

Australia w ostatnich miesiącach nasiliła działania wymierzone w radykalnych muzułmanów, którzy na miejscu tworzą komórki organizacyjne i prowadzą rekrutacje bojowników do walki w Iraku i Syrii. W odpowiedzi dżihadyści zapowiedzieli odwet i akty terroru.

W poniedziałek uzbrojony mężczyzna wdarł się do jednej z kawiarni w Sydney i wziął zakładników. Lokalne media poinformowały, że zażądał rozmowy telefonicznej z premierem Australii Tonym Abbottem oraz flagi Państwa Islamskiego (IS), które w ostatnim czasie stało się głównym wrogiem i celem działań rządu w Canberze.

Pod koniec sierpnia br. szefowa dyplomacji Australii Julie Bishop ogłosiła, że największym zagrożeniem dla kraju jest terroryzm. Przemawiając w parlamencie zapewniła, że rząd podejmie wszystkie konieczne wysiłki, aby "Australijczycy byli bezpieczni". Jednocześnie ogłoszono, że rząd przeznaczy ok. 60 mln USD na walkę z ekstremizmem i radykalizacją postaw u młodych obywateli.
Wśród finansowanych przez państwo działań są programy integrujące lokalne społeczności, aby zniechęcać młodych Australijczyków do kontaktów z grupami ekstremistycznymi, oraz powołanie międzyresortowych zespołów śledczych, których zadaniem będzie wykrywanie i rozbijanie rodzimych komórek terrorystycznych. Działania władz spotkały się z automatyczną krytyką przywódców muzułmańskich oskarżających rząd premiera Tony'ego Abbotta - o dyskryminowanie tej społeczności.
Według eksperta Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas Andrzeja Mroczka deklaracje takie musiały być poparte raportami wywiadowczymi, które poważnie potraktowały potencjalne zagrożenia.
"Władze Australii stosują środki adekwatne do rozpoznanej sytuacji. Jeżeli posiadają informacje od swoich służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych, to na tej bazie mogą przedsięwziąć działania strategiczne i operacyjne umożliwiające poszerzenie uprawnień służb w celu identyfikacji i zwalczania tego typu zagrożeń" - ocenił ekspert, przypominając że Australia od lat zaangażowana jest w walkę z terroryzmem.
Kolejnym krokiem było wprowadzenie przez Canberrę jednostek antyterrorystycznych na wszystkich międzynarodowych lotniskach w kraju, by monitorować ruch podróżnych znajdujących się na liście służb bezpieczeństwa. Zapowiedziano także wprowadzenie skanerów biometrycznych.
Podwyższenie stopnia zagrożenia terrorystycznego
Mimo podjęcia kroków prewencyjnych władze wciąż otrzymywały sygnały o potencjalnym zagrożeniu ze strony radykalnych muzułmanów. W związku z tym postanowiono, po raz pierwszy od 2003 roku, podwyższyć we wrześniu stopień zagrożenia terrorystycznego z umiarkowanego na wysoki. Premier Abbott oświadczył, że decyzję podjęto na podstawie rekomendacji służb specjalnych.
Niedługo po ogłoszeniu podwyższenia stopnia zagrożenia terrorystycznego Canberra podjęła decyzję o pozytywnym rozpatrzeniu wcześniejszego apelu Stanów Zjednoczonych i poinformowała, że dołącza do walki zbrojnej z dżihadystami z IS na terytorium Iraku. W tym celu oddelegowano 600-osobowy kontyngent, w skład którego wchodzą komandosi i siły powietrzne wyposażone w samoloty wielozadaniowe F/A-18 Super Hornet. Oficjalnie parlament zatwierdził decyzję o bombardowaniach w północnym Iraku na początku października.
W drugiej połowie września australijskie władze otrzymały doniesienia o apelach przywódców dżihadystów nawołujących bojowników do przeprowadzenia serii morderstw w Australii. IS planowało zamordować nieokreśloną liczbę osób w miejscach publicznych, ścinając im głowy. W kraju doszło po tym do operacji antyterrorystycznej, w wyniku której aresztowano kilkanaście osób. Pod koniec września w Melbourne doszło do podobnej akcji, w ramach której zatrzymano jedną osobę pod zarzutem finansowania działalności terrorystycznej.
"Australia sama w sobie, jako społeczeństwo, nie jest wolna od wyznawców islamu, w tym od zradykalizowanych muzułmanów" - podkreślił Mroczek zwracając uwagę, że w sąsiedztwie tego kraju znajdują się państwa muzułmańskie, które również walczą z terroryzmem i z których uciekają radykałowie. "Ponieważ Australia jest demokratycznym krajem, to przyjęła tego typu uchodźców, którzy w w chwili obecnej nie szanują tego dobra, które im zostało dane".
Rząd zatwierdził także zaproponowany pod koniec września przez Abbotta pakiet zmian w prawie, na mocy którego wszyscy obywatele, którzy zaangażowali się w walkę po stronie IS, zostaną zatrzymani zaraz po powrocie do kraju.
"Jeżeli walczysz po stronie grupy terrorystycznej i planujesz wrócić do kraju, (...) wiedz, że zostaniesz zatrzymany, osądzony i aresztowany na bardzo długi czas" - ostrzegał Abbott, przemawiając w parlamencie.
Ekspert Centrum Badań nad Terroryzmem ostrzegł, że mimo działań prewencyjnych do takich wydarzeń, jak poniedziałkowe zajęcie kawiarni w Sydney, może dochodzić w przyszłości.
"W mojej ocenie jak najbardziej możemy na terenie Australii zaobserwować zwiększenie tego typu działań, a w tym roku no chociażby w okresie przedświątecznym (...) gdzie ludzie nie zwracają uwagi na to co się dzieje w otoczeniu i są pochłonięci swoimi sprawami i żyją w innej atmosferze" - zauważył Mroczek.
Prokurator generalny Australii poinformował w grudniu, że w Iraku i Syrii zginęło już 20 Australijczyków. Canberra szacuje, że co najmniej 70 obywateli Australii walczy obecnie po stronie ugrupowań terrorystycznych w tych państwach; większość z nich w szeregach IS.
Łukasz Marciniak (PAP)
lm/ kot/


























































