Najnowsze dane argentyńskiego urzędu statystycznego potwierdziły, że „kraj srebra” znalazł się w głębokiej recesji. To naturalne następstwo kryzysu walutowego i wymuszonej korekty błędów popełnionych uprzednio przez rząd i bank centralny.


W trzecim kwartale 2018 roku produkt krajowy brutto Argentyny był realnie o 0,7% niższy niż kwartał wcześniej oraz o 3,5% niższy niż rok temu – poinformował Narodowy Instytut Statystyki i Cenzusu. Był to drugi z rzędu kwartał spadku argentyńskiego PKB.
Mocny spadek zaliczyły wszystkie komponenty tego wskaźnika. Konsumpcja obniżyła się realnie o 4,5% (choć w drugim kwartale była jeszcze na plusie), a wydatki rządowe spadły o 5,0%. Załamaniu uległy inwestycje, których wartość zmniejszyła się o 11,2% rdr (oraz -8,1% kdk).
W II kwartale argentyńska gospodarka skurczyła się aż o 4,1% kdk i 4,0% rdr. Drugi z rzędu kwartał spadku PKB przez większość ekonomistów uważany jest za synonim recesji.To już piąta recesja w Argentynie w ciągu ostatniej dekady!
Załamanie argentyńskiej gospodarki jest skutkiem kryzysu walutowego, jaki rozegrał się wiosną i latem. Wartość peso względem dolara amerykańskiego spadła o ponad połowę. Aby ratować wartość krajowej waluty, bank centralny Argentyny podniósł stopy procentowe z 27,25% do niespotykanego nigdzie w cywilizowanym świecie poziomu 60% (w porywach nawet w pobliże 70%). Pod presją MFW i zagranicznych wierzycieli rząd Argentyny ogłosił kolejny „program oszczędnościowy”, tnąc wydatki i zwiększając podatki, aby już w 2019 roku osiągnąć zerowe saldo pierwotne budżetu (czyli saldo budżetu bez uwzględnienia wydatków na obsługę długu).

„Kto późno oszczędza, ten musi ostro zacisnąć pasa” – ta maksyma jak ulał pasuje do sytuacji Argentyny. Władze tego kraju przez lata tolerowały zbyt wysoką inflację (nawet oficjalnie przekraczającą 20%) oraz nadmierne wydatki budżetowe. Dopiero postawione pod ścianą zdecydowały się na podjęcie drastycznych środków mających na celu ustabilizować wartość pieniądza (horrendalnie wysokie stopy procentowe) oraz sytuację finansów państwa (cięcia wydatków).
Polityka życia ponad stan w zasadzie zawsze kończy się załamaniem gospodarczym. „Wierzyliśmy, z przesadnym optymizmem, że możemy rozwiązywać problemy stopniowo. Ale rzeczywistość pokazała nam, że musimy to robić szybciej. Świat powiedział nam, że żyjemy ponad stan" – tak we wrześniu tłumaczył sytuację swoim rodakom prezydent Mauricio Macri.
Kryzys w Argentynie jest więc bardzo typowy i pojawił się w wybitnie typowym miejscu. Przez 200 lat swego istnienia Argentyna bankrutowała aż ośmiokrotnie - ostatni raz w 2014 r. Mauricio Macri, zwolennik rynkowych reform, przejął władzę pod koniec 2015 r., po dekadzie rządów populistyczno-lewicowego klanu Kirchnerów.
KK



























































