REKLAMA

Amerykańskie giełdy rosną w ostatniej godzinie handlu

2010-06-11 22:45
publikacja
2010-06-11 22:45
Dodaj Bankier.pl w Google
Piątkowa sesja na Wall Street znów zakończyła się podejrzanymi wzrostami, jakie dokonały się w ostatnich minutach handlu. Amerykańscy inwestorzy postanowili zignorować zaskakująco słabe dane o sprzedaży detalicznej, ufając w poprawę nastrojów konsumentów.

To była dziwna sesja, kończąca równie dziwny tydzień na amerykańskich parkietach. Tydzień, w trakcie którego zmienność nastrojów była ogromna, a indeksy jednego dnia zwyżkowały, by następnego równie mocno spadać. W piątek przemożny wpływ na zachowanie inwestorów musiały mieć dane z gospodarki.

Zaczęło się od trzęsienia ziemi. Majowa wartość sprzedaży zupełnie nieoczekiwanie zmniejszyła się o 1,1% m/m, wobec oczekiwanego wzrostu rzędu 0,2%. Amerykanie szerokim łukiem omijali sklepy z materiałami budowlanymi, a spadek cen paliw skutkował mniejszymi obrotami na stacjach benzynowych. Zupełnie sensacyjnie spadła wartość sprzedanych samochodów. Ale pozostałe składowe tego raportu w większości wykazały wzrost.

Dlatego też inwestorzy postanowili zignorować ten raport, uznając że jedne złe dane nie oznaczają pogorszenia koniunktury. W tej opinii utwierdziła ich poprawa nastrojów gospodarstw domowych. Według wstępnych danych czerwcowy indeks Uniwersytetu Michigan podniósł się z 73,6 do 75,5 pkt, osiągając najwyższy poziom od stycznia 2008 roku. Jednakże to wynik wciąż stosunkowo niski i tylko nieznacznie wyższy od prognoz.

Być może sceptyków przekonały dane o zapasach Były one o 0,4% wyższe niż miesiąc wcześniej, a stosunek zapasów do sprzedaży spadł do najniższego poziomu w tym tysiącleciu. To daje nadzieję, że konieczność odbudowy stanu magazynów wciąż będzie przyczyniała się do wzrostu PKB największej gospodarki świata.

Ale rynki akcji wcale nie były dziś zdominowane przez optymistów. Dow Jones oraz S&P500 przez większość sesji pozostawały poniżej poziomów z czwartkowego zamknięcia. Tylko Nasdaq wspierany przez akcje producentów półprzewodników utrzymywał się ponad kreską. O wszystkim znów zadecydowało ostatnie 30 minut, kiedy to obóz byków przeprowadził decydujący atak.

Jednakże wzrostom na rynku akcji towarzyszył silny wzrost cen obligacji skarbowych. Tak jakby inwestorzy z rynku długu zupełnie inaczej odebrali dzisiejsze dane makro. Niepokojącym sygnałem był także wzrost cen złota połączony ze spadkiem notowań ropy naftowej.

K.K.
Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Anna
Powtarza się stały scenariusz : kiedy indeksy znajdują się nad przepaścią JP Morgan,G.S. i reszta gminy pokazują wszystkim misia o imieniu Ben , który nic nie widzi , nie słyszy i zgodnie z podaną przez swoich mocodawców formułką wie , że USA to kraj dobrobytu -jak nie teraz to może kiedyś i wszystko dookoła jest piękne , a że dane Powtarza się stały scenariusz : kiedy indeksy znajdują się nad przepaścią JP Morgan,G.S. i reszta gminy pokazują wszystkim misia o imieniu Ben , który nic nie widzi , nie słyszy i zgodnie z podaną przez swoich mocodawców formułką wie , że USA to kraj dobrobytu -jak nie teraz to może kiedyś i wszystko dookoła jest piękne , a że dane słabe to nie ma żadnego znaczenia.Myślę , że za kilka lat sam naród amerykański osądzi tego misia z okienka a ekonomia znowu zacznie powracać do łask , bo pewnych zasad nie da się ominąć-pozdrawiam.
tf_pelek
Może i Ben Drukarz zniknie ale mocodawcy jego następców się nie zmienią
~piotr-naiwny leszcz
zreagują na dane z opóżnieniem; oczywiście że to żadni inwestorzy nie rzucili się nagle na bezcenne amerykańskie akcje , tylko PPT&Co skoro już widać, że poza zwiększeniem zadłużenia nie ma ożywienia w gospodarce.
~Taurus
To nie jest reakcja tzw. inwestorów w sensie "drobnicy", to różne Goldmany i inne rozdają karty, wzrasta i spada kiedy oni chcą, i pewnie lada chwila przyjdzie pora na niezła zwałkę,
bo to te Grube Rybska muszą zarobić na czystej spekule
:-(((

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki