Poziom bezrobocia według GUS osiąga rekordowo niskie - nienotowane od 25 lat - poziomy. Być może jest to odpowiedni moment, aby rządzący zaczęli koncentrować się na ludziach, którzy nie tylko nie pracują, ale nawet pracy nie szukają. Wskaźnik bierności zawodowej w Polsce należy do najwyższych w UE i stanowi poważy problem dla naszej gospodarki.


Od początku transformacji ustrojowej w Polsce jednym z najpoważniejszych problemów społecznych i gospodarczych, z jakimi zmagał się nasz kraj, było bezrobocie. Upadek nierentownych przedsiębiorstw, przekształcenie ekonomiczne kraju i ujawnienie problemu bezrobocia ukrytego spowodowało, że lawinowo zaczęła rosnąć liczba ludzi, którzy - choć chcieli pracować - nie mogli znaleźć zatrudnienia. W najgorszym momencie, w przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej, bez pracy pozostawało 20 proc. aktywnych zawodowo Polaków.
Dziś te czasy wydają się już tylko mrocznym wspomnieniem. Stopa bezrobocia rejestrowanego wg GUS wyniosła w grudniu 2016 r. 8,3 proc. Jeszcze lepiej wskaźnik ten wygląda według ankietowych Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), które obejmują jedynie osoby rzeczywiście poszukujące zajęcia, wykluczając na przykład osoby rejestrujące się w urzędzie pracy jedynie dla ubezpieczenia. Wskaźnik bezrobocia w Polsce wyliczony tą metodą w 3 kwartale 2016 r. wyniósł w Polsce zaledwie 5,9%, co jest wartością znacznie niższą od średniej unijnej wynoszącej 8,3 proc.
Poziom bezrobocia jest jednak tylko częścią problemów o polskiego rynku pracy. Ogromne znaczenie ma także liczba osób w wieku produkcyjnym, która nie tylko nie pracuje, ale nawet nie szuka zajęcia. Zaliczają się do niej na przykład emeryci, renciści, osoby zajmujące się domem, zniechęcone poszukiwaniem etatu czy studenci. Ich liczba od początku transformacji rosła i jest dziś o niemal 3 mln wyższa niż w roku 1991. Współczynnik aktywności zawodowej, czyli odsetek osób w wieku powyżej 15 lat, które pracują albo chociaż szukają pracy, jest dziś o około 6 punktów procentowych niższy niż na początku lat 90 XX wieku. I to pomimo faktu, że od 10 lat praktycznie nieprzerwanie rośnie. Oznacza to, że przy 16,3 mln pracujących Polaków i 1 mln bezrobotnych (wg BAEL) w trzecim kwartale 2016 r. było w Polsce 13,4 mln osób biernych zawodowo. Dziś właśnie to jest jeden z podstawowych problemów polskiego rynku pracy.
Nieco bardziej łaskawa jest dla nas metodologia Eurostatu, która (w pewnym uproszczeniu) obejmuje jedynie osoby w wieku 15-64 lat, a nie jak GUS od 15 lat wzwyż. Według niej wskaźnik zatrudnienia w Polsce wynosi 67,8 proc. Nadal jednak jest to jeden z niższych wskaźników w Europie. Choć jesteśmy na poziomie znacznie lepszym niż Grecja (54,9proc.), to nadal wiele brakuje nam do liderów, czyli Szwecji (80,5 proc.) i Niemiec (78 proc.). Nawet na tle regionu prezentujemy się dość mizernie, lepsze od nas są chociażby kraje bałtyckie, czy Węgry (68,9 proc.). Nie jest przypadkiem, że kraje mające najwyższy wskaźnik zatrudnienia z reguły mogą się także pochwalić najwyższym wskaźnikiem PKB na głowę mieszkańca.
Wśród głównych powodów, dla których poziom aktywności zawodowej wśród osób w wieku 15-64 lat w Polsce wyraźnie odbiega w naszym kraju od rozwiniętych krajów Europy Zachodniej, wyróżnić można niską aktywność zawodową kobiet oraz osób starszych. Dla obu tych czynników istotne znaczenie ma zróżnicowanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. W naszym kraju w grupie wiekowej 55-64 wskaźnik zatrudnienia wynosi jedynie 44,3 proc., podczas gdy średnia UE wynosi 53,3 proc., a w będącej europejskim liderem Szwecji sięga nawet 74,5 proc.
Wskaźnik aktywności wśród kobiet według Eurostatu wynosi w Polsce 60,9 proc. i jest o 13,8 pkt. proc. niższy niż analogiczny wskaźnik dla mężczyzn wynoszący 74,7 proc. W UE jedynie w 6 państwach ta różnica jest większa. Oznacza to, że w Polsce kobiety wciąż podejmują zatrudnienie o wiele rzadziej od mężczyzn, a nierówność płci w negatywny sposób oddziałuje na zasób siły roboczej w Polsce.
Za niewielką aktywność zawodową w Polsce w znacznym stopniu odpowiada mała elastyczność pracodawców w naszym kraju, którzy stosunkowo niechętnie, w porównaniu do pozostałych krajów UE, zatrudniają na część etatu. Taka forma zatrudnienia pozwala łączyć pracę z wychowaniem dzieci (lub opieką nad osobami starszymi – patrz ostatni raport NBP). W naszym kraju w ten sposób zatrudnione jest jedynie 9,8 proc. kobiet, podczas gdy średnia unijna jest ponad trzykrotnie wyższa i wynosi 31,5 proc. Dodatkowym atutem form zatrudnienia pomagających łączyć obowiązki zawodowe z rodzinnymi jest zachęta do posiadania większej liczby dzieci, co zwiększa wskaźnik dzietności.
Odkąd rozpoczęła się w Polsce transformacja ustrojowa, jednym z najbardziej dyskutowanych problemów było bezrobocie. Wskaźniki aktywności zawodowej pozostawały w jego cieniu. Z tego powodu politycy dbając o statystyki bezrobocia często wręcz zamiatali problem pod dywan zachęcając tysiące ludzi do zakończenia aktywności zawodowej. Na przykład w latach 1990-97 o ponad pół miliona zwiększyła się liczba rencistów.
Dziś Polska nie może już sobie pozwolić na dalsze ignorowanie problemu niskiego poziomu aktywności zawodowej. Jeżeli chcemy, aby poziom życia w naszym kraju dalej wyrównywał się z krajami Europy Zachodniej, powinniśmy postawić na aktywizację kobiet i osób starszych. Być może niski poziom bezrobocia pozwoli na przeniesienie ciężaru zainteresowania opinii publicznej na ten właśnie problem, co zwiększyłoby mobilizację polityków do zajęcia się nim.

























































