Partia, nawiązująca do dziedzictwa Samoobrony, chwali się poparciem nieżyjącego szefa tego ruchu. Tyle że wygenerowanego w AI – podaje w środę „Rzeczpospolita”.


Jak podaje dziennik, w spocie zrealizowanym przez Samoobronę Odrodzenie i umieszczonym na jej stronie internetowej, zmarły w 2011 r. Andrzej Lepper, stojąc w polu pszenicy mówi: – Zostałem zamordowany. Ale nie o to chodzi. Mam godnych następców. Wspierajcie. Samoobrona Odrodzenie. Polska dla Polaków. Tylko ta partia może zrealizować moje zadania. Zawsze ufałem takim ludziom. A co do PiS-u, my was znajdziemy!
Wskrzesili zmarłego polityka, by zdobyć poparcie
Samoobronę Odrodzenie – jak czytamy w „Rz” – tworzą osoby związane z polskim Ruchem Antywojennym, często oskarżanym o sprzyjanie Rosji w wojnie z Ukrainą, chętnie nawiązujące do dziedzictwa Andrzeja Leppera. Zarazem to jedna z trzech istniejących w Polsce partii ze słowem „Samoobrona” w nazwie.
Przewodniczący formacji Jerzy Andrzejewski w rozmowie z „Rz” przekonuje, że nie ma nic niestosownego w posłużeniu się wizerunkiem zmarłego i włożeniu mu w usta słów poparcia dla partii, która za jego życia nawet nie istniała. – To jest forma zainteresowania wyborców. Tak wygląda w dzisiejszych czasach polityczny PR – przekonuje Andrzejewski i dodaje, że wszyscy wiedzą, że Andrzej Lepper nie żyje, więc nie można tego uznać za wprowadzanie w błąd. Jak podkreśla, w dzisiejszych czasach wyborcy są przebodźcowani. By ich pobudzić, czymś zainteresować, potrzebny jest mocny impuls.
Przekroczenie granic czy nowoczesna kampania?
Zdaniem cytowanego przez „Rz” Marcela Kiełtyki z zarządu stowarzyszenia Demagog, partie w swojej komunikacji coraz częściej korzystają z AI, jednak nie zawsze odpowiednio oznaczają powstałe w ten sposób wytwory. Wyborcy, szczególnie ci, którzy nie posiadają odpowiednich kompetencji cyfrowych, mogą uznać przedstawione zdarzenia za prawdziwe.

Korzystanie ze sztucznej inteligencji dotyczy nie tylko niszowych partii, jak Samoobrona Odrodzenie. Po tzw. deepfaki sięgają też główni gracze na polskiej scenie politycznej – czytamy w „Rz”. Jeszcze szerszym zjawiskiem jest wykorzystywanie sztucznej inteligencji nie przez samych polityków, tylko kibicujących im internautów. (PAP)
gru/wr/




























































