Projekt ustawy - Surogat Bill 2016 został zatwierdzony i ma być poddany dyskusji w parlamencie jeszcze w tym roku. Minister spraw zagranicznych Sushma Swaraj w Indiach zakomunikował wczoraj, że proponowana ustawa ma na celu przeciwdziałanie zatrudnianiu indyjskich kobiet w charakterze surogatek przez obcokrajowców oraz osób chcących samotnie wychowywać dziecko i par homoseksualnych.
Jeżeli ustawa zostanie rozpatrzona pozytywnie, Indie znajdą się wśród większości państw na świecie, w których praktyka komercyjnej surogacji macierzyńskiej jest nielegalna, a co za tym idzie karalna - informuje CNN Money. Według projektu nowej ustawy w Indiach możliwa będzie ciąża zastępcza, jednak nie będzie to handel i z opcji takiej będą mogły skorzystać tylko indyjskie małżeństwa, pozostające w związku dłużej niż 5 lat, a które nie mogą posiadać własnych dzieci. Będzie to tak zwana altruistyczna surogacja macierzyńska, praktykowana już w kilku krajach na świecie.
- Jest to rewolucyjny krok dla dobra kobiet - powiedział Swaraj. Indie to obecnie jedno z najpopularniejszych miejsc na dokonywanie tego typu zabiegów ze względu na stosunkowo niski koszt związany z zatrudnieniem zastępczych matek oraz szeroką dostępność specjalistycznych klinik.
Według Swaraja w Indiach aktualnie działa ponad 2000 miejsc oferujących usługi związane z wykorzystaniem zastępczych matek i „wynajęciem” ich brzucha. Praktyka od dłuższego czasu budziła wiele kontrowersji i niepokojów, przede wszystkim przez wzgląd na kwestię porzucania dzieci. Najczęściej było to wynikiem rozmyślenia się przyszłych rodziców lub ujawnienia się choroby czy ułomności z jaką rodziło się dziecko.
Zwolennicy ustawy mówią, że indyjskie kobiety zatrudnione jako surogatki są często wykorzystywane i oszukiwane. Według prawnika Jayashree Wad, który w ubiegłym roku wystąpił o wprowadzenie zakazu dla macierzyństwa zastępczego w takiej formie, jest to zwyczajny handel. Wyjaśniał, że w procesie macierzyństwa zastępczego, element handlu i uzyskania potencjalnych profitów z tego tytułu sprawia, że indyjskie kobiety są wykorzystywane, a znaczna cześć zysków inkasowana jest przez lekarzy, szpitale i inne instytucje zaangażowane w cały proces.

Według informacji podanych przez czasopismo medyczne "The Lancet", jeżeli ktoś chce wychowywać dziecko urodzone przez surogatkę musi zapłacić średnio 25 tys. dolarów, podczas gdy ta sama usługa w Stanach Zjednoczonych może kosztować nawet 10 razy więcej.
Indyjskim kobietom udostępniającym swoje ciało na czas trwania ciąży zazwyczaj wypłacana jest kwota kształtująca się na poziomie od 5000 do 7000 dolarów, co w porównaniu ze stawkami w USA stanowi kwotę prawie 5 razy mniejszą. Ze względu na panujące w Indiach ubóstwo jest to jednak spora kwota, szczególnie dla biednych kobiet, które zarabiają średnio 300 dolarów w ciągu roku.
Ostatnie 10 lat było bardzo owocne dla indyjskiego rynku związanego z ciążą zastępczą. Kraj ten stał się jednym z najpopularniejszych miejsc dla bezdzietnych par z całego świata. Indie to jeden z nielicznych krajów, w których praktyka zapłodnienia in vitro wraz z transferem zarodka do ciała innej kobiety jest dozwolona. Szacunkowo, co najmniej 40 tys. kobiet urodziło dziecko w zastępstwie w ciągu ostatniej dekady. W niektórych krajach procedura wynajmowania brzucha jest legalna, dzięki czemu istnieją odpowiednie regulacje prawne zabezpieczające przyszłych rodziców przed komplikacjami. Do krajów tych należą Rosja, Ukraina i Gruzja oraz sześć stanów USA, w tym w Kalifornii - gdzie nazwiska obojga rodziców widnieją w akcie urodzenia dziecka. W krajach tych istnieje zawód surogatki, a strony łączone są umową regulującą zobowiązania, roszczenia i obowiązki.
Bezwzględny zakaz surogacji macierzyńskiej we wszelkich formach (nie tylko za pieniądze) obowiązuje w krajach takich jak: Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria czy Bułgaria
W Wielkiej Brytanii, Irlandii, Danii, Australii, Nowej Zelandii i Belgii zakaz ten dotyczy jedynie usługi oferowanej za pieniądze. Ciąża zastępcza z powodów natury altruistycznej jest dozwolona. W takim przypadku rodzice pokrywają tylko koszty procedury.
Zakaz handlu takimi usługami w tamtym roku wprowadzono również w Meksyku, Tajlandii i Nepalu.
W Polsce osoby wynajmujące kobiecy brzuch również robią to nielegalnie. Grozi za to do trzech lat pozbawienia wolności za handel ludźmi. Ponadto nie mają żadnego prawa do dziecka, którego są genetycznymi rodzicami, co w efekcie staje się bardzo ryzykowną praktyką.





























































