rekordowo niskiego poziomu 5,4% wobec 9,6% w strefie euro.


Eurostat oszacował, że w styczniu pracy poszukiwało niemal 20 milionów mieszkańców Unii Europejskiej, z czego 15,62 mln (czyli 78%) stanowi rezydenci strefy euro. I to właśnie kraje eurolandu ponownie zdominowały niechlubną statystykę bezrobocia.
Najwyższą stopę bezrobocia tradycyjnie odnotowano w Grecji, gdzie aż 23% aktywnych zawodowo nie mogło znaleźć płatnego zajęcia. W Hiszpanii bezrobocie obniżyło się do 18% wobec 20,6% rok temu. Następny na liście był Cypr (14,1%) przed Włochami (11,9%), Chorwacją (11,3%) i Portugalią (10,2%). Wszystkie te kraje bardzo boleśnie odczuły kryzys gospodarczy po roku 2008. Z wyjątkiem Chorwacji łączy je także przynależność do wspólnotowego obszaru walutowego – czyli strefy euro.
Niewiele się zmieniło także w dolnej (czyli najlepszej) części tabeli. Krajem o najniższej w UE stopie bezrobocia pozostały Czechy (3,4%) przed Niemcami (3,8%). Na podium wskoczyły Węgry, gdzie w grudniu 2016 roku stopa bezrobocia obniżyła się do 4,3%.
Polska osiągnęła najlepszy wynik w historii tych danych. Stopa bezrobocia BAEL wyniosła w styczniu 5,4% wobec 5,5% w grudniu i 6,7% odnotowanych w styczniu 2016. Taki sam wynik odnotowano w Rumunii, a nieco niższy w Holandii (5,3%).

Polska znalazła się w grupie krajów, w których bezrobocie nie stanowi istotnego problemu. Nie oznacza to jednak, że polski rynek pracy osiągnął satysfakcjonujące parametry. W dalszym ciągu naszą bolączką jest niski wskaźnik zatrudnienia i generalnie niski poziom aktywności zawodowej: na 16,3 mln pracujących Polaków przypada aż 13,4 mln osób biernych zawodowo.
Dane prezentowane przez Eurostat w przypadku Polski istotnie różnią się względem statystyk bezrobocia rejestrowanego, którego stopa według danych GUS w styczniu wyniosła 8,6%. Choć w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie 1,4 mln osób, to według szacunków Eurostatu przeprowadzonych metodą ankietową (BAEL) faktyczna liczba bezrobotnych (czyli osób aktywnie poszukujących pracy i gotowych ją podjąć) wyniosła tylko 930 tysięcy.
Różnica – czyli prawie 470 tys. – to bezrobotni fikcyjni. To osoby pracujące w szarej strefie albo niezainteresowane podjęciem zatrudnienia. Rejestrują się jednak, aby uzyskać status bezrobotnego, który uprawnia m.in. do bezpłatnego korzystania z usług państwowego sektora medycznego.
Krzysztof Kolany





























































