REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Bezrobocie w 2020 r. poniżej 10 proc.

2020-05-27 17:20
publikacja
2020-05-27 17:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Szczyt bezrobocia w 2020 r. będzie prawdopodobnie niższy niż 10 proc., ale powrót do poziomów sprzed pandemii zajmie co najmniej kilka lat - wynika z opinii ekonomistów. Jak wskazują, Tarcza Antykryzysowa ograniczyła falę zwolnień, jednak z drugiej strony wyhamuje ona dodatnią dynamikę płac w kolejnych kwartałach.

fot. Tashatuvango / / Shutterstock

"Naszym zdaniem szczyt redukcji zatrudnienia przesuwa się na miesiące letnie/jesienne, jednak szczyt bezrobocia będzie prawdopodobnie niższy niż 10 proc. Dzięki Tarczy Antykryzysowej przedsiębiorcy mogli otrzymywać wynagrodzenie za 3 miesiące zawieszonej działalności, pracownicy etatowi mają też 1-3 miesięczny okres wypowiedzenia, wzrost bezrobocia może więc przyspieszyć za ok. 2-3 miesiące. Według danych BAEL, w dwóch ostatnich tygodniach marca aż 19 proc. pracowników nie wykonywało pracy (najczęściej w związku z przestojem lub opieką nad dziećmi)" - napisała w komentarzu przesłanym PAP Biznes ekonomistka PKO BP Urszula Kryńska.

"Dane o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw za kwiecień również sugerują rozpowszechnione ograniczanie wymiaru czasu pracy oraz przestoje. Wskazuje to na +chomikowanie pracy+ i ograniczanie zwolnień dzięki działaniom administracyjnym. Na przełomie 2020 i 2021 w miarę wzrostu popytu prawdopodobny jest spadek bezrobocia, jednak powrót do historycznego minimum z przełomu 2019/2020 zajmie zapewne kilka lat" - dodała.

GUS podał we wtorek, że stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w kwietniu o 0,4 pkt proc. - do 5,8 proc. z 5,4 proc. w marcu, co przekłada się na wzrost liczby bezrobotnych o 56 tys. Odczyt ten był zgodny z konsensusem PAP Biznes.

Zdaniem ekonomistów banku Pekao skala zwolnień została w dużej mierze ograniczona przez Tarczę Anykryzysową, dlatego nie należy spodziewać się dużego wzrostu bezrobocia.

Wakacje na giełdzie

"Aktualnie nic nie wskazuje, by wzrost bezrobocia miał w najbliższym czasie istotnie przyspieszyć. Ogłoszone niedawno przez MRPiPS wstępne dane z urzędów pracy za pierwsze 3 tygodnie maja potwierdzają, że tempo wzrostu bezrobocia pozostaje umiarkowane i na ich podstawie szacujemy, że stopa bezrobocia wzrośnie na koniec maja nie więcej niż o kolejne 0,3-0,4 pkt proc." - napisali w biuletynie banku.

Analitycy banku obniżyli swoją prognozę stopy bezrobocia rejestrowanego na koniec tego roku – do 8,0 proc. z 11,0 proc.

Według Urszuli Kryńskiej, elementy pakietu antykryzysowego odsunęły zwolnienia w czasie.

"Tarcza Antykryzysowa odsunęła w czasie pierwszą falę wzrostu bezrobocia, bez niej osoby prowadzące działalność gospodarczą w najbardziej zagrożonych branżach prawdopodobnie niemal od razu stawałyby się bezrobotne. Ochronę miejsc pracy w średnim terminie gwarantuje Tarcza Finansowa, która uzależnia umorzenie pożyczek od utrzymania zatrudnienia. Według naszych szacunków, Tarcze mogły uratować przed natychmiastową likwidacją ok. 700 tys. miejsc pracy" - napisała Kryńska.

Z analizy ekonomistów banku Pekao wynika, że za ograniczoną skalą wzrostu bezrobocia stoją obecnie w głównej mierze czynniki fundamentalne. Wśród nich wskazali przede wszystkim skalę rządowej interwencji nacelowanej na powstrzymanie utraty miejsc pracy, mniejszą skalę zwolnień pracowników krajowych z powodu zwolnień pracowników z zagranicy, malejącą podaż pracowników oraz elastyczność w zakresie redukcji płac i wymiaru pracy.

Urszula Kryńska z PKO BP wskazała, że czynniki demograficzne oraz dotychczas wysoki udział pracowników z zagranicy w rynku pracy będą ograniczać skalę wzrostu bezrobocia.

"Obok poprawiającej się kondycji gospodarki będzie temu (ograniczaniu stopy bezrobocia - PAP) sprzyjać sytuacja demograficzna i spadek liczby osób w wieku produkcyjnym. Elementem ograniczającym skalę wzrostu bezrobocia może być wysoki udział pracowników z zagranicy w krajowym rynku pracy, którzy w obliczu mniej zachęcającej sytuacji gospodarczej w Polsce mogą się decydować na powrót do kraju pochodzenia" - napisała.

Pracownicy sektora usług najbardziejnarażeni na zwolnienia

Zarówno ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska jak i Urszula Kryńska z banku PKO wskazują, że sektorami najbardziej zagrożonymi zwolnieniami pozostają te związane ze świadczeniem usług dla ludności. To te branże zostały praktycznie zupełnie zamrożone podczas lockdownu.

„Zakwaterowanie i gastronomia, a także kultura, rekreacja i rozrywka, będą pewnie charakteryzować się najsilniejszymi dostosowaniami na rynku pracy, jako najsilniej dotknięte obostrzeniami administracyjnymi ograniczającymi aktywność. To są sektory, gdzie oczekujemy najsilniejszego spadku aktywności, kilkudziesięciu procent wartości dodanej w skali całego roku i tam też można oczekiwać najsilniejszego ubytku liczby miejsc pracy" - powiedziała PAP Biznes ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska.

"W pierwszej kolejności zagrożone są miejsca pracy w ramach niestandardowych form zatrudnienia (jednoosobowa działalność gospodarcza, umowa o dzieło czy zlecenie). Według naszych szacunków zagrożonych likwidacją jest około 760 tys. miejsc pracy. Bardziej bezpieczne są umowy o pracę, gdyż przeciętny okres wypowiedzenia przekracza okres lockdownu. W ujęciu sektorowym relatywnie dobrze radzi sobie budownictwo. Przemysł jest w mniejszym stopniu dotknięty bezpośrednio przez lockdown, ale widoczne są problemy z ciągłością dostaw i popytem eksportowym" - napisała w komentarzu dla PAP Biznes Urszula Kryńska.

Jak wskazała Świątkowska, w najbliższych miesiącach dane z rynku pracy będą się charakteryzować podwyższoną zmiennością, a jak dotąd mieliśmy do czynienia przede wszystkim z obniżaniem wymiaru czasu pracy. Działanie tarczy obniżyło wskaźnik zatrudnienia, ale wpłynęło stabilizująco na stopę bezrobocia rejestrowanego.

"W najbliższych miesiącach będziemy mieli bardzo trudne dane, bo będą przez wpływ różnych czynników podlegać wyższej zmienności. Porównując na przykład marcowe dane dynamiki zatrudnienia ze zmianą dynamiki pracujących w sektorze przedsiębiorstw, wydaje się, że już w marcu widoczny był przede wszystkim efekt redukcji wymiaru etatów, a nie masowych zwolnień pracowników" - powiedziała PAP Biznes ekonomistka.

"Samo skorzystanie z tarczy będzie z jednej strony stabilizowało sytuację na rynku pracy w średnim okresie, bo będzie ograniczało skalę trwałej utraty pracy, ale w najbliższych miesiącach, będzie okresowo statystycznie obniżało dynamikę zatrudnienia” - dodała.

Jak jednak podkreśliła ekonomistka BOŚ Banku Aleksandra Świątkowska, żaden z dostępnych obecnie wskaźników dotyczących sytuacji na rynku pracy nie pokazuje pełnego obrazu zatrudnienia, co utrudnia bieżącą ocenę jego skali.

„Wiele tych szeregów danych łącznie da obraz sytuacji na rynku pracy, jednak trudniej będzie o jednoznaczny +miernik+ liczby likwidowanych miejsc pracy. Na pewno będzie to bardzo duży szok dla rynku pracy, i skala ubytku miejsc pracy będzie duża, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia aktywności gospodarczej" - powiedziała.

"Biorąc natomiast pod uwagę powyższe argumenty oraz zmienność statystyk w czasie np. z uwagi na okresowe ograniczenie skali wymiary etatu lub ponowne zawieranie umów z częścią pracowników-zleceniobiorców wraz z odmrażaniem gospodarki może sprawić, że bardziej wiarygodna ocena skali pogorszenia sytuacji na rynku pracy będzie możliwa dopiero za kilka miesięcy” - dodała.

Dynamika wzrostu wynagrodzeń wyhamuje

"W naszej ocenie w tym roku nie będzie już podwyżek wynagrodzeń, ze względu na pogorszenie wyników finansowych firm i spadek popytu na pracę. Roczna dynamika wynagrodzeń będzie w kolejnych miesiącach coraz słabsza, a ich wzrost rok do roku odzwierciedla podwyżki w styczniu i lutym. Spodziewamy się ograniczenia zmiennych składników wynagrodzenia. Kwietniowe dane pokazały, że w sektorze przedsiębiorstw miało miejsce, przynajmniej czasowe ograniczenie wynagrodzeń w związku z epidemią" - napisała Urszula Kryńska.

„Wyższa dynamika płac może ewentualnie utrzymywać się w sektorach mniej dotkniętych pandemią, a np. borykających się z problemem podaży pracy, jeżeli nie doszłoby do przepływów pracowników pomiędzy sektorami. To, co w bieżącym roku będzie hamowało spadek dynamiki wynagrodzeń, to podwyżka płacy minimalnej. Jej obowiązywanie będzie hamować spadek wynagrodzeń” - powiedziała PAP Biznes Aleksandra Świątkowska.

Jak wskazała Świątkowska pracodawca nie może obniżyć wynagrodzenia bardzo silnie, jeżeli poziom wynagrodzeń jest niewiele wyższy lub równy płacy minimalnej. Takie firmy mogą w większym stopniu być skłonne do redukcji zatrudnienia.

Ekonomistka BOŚ Banku zauważyła, że obniżaniu dynamiki wynagrodzeń sprzyja także konstrukcja tarczy antykryzysowej, która umożliwia zmniejszenie wymiaru czasu pracy.

Według ekonomistów Pekao, kwietniowe dane z rynku pracy wskazują na występowanie obydwu tych zjawisk.

"Samo skrócenie czasu pracy skutkuje proporcjonalnie mniejszą pensją i tym samym mniejszymi kosztami dla pracodawcy. Z drugiej strony zaskakująco niskie dane o płacach za kwiecień (gwałtowny spadek dynamiki do 1,9 proc. rdr z 6,3 proc. rdr w marcu) sugerują równoczesne silne redukcje wynagrodzeń nie wynikające ze skracania czasu pracy (dane nt. płac przeliczane są na pełny etat)" - napisali w raporcie.

"Są one w dużej mierze wynikiem przewidywanej przez prawo pracy obniżki wynagrodzeń w okresie postoju przedsiębiorstwa (do 60 proc. standardowej pensji) bądź też zgody pracowników na obniżkę płac w obliczu zagrożenia zwolnieniem" - dodali.

Jak wskazują analitycy banku Pekao, chociaż po zakończeniu masowych przestojów płace powinny wrócić do poziomu sprzed pandemii, to w wielu przedsiębiorstwach pracownicy będą musieli się liczyć ze trwałym obniżeniem płac i brakiem podwyżek co najmniej do przyszłego roku.

"O ile w krótkim terminie dynamika płac może tymczasowo odbić do nieco wyższych poziomów niż odnotowany w naznaczonym przestojami kwietniu, o tyle w średnim terminie oczekujemy coraz wolniejszego tempa wzrostu wynagrodzeń. Na początku przyszłego roku dynamika płac może się nawet lekko otrzeć o ujemne poziomy ze względu na efekt wysokiej bazy odniesienia z początku br. związanej z dużą skalą podwyżki płacy minimalnej (wzrost o 15,6 proc.), której w 2021 r. raczej nie zobaczymy" - napisali.(PAP Biznes)

luk/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
bha
,,Jasnowidze:.Żałosna Parodia na Maxa
talmud
https://www.youtube.com/watch?v=vAfeYMONj9E

kazdy powinien to ogladnac

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki