Portal Bankier.pl został po raz kolejny uznany za najważniejszy portal finansowy, z którego informacje czerpią inwestorzy - wynika z niezależnego badania prowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. O tym, jak się dziś przygotowuje serwis dla inwestorów, rozmawiamy z redaktorem naczelnym Grupy Bankier.pl doktorem Bogusławem Półtorakiem.
Marcin Świerkot: W Polsce inwestowanie, czy też szerzej - świadome zarządzanie pieniędzmi - uznawane jest często za nudne. Czy więc Bankier.pl, najczęściej wybierany portal przez inwestorów, można uznać za nudny? Przecież inwestowanie bywa pełne emocji, pasji i ciekawych sytuacji. Mówi się, że rynki odwzorowują prawdziwą gospodarkę, tymczasem informacje gospodarcze w Polsce są mniej popularne od newsów na miarę ekscesów posła Wiplera czy też słodyczy kupionych w Warszawie przez sekretarza stanu Kerry'ego. Czy to się zmieni? Inwestowanie zacznie w końcu być postrzegane jako coś ciekawego, realną alternatywę dla wiadomości serwowanych w mainstreamowych mediach?
![]() |
| dr Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Grupy Bankier.pl dyrektor programowy |
Zobacz także
Najbardziej profesjonalny inwestor potrzebuje czasami oddechu. I tu pojawia się szeroko pojęta "rozrywka", w tym wiadomości tego typu. Czy to coś złego? W pewnych granicach nie, a tę granicę wyznaczają potrzeby odbiorcy i jego poczucie, że odnosi korzyść z uzyskania informacji. Te nie zawsze są oczywiście wprost finansowe, ale koniec końców wpływają na jakość życia. O inwestowaniu usłyszymy zawsze w mediach szerokiego zasięgu, gdy stanie się to sensacją, która zaspokaja głównie ciekawość. Znów pojawią się nagłówki "Kupuj, taniej nie będzie" lub "Dramatyczny kryzys". Tylko że te zjawiska nie biorą się znikąd, są ciągle analizowane, chociażby w portalach giełdowych. Ich zasięg będzie większy w ślad za rosnącą potrzebą kontrolowania własnych pieniędzy.
My, Polacy, jeszcze się tego uczymy - czasami na błędach, jak pokazała afera Amber Gold - ale liczba świadomych finansowo osób jest coraz większa. Nadal potrzeba użytecznej informacji i edukacji również, chociaż uważam, że dostarczanej w zupełnie odmiennych realiach niż w tradycyjnych mediach. Spodziewam się dominacji mediów internetowych, których zaletą jest niski koszt dostępu do informacji. Ale wyzwaniem staje się wybór i zarządzanie użyteczną informacją w strawnej dla odbiorcy formie. To wymaga ścisłej interakcji z czytelnikiem.
Bankier.pl kolejny raz najważniejszym portalem internetowym dla inwestorów!![]() W niezależnym badaniu prowadzonym przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych portal Bankier.pl został po raz kolejny uznany za najważniejszy portal finansowy, z którego informacje czerpią inwestorzy. Zwycięstwo w rankingu zawdzięczamy nie tylko profesjonalnemu zespołowi, w tym analitykom i redaktorom, ale także mocno zaangażowanej grupie użytkowników-inwestorów. ...więcej |
MŚ: Jak to się dzieje, że ludzie potrafią zastanawiać się trzy tygodnie nad kupnem nowej lodówki za tysiąc złotych, a gdy przychodzi do kupowania akcji czy innych instrumentów finansowych, inwestują w spółkę kilkadziesiąt tysięcy złotych po dziesięciominutowej "analizie"?
BP: Postrzeganie kwestii ekonomicznych dla większości z nas jest po prostu bardziej abstrakcyjne. A ludzie są tak ukształtowani psychologicznie, aby chronić się przed nadmierną liczbą niewiadomych. To dla nas po prostu zdrowsze. Stosunkowo nieliczni czerpią przyjemność z operacji finansowych w sposób naturalny. Niektórym, bardziej hazardzistom życiowym, przyjemność sprawia sama gra z rynkiem i rywalizacja z innymi inwestorami. Emocje i pasja pojawiają się tam, gdzie coś nas naturalnie interesuje, bo czerpiemy z tego przyjemność. Pozostali w większości muszą się tego od kogoś nauczyć. Pytaniem otwarte brzmi: czy mają na to w Polsce wystarczające szanse?
Potrzeba nam umiejętności prawidłowego identyfikowania związków przyczyny i skutku decyzji finansowych. Chociażby w dyskusji o zmianach w OFE można zauważyć, że rząd nie komunikował wprost tego, że te pieniądze potrzebne są tu i teraz, do załatania dziury budżetowej. Komunikat jest "na okrętkę" - likwidujemy, bo OFE źle zarządzają pieniędzmi przyszłych emerytów. A tu przecież nie chodziło w ogóle o pieniądze przyszłych emerytów. Liczyło się tu i teraz, jak się okazuje, również dla tych przyszłych emerytów. Konsensusem jest więc założenie, że później jakoś to będzie. Nie widzimy realnego wpływu, poddajemy się efektowi wypierania i zajmujemy się czymś przyjemniejszym i realnym. Lodówkę wybieramy z namysłem, bo jej użyteczność będzie odczuwalna od momentu, gdy stanie w naszej kuchni. Inwestycja w spółkę (nie day trading), to konieczność odpowiedzenia sobie na abstrakcyjne pytanie o satysfakcjonującą nas oczekiwaną stopę zwrotu. Do tego dochodzi rozpoznanie szeregu czynników ryzyka. To wymaga wiedzy, czasu i zaangażowania. Nie każdy może sobie na to pozwolić, stąd duża odpowiedzialność doradców czy analityków piszących na tematy inwestorskie.
MŚ: W Bankier.pl można zauważyć niezwykłą popularność tekstów, których tematem przewodnim jest bieda. O tym, że w Polsce, na tle Europy Zachodniej, żyje się jak w kraju trzeciego świata. A przecież wydawałoby się, że takie teksty niczego nie wnoszą - nie dają większej wiedzy o inwestowaniu, a już na pewno nie pomogą w zarabianiu pieniędzy. Jaki jest ich cel i czemu są tak bardzo popularne?
BP: To dobrze, że takie treści cieszą się dużym powodzeniem. Sądzę, że dają one szansę na znalezienie realnego punktu odniesienia. Porównywania się i wyciągania na tej bazie wniosków. Za tym idzie stawianie sobie celów i motywacja do zarabiania jako środka do zmiany. Ale pomnażanie pieniędzy nie zawsze jest związane tylko z podejmowaniem konkretnych bieżących decyzji finansowych. Z tym, wbrew pozorom, radzimy sobie coraz lepiej. Ale pewnym problemem jest raczej wymiar strategiczny, to, dokąd zmierzamy. Długoterminowe planowanie potrzeb i ich finansowanie. Widoczne jest to zarówno w mikro, jak i w makroskali politycznej. Po celach takich jak Euro 2012 pozostaje niesmak, bo nadmiernie rozbudzone były oczekiwania efektu zmiany - nie tylko te ekonomiczne, ale i te piłkarskie.
W skali mikro podobnie było z decyzjami kupowania mieszkań na kredyt we frankach szwajcarskich pod wpływem gazet, które pisały "kupuj, bo taniej nie będzie". W takich realiach planowanie długoterminowe wymaga rzetelnych informacji i komunikacji. Ważnym elementem kształtującym oczekiwania jest bowiem wymiana opinii. Stąd Bankier.pl, według mnie, tworzy nie tylko zgrany zespół analityków, w tym osoby z doktoratami czy licencjami maklerskimi, sprawny dział deweloperski, ale tworzą go przede wszystkim sami użytkownicy, którzy poprzez forum czy też benchmarki dokonują ocen. My stajemy się w takich warunkach pośrednikiem pomiędzy nimi a rynkiem instytucjonalnym.
MŚ: Rola mediów biznesowych przechodzi ciągła ewolucję. Wydaję mi się, że obecnie mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią, a śledzenie indeksów stało się pewnego rodzaju show. WIG rośnie o 1%, z powodu setek niejednoznacznych czynników, indywidualnych decyzji inwestycyjnych, których nie da się wytłumaczyć - jednak eksperci wymyślają mądre wytłumaczenia. A jeśli analityk odpowie "nie wiem", to już do mediów nie jest zapraszany. Czy przez pogoń za sensacją i tłumaczenie krótkoterminowych ruchów za wszelką cenę została stworzona tania rozrywka, nie mająca nic wspólnego z przekazywaniem rzetelnych i wartościowych informacji?
BP: Odpowiem przewrotnie - analityk nie może odpowiadać "nie wiem". Jego rolą jest stawianie hipotez i ich potwierdzanie lub odrzucanie. Oczywiście nie można znać się na wszystkim i formułować zastrzeżeń, szczególnie przy dużej dozie niepewności. Istnieje jednak pewien poziom komunikacji, który ma wymiar edukacyjny, a nie jest faktyczną rekomendacją zakupu lub sprzedaży. Trochę tutaj usprawiedliwiam media i rozumiem potrzeby osób, które chcą usłyszeć proste wytłumaczenie. Czasami nie mają na to szansy, bo ekspert mówi bardziej do innych ekspertów niż do pozostałych odbiorców. A rolą eksperta jest tak przekazać wiedzę, żeby ona była zrozumiała. Zawsze przy takich stwierdzeniach polecam wizytę na serwisach amerykańskich, tam tuzy ekonomii nie kryją się za skomplikowanymi formułami i słowami. W Polsce dyskusja o ekonomii to rytuał ekspertów lub sprawa polityczna, tak czy owak, niezrozumiała dla odbiorcy. Tu chodzi o zastosowanie bardziej otwartego podejścia, bez podziału "my i oni". Potrzebne jest miejsce na prawdziwą dyskusję. Internet daje taką szansę, którą Bankier.pl już od kilkunastu lat, z uznaniem naszych użytkowników, wykorzystuje.
MŚ: Skąd wzięła się popularność portalu Bankier.pl wśród inwestorów? W jaki sposób można łączyć przekazywanie konkretnych i rzetelnych informacji z pozyskiwaniem jak największej liczby użytkowników?
BP: Od początku Bankier.pl jest tworzony przez osoby, które realizowały swoja pasję, a jednocześnie były do tego dobrze przygotowane. Wydaje mi się też, że dobrze rozumieliśmy potrzebę otwartości, o której mówiłem wcześniej. Co więcej - przyjęty i konsekwentnie realizowany model biznesowy profesjonalnego portalu giełdowo-gospodarczego po prostu się sprawdził. Ci, którzy ulegli pokusie rozmycia przekazu, raczej stracili. My staramy się być wyraziści i konsekwentni w tym, co robimy. Oczywiście jesteśmy czuli na zmiany potrzeb użytkowników. W przeciwieństwie do innych, nie staramy się też zniechęcać przerostem form promocyjnych. Oferujemy klasyczne, ale dostępne narzędzia, a przede wszystkim rzetelne i obiektywne informacje oraz opinie.
Droga ewolucji, jaką przeszliśmy z naszymi użytkownikami przez te kilkanaście lat, zaowocowała silną więzią. Dodatkowo w tym czasie zmieniła się też rola mediów internetowych, w tym i nasza. Z agregatów treści media internetowe zmieniły się w pełnoprawnych uczestników rynku, na który przeznacza się coraz większe środki. Co naturalne, w ślad za tym rośnie konkurencja w sektorze. Do tej walki jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Nie spoczęliśmy na laurach. Grupa Bankier.pl to dziś mocny gracz na rynku, naszym celem podstawowym jest dostarczanie rzetelnych informacji i porad finansowych. Dzięki interakcjom z naszymi użytkownikami robimy to coraz lepiej, a coraz większy nasz zasięg pokazuje, że kolejne grupy użytkowników nam ufają. To dzięki nim Bankier.pl jest najlepszym portalem giełdowym. Za to zaufanie im dziękuję.





























































