30% akcji Telekomunikacji Polskiej na giełdę ?
Nowy minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska poinformowała wczoraj opinię publiczną, udzielając wywiadu radiu Zet (???), że jeżeli France Telecom nie skorzysta z przysługującej mu opcji na zakup akcji Telekomunikacji Polskiej, to wówczas cały pozostający w gestii jej ministerstwa (30%, bo 5% jest przeznaczone na reprywatyzację) pakiet akcji tej spółki zostanie skierowany na giełdę w drodze oferty pbulicznej. Sowińska użyła co prawda sformułowania "może zostać skierowany", jednak dała tym wyraźnie do zrozumienia, że nie zamierza iść na ustępstwa z France Telecom w sprawie ceny.
Pani minister zdaje sobie sprawę, że będzie to duży pakiet, którego nie będzie łatwo ulokować na giełdzie. Nie oznacza to jednak, jak stwierdziła, że jest to niemożliwe. Ministerstwo skierowało do konsorcjum France Telecom - Kulczyk Holding pismo przypominające, że konsorcjum ma uprawnienia wynikające z umowy i oczekiwana jestoficjalna odpowiedź, czy te uprawnienia zostaną wykorzystane.
Przypomnijmy, że pod koniec lutego 2001 Michel Bon, prezes France Telecom, zapowiedział, że z powodu niekorzystnych warunków rynkowych (cenowych ?) jego spółka nie zamierza zwiększać posiadanego razem z Kulczyk Holding pakietu akcji Telekomunikacji Polskiej 35% do ponad 50%. Opcja zakupu akcji przez konsorcjum France Telecom - Kulczyk Holding może zostać wykorzystana do końca lipca 2001 roku.
Zdaniem minister Kameli-Sowińskiej jest jeszcze dużo czasu na zmianę koncepcji sprzedaży akcji Telekomunikacji Polskiej. gdyż jak powiedziała "ministerstwo ma różne możliwości i opcje związane ze sprzedażą tych akcji". Co prawda Michel Bon oferował pomoc France Telecom przy uplasowaniu emisji, jednak nie znaną są szczegóły ewentualnej pomocy.
Co by się stało, gdyby tak dużą liczbę akcji Telekomunikacji Polskiej sprzedawać przez GPW ? Wydaje się, że spadek ceny byłby nieuchronny, gdyż obecne postrzeganie branży teleinformatycznej znacznie różni się od tego, jakie panowało przy poprzednich sprzedażach. Ponadto na rynek trafiłoby w krótkim czasie dodatkowo (przy założeniu sprzedaży przy obecnej cenie rynkowej) ok. 2,6 mld USD, co niewątpliwie jeszcze bardziej przewartościowałoby polską walutę (wg mnie możliwy wówczas kurs 3,80 za USD i poniżej 3,50 za EUR).
Ponadto schłodzi to koniunkturę w stosunku do innych akcji, inwestorzy będą bowiem wycofywać część aktywów zainwestowanych w inne spółki.
Wreszcie strach pomyśleć, co będzie, jeśli pani minister zechce sprzedawać akcje Telekomunikacji Polskiej dużo powyżej ceny rynkowej. Katastrofą bowiem dla rynku okazałaby się pierwsze w historii nie dojście dużej emisji do skutku. Ale myślę, że nie do tego nie dojdzie.
Natomiast wprowadzenie 30% akcji na wolny rynek daje możliwości, jeśli nie wrogiego przejęcia (to tylko 5% mniej niż ma konsorcjum) , to przynajmniej kontroli nad konsorcjum. Jeśli akcje nie będą kupione od skarbu państwa, wówczas w myśl nowych przepisów, trzeba będzie ogłaszać wezwania w celu przejęcia kontroli na d spółką. I na to chyba tak naprawdę liczy pani minister. Liczy, że konsorcjum skorzysta z przywileju zakupu 6% akcji po cenie rynkowej, zaś pozostałe brakujące 9% (do 50%) zakupi poprzez "parkingowych". Natomiast na pozostałe w ofercie 15% znajdą się chętni wśród pozostałych inwestorów. Być może dlatego OFE zaczęły się obecne wstrzymywać od większych zakupów na rynku wtórnym. Mogą przecież teoretycznie zgromadzić aż do 10% wartości własnych portfeli w akcjacch TP S.A.
[Rafał Wójcikowski]
































































