Banki o mundialu: wygra faworyt, Polska czarnym koniem

Czym byłby mundial bez raportów czołowych banków, które przy pomocy najróżniejszych modeli starają się przewidzieć przebieg rywalizacji na piłkarskich boiskach? Analitycy tradycyjnie stawiają na faworytów, choć w jednej z instytucji sporym uznaniem cieszy się też Polska.

(FORUM)

Goldman Sachs: Brazylia

Amerykański bank inwestycyjny postawił na coraz bardziej modne algorytmy uczenia maszynowego. Komputer „nakarmiony” został charakterystykami zespołów i poszczególnych zawodników, a następnie – w oparciu o wyniki mistrzostw świata i Europy z ostatnich lat - typował, ile goli padnie w danym meczu. Efekt? Po przeprowadzeniu miliona symulacji Goldman Sachs doszedł do wniosku, że mistrzem świata najprawdopodobniej zostanie Brazylia (18,5 proc.). Szanse Polski na końcowy triumf oszacowano na 2,3 proc., co daje nam miejsce tuż za czołową dziesiątką.

Warto jednak dodać, że modele Goldman Sachs… zawsze na mistrza typowały Kraj Kawy. Pierwszą prognozę analitycy amerykańskiego banku postawili w 2006 r. (wygrali Włosi) i nie zmienili jej w 2010 r. (wygrali Hiszpanie) oraz 2014 r. (wygrali Niemcy).

ING: Hiszpania

Nieco inną drogą podąża bank ING, który w swoim modelu zastosował szacowaną wartość piłkarzy każdej reprezentacji oraz ich ostatnią formę. Co ciekawe, Holendrzy, których reprezentacja narodowa nie zagra w Rosji, typują triumf… Hiszpanii, czyli kraju, który w 2010 r. pozbawił Oranje szans na pierwsze w historii mundialowe złoto.

Podobnie, jak w przypadku Goldman Sachs, warto jednak przypomnieć, że model ING identyczny rezultat wskazał cztery lata temu. Typowani do zwycięstwa Hiszpanie w 2014 r. nie wyszli nawet z grupy, w czym przeszkodziła im pamiętna wysoka porażka właśnie z Holendrami (1-5).

UBS: Niemcy

Tylko dwukrotnie zdarzyło się, aby kraj obronił mistrzostwo świata zdobyte cztery lata wcześniej (Włochy 1938, Brazylia 1952). Zdaniem analityków banku UBS do tego elitarnego grona niebawem dołączą Niemcy. Naszych zachodnich sąsiadów do miana triumfatorów rosyjskiego mundialu wskazało przeprowadzenie 10 000 symulacji (tzw. metoda Monte Carlo). Co ciekawe, szwajcarscy analitycy przyznają, że największe problemy mieli z postawieniem jasnych prognoz dla grupy H, w której gra Polska, Kolumbia, Japonia i Senegal. Szanse naszego kraju na awans do ćwierćfinału oszacowano na 25 proc., zaś na końcowy sukces na 1 proc.

Przy okazji raportu UBS warto pamiętać, że w 2014 r. analitycy banku typowali zwycięstwo Brazylii, która w pamiętnym półfinale upokorzona została przez Niemcy (1-7).

Commerzbank: Niemcy

Niemiecki bank typujący zwycięstwo Niemców to najbardziej oczywista rzecz na świecie – tym bardziej, jeżeli swój model zasilą danymi z poprzednich mundiali, gdzie naszym zachodnim sąsiadom zazwyczaj wiodło się nieźle („Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy" – powiedział w 1990 r. Gary Lineker). Analitycy Commerzbanku dają swoim reprezentantom 18,3 proc. szans na triumf w Rosji. Prognozy właściciela mBanku nie są zbyt dobre dla Polski – większe szanse na triumf przypisano naszym bezpośrednim rywalom grupowym, Kolumbii (4,1 proc.) i Senegalowi (2,7 proc.).

Nomura: Polska czarnym koniem

Nieco inne podejście do mundialowych prognoz przyjęli Analitycy Nomury, którzy zamiast analizy historycznych wyników czy gospodarczych wskaźników, postawili na „analizę fundamentalną” zespołów.

- Kto w 2014 r. spodziewałby się, że Kostaryka wygra grupę przed Urugwajem, Włochami i Anglią? Zamiast skupiać się na rankingach i budowaniu wokół nich ilościowych modeli, przyjrzeliśmy się dokładniej poszczególnym zespołom i postaraliśmy się zbudować nasz „mundialowy portfel” – stwierdzają analitycy Nomury.

Wskazania japońskiej instytucji zdecydowanie powinny przypaść do gustu polskim kibicom. Powód? Według analityków tej instytucji biało-czerwoni mają szanse być największym „czarnym koniem” rosyjskiego turnieju. Nomura wróży nam awans z grupy, wygraną z Anglią w 1/8 finału oraz pokonanie Niemców w ćwierćfinale. Na drodze do finału Polakom miała stanąć Hiszpania (która potem w finale przegra z Francją), podopieczni Adama Nawałki mieliby natomiast przegrać bój o trzecie miejsce z Brazylią. Pozostaje wierzyć, że gdyby Polacy zameldowali się w czołowej czwórce, to model Nomury przestałby działać.

Jeżeli nie widzisz poniższego formularza, przejdź do jego innej wersji

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz