Szef KPRP Zbigniew Bogucki ocenił we wtorek, że premier Donald Tusk powinien zrobić wszystko, by wycofani z Niemiec amerykańscy żołnierze pozostali w Europie. - Polska powinna korzystać z sytuacji; to nie jest żadne podbieranie żołnierzy tylko działanie w interesie Europy - powiedział.


W poniedziałek premier pytany, czy w związku z dobrymi relacjami między prezydentem USA Donaldem Trumpem i prezydentem Karolem Nawrockim, liczy na relokację wycofywanych z Niemiec amerykańskich żołnierzy do Polski, przyznał, że jest to „sprawa delikatna”. - Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - doprecyzował podczas briefingu przed wylotem z Armenii.
Jednocześnie szef rządu zaznaczył, że jeśli pojawi się jakakolwiek szansa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce, rząd i prezydent będą współpracować ze sobą „dobrze i zgodnie”.
Szef KPRP proszony we wtorek na antenie wPolsce24 o komentarz, nawiązał do niedawnego wywiadu premiera dla „Financial Times”, w którym szef rządu ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka NATO w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Bogucki skrytykował słowa Tuska o „podbieraniu żołnierzy” i ocenił, że premier powinien „zrobić wszystko, stanąć na głowie, wspierać polskiego prezydenta, który w tym zakresie ma znakomite relacje z Donaldem Trumpem”. - Z jednej strony mówi premier, że za chwilę wojna (...), a z drugiej strony mówi, że dla niego ważniejsza jest relacja polityczno-dyplomatyczna z Niemcami niż fizyczna obecność żołnierzy amerykańskich na terytorium Polski - powiedział.
- To są słowa polskiego premiera, który nie reprezentuje polskiego interesu w jego rdzeniu, czyli kwestii bezpieczeństwa narodowego, tylko z jakiś sobie tylko znanych powodów uznaje, że ważniejsza jest jakaś „dobra relacja” - dodał Bogucki.
Zdaniem szefa KPRP, Polska powinna skorzystać z obecnej sytuacji. - To nie jest żadne podbieranie, to nie jest działanie kosztem czegoś. To jest, po pierwsze, w interesie Polski, a po drugie, w interesie Europy - stwierdził.

Bogucki przypomniał też, że w niedzielę Nawrocki przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem USA. Jednym z omówionych tematów była aktualna sytuacja bezpieczeństwa, w tym kwestie związane z obecnością wojsk amerykańskich w Europie. - Proste pytanie: czy lepiej, jeżeli amerykańscy żołnierze wrócą np. do Ohio, czy z Niemiec będą stacjonować na terytorium Polski? - dodał szef KPRP.
Trump chciał wycofać wojska już w 2020 roku
Rzecznik Pentagonu Sean Parnell poinformował w piątek, że szef resortu Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Ma to nastąpić w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. W sobotę prezydent USA Donald Trump oświadczył, że zamierza zmniejszyć liczbę stacjonujących w Niemczech żołnierzy o więcej niż ogłoszone wcześniej 5 tysięcy.
Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35 a 37 tysięcy amerykańskich żołnierzy. W 2020 roku Trump zapowiedział wycofanie 9,5 tys. z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Część wojsk miała trafić do Polski, ale te plany nie zostały wówczas zrealizowane.
Możliwość zmniejszenia liczby amerykańskich żołnierzy w Niemczech Trump sygnalizował już wcześniej. Mówił też o ewentualnym scenariuszu wycofania wojsk z Włoch i Hiszpanii, krytykując te dwa kraje za brak pomocy udzielanej USA.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział w niedzielę w wywiadzie telewizyjnym, że - pomimo różnicy zdań w sprawie wojny z Iranem - Amerykanie pozostają najważniejszym partnerem Niemiec w NATO. Zaznaczył, że redukcja amerykańskich wojsk w RFN jest od dawna przedmiotem rozmów i nie ma związku z jego sporem z prezydentem Trumpem.
Wcześniej, w sobotę rzeczniczka NATO Allison Hart poinformowała, że Sojusz współpracuje z USA w celu zrozumienia szczegółów decyzji administracji w Waszyngtonie o planowanym wycofaniu części wojsk amerykańskich z Niemiec. (PAP)
andr/ mro/





























































