REKLAMA

Banki sygnalizują, że idzie boom inwestycji firm

Ignacy Morawski2021-08-04 08:08główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-08-04 08:08
Banki sygnalizują, że idzie boom inwestycji firm
Banki sygnalizują, że idzie boom inwestycji firm
fot. SevenStorm JUHASZIMRUS / / Pexels

Firmy zwiększają popyt na finansowanie środków produkcji. Czy nie robią tego zbyt pochopnie?

Kolejne dane potwierdzają tezę, że ożywienie inwestycyjne po recesji jest potężne. Komitety kredytowe banków, badane co kwartał przez NBP, sygnalizują bardzo duży wzrost popytu przedsiębiorstw na kredyt inwestycyjny. Firmy najwyraźniej odpowiadają na pozytywne impulsy popytowe i cenowe obecne w gospodarce, szczególnie w przemyśle.

W lipcowym badaniu aż 57 proc. komitetów kredytowych wskazało, że finansowanie przez firmy środków trwałych przyczynia się do wzrostu popytu na kredyt. Jest to najwyższe wskazanie od pierwszego kwartału 2008 roku. Oczywiście jest to częściowo zasługa mechanicznego odbicia popytu po jego zamrożeniu w zeszłym roku. Warto jednak dostrzec, że nawet po kryzysie finansowym w 2009 roku odbicie popytu nie było tak mocne.

Puls Biznesu

Jak widać na wykresie, wskaźnik popytu na kredyt mierzony przez NBP jest mocno skorelowany z faktyczną dynamiką inwestycji w gospodarce. Gdyby potwierdziła się historyczna korelacja, to dynamika inwestycji powinna wynieść w najbliższym czasie ok. 15 proc. rok do roku, wyraźnie więcej niż obecnie oczekują ekonomiści rynkowi. Zobaczymy.

Ożywienie inwestycyjne jest sygnałem leczenia gospodarki z pokryzysowych ran. Jeżeli firmy tak szybko wracają do inwestowania, to znaczy, że postrzegają przyszłość jako przewidywalną i bezpieczną, mimo że zagrożenie epidemią nie minęło. Inwestycje zapewne rozkręcają się w tych branżach i sektorach, które nie straciły lub nawet zyskały na kryzysie. Dotyczy to przemysłu, ze szczególnym udziałem producentów sprzętu AGD, mebli, materiałów budowlanych czy części do samochodów, a także niektórych branż usługowych, takich jak e-commerce, logistyka czy informatyka.

Wszystkie wymienione branże doświadczają tak dużego wzrostu zapotrzebowania na swoje produkty, że nie są w stanie zaspokoić go bez zwiększenia środków produkcji. Zatrudniają nowych ludzi, ale potrzebują też nowych maszyn, urządzeń i budynków.

Z moich rozmów z przedsiębiorcami wynika, że nikt nie jest pewny, czy przyspieszenie popytu jest trwałe, ale inwestycje są po prostu koniecznością. Co więcej, nawet jeżeli część popytu ma charakter przejściowy, będąc efektem relokacji konsumpcji z sektorów zamkniętych do sektorów otwartych, to w jakiejś mierze przesunięcia strukturalne w gospodarce będą trwałe. Na przykład cyfryzacja wielu procesów, rozwój nowych kanałów sprzedaży, transportu i magazynowania, zwiększenie zapotrzebowania na towary związane z inwestycjami infrastrukturalnymi (których będzie dużo w najbliższej dekadzie), większe zapotrzebowanie na renowację mieszkań (które będą dla większego odsetka pracowników stanowić nowe biuro) – to są zmiany, które nie wygasną za dwa-trzy kwartały, utrzymają się prawdopodobnie przez wiele lat.

Ożywienie inwestycji zaprzecza teoriom ekonomicznym, które wskazują, że stymulacja fiskalna i monetarna gospodarki nie mają w sobie komponentu prorozwojowego i mogą ograniczać relokację aktywów z branż słabszych do branż mocniejszych. Teraz taka relokacja następuje na dużą skalę, właśnie dzięki stymulacji fiskalnej i monetarnej na świecie. Stymulacja ta wywołała bodźce cenowe, które zmusiły firmy w mocniejszych sektorach do zwiększenia nakładów rozwojowych.

Oczywiście istnieje ryzyko, że firmy wiedzione przejściowym wzrostem cen nadmiernie zaangażują się kapitałowo w jakieś sektory. Sądzę jednak, że po minionej dekadzie, która wszczepiła biznesowi gen ostrożności, ryzyko przesadnego hurraoptymizmu jest ograniczone. Dziś firmy inwestują tylko pod trwałe zlecenia, nikt nie buduje magazynów, biur, nie kupuje maszyn i urządzeń „na zaś”, pod potencjalny popyt. Jest długookresowy klient, to się inwestuje, nie ma – to nie.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Zyskaj nawet 250 zł z Kontem 360°

Zyskaj nawet 250 zł z Kontem 360°

Komentarze (9)

dodaj komentarz
jpelerj
Odbicie po zapaści nie powinno być nazywane boomem (efekt niskiej bazy). I tak stopa inwestycji jest jedna z najniższych w regionie. Pan Morawski aspiruje do jakiegoś stanowiska którego dysponentem jest rząd PIS? Nie za późno przypadkiem?
fakty
Pan Morawski skromny człowiek, prawdopodobnie zadowala się informacjami insiderów ze SSP. Wiesz ile można było zarobić, jak się wiedziało co PISowski minister jutro powie ?
kenn
Podsumowanie artykułów bankiera z ostatniego czasu:
- ludzie w czasach epidemii oszczędzają, i nie wydają tak dużo
- firmy dużo inwestują
- branże ledwo zipią
- popyt jest ogromny, a zatem inflacja jest ogromna

Sprzeczność za sprzecznością.
jacekdr64
Dokładnie tak.
W zamyśle portal branżowy, ale żyć z czegoś trzeba..
kenn odpowiada jacekdr64
Krótko mówiąc, coś w tych odgórnych komunikatach, którymi nas raczą, zwłaszcza od ok. 1,5 roku, coś nie gra.
fakty
To dużo będą musiały zainwestować, żeby wrócić chociaż do poziomów z czasów P.O., nie mówiąc o gonieniu europejskiej czołówki.

"W 2020 roku stopa inwestycji, czyli relacja nakładów brutto na środki trwałe do PKB, wyniosła w Polsce 16,7%. Był to najniższy udział inwestycji w PKB od początku lat
To dużo będą musiały zainwestować, żeby wrócić chociaż do poziomów z czasów P.O., nie mówiąc o gonieniu europejskiej czołówki.

"W 2020 roku stopa inwestycji, czyli relacja nakładów brutto na środki trwałe do PKB, wyniosła w Polsce 16,7%. Był to najniższy udział inwestycji w PKB od początku lat 90. XX wieku ‒ podkreśla w komentarzu Witold Gadomski.

Niższą stopę inwestycji zanotowały jedynie Grecja (11,1%) i Luksemburg (15,6%). Średnia stopa inwestycji w Unii Europejskiej wyniosła 21,6%, a w strefie euro 21,5%.

Najwyższą stopę inwestycji zanotowała Estonia (31,3%), Irlandia (29,9%), Węgry (27,3%) i Austria (25,3%). W Czechach stopa inwestycji wyniosła 25,1%, w Rumunii i Szwecji 24,6%, w Niemczech 22,0%" alebank.pl
koperytko
czyli udowodniłeś ze kryzys w 2020 roku byl o wiele głebszy niz z 2009roku

Powiązane: Bank dla firmy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki