REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Awantura o "linię dziewięciu kresek". USA i sojusznicy żądają od Chin odwrotu

2026-07-12 13:27
publikacja
2026-07-12 13:27
Dodaj Bankier.pl w Google

Grupa 14 państw, w tym Filipiny i Japonia, w wydanym w niedzielę oświadczeniu podkreśliła wiążący charakter orzeczenia Stałego Trybunału w Hadze z 2016 r., które unieważniło roszczenia morskie Chin na Morzu Południowochińskim. Sygnatariusze wezwali władze w Pekinie, które konsekwentnie negują wyrok, do jego uznania.

Awantura o "linię dziewięciu kresek". USA i sojusznicy żądają od Chin odwrotu
Awantura o "linię dziewięciu kresek". USA i sojusznicy żądają od Chin odwrotu
fot. Alessia Pierdomenico / / Shutterstock

Wspólna deklaracja, wydana w 10. rocznicę wyroku określa go jako „ostateczny, prawnie wiążący i definitywny”.

W dokumencie sygnatariusze, m.in. USA, Wielka Brytania i Australia, podkreślili, że w świetle Konwencji ONZ o prawie morza „brak jest podstaw prawnych dla szeroko zakrojonych roszczeń morskich Chin na Morzu Południowochińskim, w tym tych opartych na »prawach historycznych« ”. Wyrazili także „silny sprzeciw wobec jednostronnych działań” i „wykorzystywania sił straży przybrzeżnej, wojska oraz milicji morskiej do nękania, blokowania i zastraszania innych państw” na morzu i w powietrzu.

Proces przed trybunałem w Hadze zainicjowały w 2013 r. Filipiny w reakcji na przejęcie przez Chiny kontroli nad jedną ze spornych płycizn. Wydane trzy lata później orzeczenie głosi, że chińska koncepcja tzw. linii dziewięciu kresek, na mocy której Pekin rości sobie „historyczne prawa” do zasobów na niemal całym spornym akwenie, nie ma podstaw w Konwencji ONZ o prawie morza (UNCLOS). Pekin od początku odrzucał to orzeczenie.

W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Mao Ning powtórzyła, że werdykt „nie ma mocy wiążącej”, a Chiny „nigdy nie zaakceptują roszczeń” na nim opartych.

Wakacje na giełdzie

Z kolei ministra spraw zagranicznych Filipin Maria Theresa Lazaro przyrównała wyrok do latarni morskiej, która „stoi nieruchomo, by ostrzegać przed zagrożeniami i prowadzić wszystkie statki do bezpiecznego portu”.

Region Morza Południowochińskiego jest uznawany za jeden z najbardziej zapalnych punktów Azji Południowo-Wschodniej. Przez akwen ten prowadzi szlak dla handlu o wartości ponad 3 bln dolarów rocznie, jest on też potencjalnie bogaty w złoża ropy i gazu.

W ostatnich latach regularnie dochodzi tam do niebezpiecznych incydentów z udziałem chińskiej straży przybrzeżnej oraz formacji paramilitarnych. Wobec jednostek filipińskich stosowane były m.in. armatki wodne oraz lasery klasy wojskowej.

Prawa do części obszarów morza roszczą sobie również Wietnam, Malezja, Brunei oraz Tajwan.

Krzysztof Pawliszak (PAP)

krp/ ap/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
mekm
zabawne trybunał w UE bedzie dzielił morze południowo chińskie ? chłopakom palma odbiła !
pozhoga
Ciekawe, szefowa MSZ Filipin wie, że jest ,,ministrą”?
po_co
Każda umowa międzynarodowa jest tak silna i tak skutecznie respektowana jak potrafią ją wyegzekwować strony tej umowy.
Skoro Chiny nie robią sobie z tego wyroku nic, to znaczy, że są w tej kwestii stroną silniejszą i przynajmniej w tym momencie to oni dyktują warunki.

Ja naprawdę nie rozumiem co podziało się w głowach Europejczyków
Każda umowa międzynarodowa jest tak silna i tak skutecznie respektowana jak potrafią ją wyegzekwować strony tej umowy.
Skoro Chiny nie robią sobie z tego wyroku nic, to znaczy, że są w tej kwestii stroną silniejszą i przynajmniej w tym momencie to oni dyktują warunki.

Ja naprawdę nie rozumiem co podziało się w głowach Europejczyków przez ostatnie dekady, że wytworzyli w sobie przekonanie, że jeżeli coś się nam nie podoba to druga strona po prostu zrealizuje ten postulat. Wiem, że w tym sporze Europa nie jest stroną i USA stosuje chwilowo podobną taktykę, tupania nogą, ale piszę o mniemaniu jakie posiada większość Europejczyków.

Ludzie, otwórzcie oczy - mamy wojnę przy granicy z Europą, na której ginie nie mało osób ale żadna ze stron nie zamierza zareagować na "sprzeciw" czy "wyraz zaniepokojenia".
Zarówno Ukraina jak i Rosja wolą negocjować warunki krwią swoich żołnierzy bo tak do jasnej ciasnej wygląda świat i nic się w tej kwestii nie zmieniło przez ostatnie 80 lat.

Jak chcemy mieć spokój i zadbać o swoje interesy to zawsze musimy mieć w ręce argumenty, które pozwalają nam skutecznie, a nie wyłącznie na piśmie, wyrażać niepokój.
Jak w waszych drzwiach stanie dwumetrowy facet, z kijem w ręku, który wyrazi ubolewanie, że wasz portfel nie znalazł się w jego kieszeni to gwarantuję, że o ile sami nie stanowicie podobne wyzwanie dla owego przybysza to czy wam się to podoba czy nie, ten portfel się tam znajdzie w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób.

Ku... to naprawdę jest takie proste i niestety nie zmieniło się od czasów gdy wyszliśmy z założenia, że zamiast w jaskiniach lepiej mieszkać w szałasach.
pstrzezek
Ten sam Trybunał w Hadze który uznał Natanjahu i Putina za zbrodniarzy ale nikt w tzw krajach rozwiniętych nie ma odwagi wyegzekwować tych wyroków? Ten sam? Tak tylko pytam
techniki-manipulacji
Nie, nie ten sam. W Hadze są dwa trybunały jeden to Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, zajmujący się sporami pomiędzy państwami. Ten o którym piszesz to Międzynarodowy Trybunał Karny.

W sumie jest jeszcze jeden Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy.
derper
Ten sam, który twoim zdaniem powinien olać Wietnam, Malezję, Brunei i Tajwan i podlizać się chińczykom pokornie przyznając wszelkie prawa do wszystkiego? Tak tylko pytam.
pstrzezek odpowiada derper
Czym się różni olewanie jednych od olewania drugich? Podwójne standardy w ramach fasady jednego prawa dla wszystkich? Tak tylko pytam
derper odpowiada pstrzezek
A to tak dobrze znasz się na prawie międzynarodowym i historii, że rozumiesz dokładnie o co chodzi w sporze i komu co się należy? I tylko hobbystycznie wpadasz na bankierka napisać jakiś płaczliwy komentarz o tych złych Ojropejczykach? :-) Płacz dalej :-)

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki