Środa jest pięćdziesiątym szóstym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. "Kilkadziesiąt osób wsiadło w środę do autobusów i wyjechało z ruin oblężonego przez Rosjan miasta Mariupol leżącego nad Morzem Azowskim - informuje agencja Reutera za anonimowymi źródłami.


Relację z wtorku zapisaliśmy tutaj.
Wicepremier: ewakuacja z Mariupola nie odbyła się zgodnie z planem
Wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk powiedziała w środę, że uzgodniony wcześniej korytarz humanitarny do ewakuacji ludności cywilnej z kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu nie zadziałał zgodnie z planem, ponieważ rosyjskie siły nie dotrzymały zawieszenia broni.
Wereszczuk oświadczyła również, że autobusy zorganizowane przez stronę rosyjską nie dowoziły ewakuowanych na czas do miejsca, w którym czekał na nich ukraiński transport i karetki pogotowia.
Według strony ukraińskiej w schronach pod gigantycznym kombinatem Azowstal, który jest ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, ukrywa się około 1 tys. cywilów.

Zełenski: Jestem gotów wymienić rosyjskich jeńców wojennych w zamian za bezpieczne przejście dla cywilów i ukraińskich żołnierzy w Mariupolu
Około tysiąca cywilów ukrywa się w zakładzie metalurgicznym Azowstal w oblężonym przez Rosjan Mariupolu leżącym nad Morzem Azowskim - przekazał w środę na konferencji prasowej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Zełenski podkreślił, że jest gotów na wydanie rosyjskich jeńców wojennych w zamian za zapewnienie możliwości bezpiecznego wyjazdu cywilów i ukraińskich żołnierzy z Mariupola. Zaznaczył, że sytuacja humanitarna w mieście wciąż się pogarsza.
Kilkadziesiąt osób wyjechało z Mariupola w konwoju autobusów
Kilkadziesiąt osób wsiadło w środę do autobusów i wyjechało z ruin oblężonego przez Rosjan miasta Mariupol leżącego nad Morzem Azowskim - informuje agencja Reutera za anonimowymi źródłami.
Wcześniej w środę władze miasta informowały, że mają nadzieję, iż przy pomocy 90 autobusów zostanie ewakuowanych około 6 tys. osób.
Wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk podkreślała, że ze względu na "katastrofalną sytuację humanitarną w Mariupolu" wysiłki władz będą w środę skupione właśnie na tym mieście. Korytarz humanitarny został uzgodniony ze stroną rosyjską i miały nim zostać ewakuowane kobiety, dzieci oraz osoby starsze.
Pułk Azow: Mariupol to setki martwych ciał na ulicach
Czym jest dziś Mariupol? To całkowicie zniszczone przez Rosjan miasto, to setki martwych ciał na ulicach - pisze w środę pułk Azow, broniący tego oblężonego miasta na południowym wschodzie Ukrainy.
"Czym dzisiaj są Mariupol i mieszkańcy Mariupola? To całkowicie zniszczone, zbombardowane, spalone i zgwałcone przez rosyjskich okupantów miasto. To setki martwych ciał na ulicach. To pochówek członków rodziny na podwórkach, w przedszkolach, stałe ostrzały dzielnic mieszkalnych przez rosyjskich zabójców" - pisze Azow na Twitterze, publikując nagranie z oblężonego miasta.
Що таке Маріуполь і маріупольці сьогодні?
— АЗОВ (@Polk_Azov) April 20, 2022
Це повністю зруйноване, розбомблене, спалене та зґвалтоване російськими окупантами місто. Це сотні мертвих тіл на вулицях. Це поховання членів сімей у дворах, у дитячих садках, постійні обстріли житлових районів російськими вбивцями.👇🏼 pic.twitter.com/5S5VRVzbz1
"Jednak miasto się nie poddaje i nadal jest ukraińskie, dopóki bronią go odważni obrońcy, do ostatniego naboju" - dodano.
"Miasto ma być ukraińskie, by mieć nadzieje na szczęśliwą przyszłość, by nie stać się martwym miastem nieuznawanej +republiki+" - podkreślił pułk Azow.
Wojska rosyjskie w położonym nad Morzem Azowskim Mariupolu znacznie przewyższają siły ukraińskiej obrony; różnica w liczebności może wynosić nawet kilka tysięcy - ocenił Swiatosław Pałamar, zastępca dowódcy pułku Azow, broniącego tego miasta na południowym wschodzie Ukrainy.
"Mają sprzęt, czołgi, samoloty, artylerię okrętową. Niestety nie mamy możliwości strącania samolotów i ostrzeliwania okrętów" - podkreślił Pałamar, cytowany w środę przez portal Hromadske.
Jak dodał, w Mariupolu działa sprzęt rosyjski z oznaczeniem "V". Według niego Rosjanie przerzucili tam świeże siły, możliwe to te same, które były pod Kijowem.
W mieście trwają intensywne walki z użyciem systemów artyleryjskich i czołgów. Jak dodał Pałamar, okupanci niszczą "wszystko, co zostało w Azowstali", kombinacie metalurgicznym, gdzie bronią się siły ukraińskie.
Przedstawiciel pułku Azow przekazał, że cywile boją się ewakuować korytarzem humanitarnym w związku z intensywnymi ostrzałami. Wiadomo o kilku bunkrach i piwnicach, w których przebywają. W każdym z nich jest 80-100 osób, w tym dzieci - poinformował Pałamar.
Władze: Rosjanie przygotowują pseudoreferendum w obwodzie chersońskim na maj
Gubernator obwodu chersońskiego Henadyj Łaguta poinformował w środę, że Rosjanie planują nielegalne "referendum" w regionie na początek maja. Szef władz obwodowych cytowany przez portal RBK jest przekonany, że wyniki "głosowania" zostaną sfałszowane.
"Niestety, słyszy się takie rozmowy, że okupanci przygotowują coś na pierwsze dni maja: +referendum+, czy jak to nazwać. Mogę tylko tak skomentować: cały region chersoński czeka na wyzwolenie, jest on ukraiński" – powiedział Łaguta.
Mer Mikołajowa: z powodu rosyjskiego ostrzału miasto opuściło ponad 40 proc. mieszkańców
Około 40 procent mieszkańców Mikołajowa, na południu Ukrainy, opuściło miasto z powodu ciągłego ostrzału prowadzonego przez wojska rosyjskie - poinformował w środę mer Ołeksandr Sienkewycz w nagraniu, które zamieścił na Telegramie.
"Przed wojną w Mikołajowie mieszkało około 500 tys. osób, to było półmilionowe miasto. Brakuje dokładnych danych o liczbie osób, które wyjechały, nie prowadzimy takich zapisów, jednak wnioskując na podstawie ilości śmieci i zużywanej wody pitnej, miasto opuściło już 40 proc. obywateli" - powiedział mer. (https://t.me/senkevichonline/878)
Sienkewycz poinformował, że aktualnie wyjazd z miasta jest możliwy, a władze zapewniają bezpłatny transport służący do ewakuacji ludności. Z takiej możliwości miało już skorzystać około 12 tys. mieszkańców Mikołajowa.
W środę podczas ostrzału miasta przez rosyjskie wojska zostały zniszczone domy mieszkalne, sklepy i biura. Nie podano informacji o ofiarach.
Prezydencki doradca: siły ukraińskie powstrzymują rosyjskie natarcie w kierunku Słowiańska
Ukraińskie wojska zatrzymały natarcie sił rosyjskich z miasta Izium w kierunku pobliskiego Słowiańska, powiedział w środę doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowicz, cytowany przez agencję informacyjną Reutera.
"Skupili tam swoje siły, tam próbują się rozwijać, ale jak dotąd im się to nie udaje" - powiedział Arestowycz.
Podkreślił również, że w oblężonym Mariupolu siły ukraińskie wciąż się utrzymują, mimo nieustannych rosyjskich ataków na kombinat metalurgiczny Azowstal.
Z kolei portal informacyjny RBK przytacza komentarz Arestowycza dotyczący oświadczenia Pentagonu o dostarczaniu Ukrainie samolotów bojowych.
"To bardzo skomplikowana sprawa. Ujmijmy to w ten sposób: flota samolotów Ukrainy powiększyła się. Ale nie będziemy na razie podawać szczegółów, w jaki sposób do tego doszło" - przekazał przedstawiciel prezydenta Ukrainy.
Do Kijowa wraca coraz więcej mieszkańców, ponownie otwierają się biblioteki, kina i teatry
Życie w Kijowie w 56. dniu wojny coraz bardziej się normalizuje. Kijowianie, którzy opuścili miasto na początku rosyjskiej agresji licznie do niego wracają. Ponownie otwiera się coraz więcej sklepów, w tym centrów handlowych, przychodni, salonów fryzjerskich i kosmetycznych, a także bibliotek, kin i teatrów.
Mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko poinformował, że ilość mieszkańców w mieście sięga 2,1 mln osób.
Na scenie Narodowego Akademickiego Teatru im. Łesi Ukrainki grane są nie tylko spektakle jego zespołu, ale również Narodowego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Iwana Franki. Gmach tego drugiego teatru znajduje się nieopodal biura prezydenta Ukrainy i dostęp do niego jest ograniczony ze względów bezpieczeństwa.
Od czwartku pociągi kijowskiego metra będą kursowały częściej - średnio co 15,20 minut. Ponadto, zostaną otwarte naziemne stacje metra oraz łączący dwa brzegi Dniepru Most Metra. Pasażerowie będą więc mogli korzystać z wszystkich stacji, z wyjątkiem Kłowskiej, Chreszczatyk oraz Majdanu Niepodległości. Metro w Kijowie wciąż pełni funkcję nie tylko środka komunikacji, ale i schronu.
W mieście zaczyna kursować coraz więcej autobusów, tramwajów i trolejbusów. Przejazd kijowskim metrem i innymi środkami komunikacji miejskiej jest bezpłatny. Na drogach pojawiły się również marszrutki - alternatywny środek komunikacji w Kijowie. Przejazd nimi jest odpłatny, ale cena biletu wynosi tyle, ile przed wojną.
Do Kijowa licznie wracają też przedstawiciele misji dyplomatycznych, którzy przed początkiem wojny przenieśli się do miast na zachodzie Ukrainy, głównie do Lwowa. Od początku rosyjskiej agresji jedynym ambasadorem, który nie opuścił Kijowa był ambasador RP Bartosz Cichocki.
Wznawia się połączenie z pobliskimi miejscowościami. Od poniedziałku z Kijowa do Buczy można będzie dostać się marszrutką. W okolicach Kijowa w miejscach zniszczonych mostów uruchamiane są tymczasowe przeprawy dla samochodów osobowych.
Prokuratura: nastolatek podejrzany o szpiegowanie na rzecz Rosji
Nastoletni mieszkaniec jednej z wiosek w obwodzie kijowskim jest podejrzany o przekazywanie rosyjskim żołnierzom informacji m.in. o sąsiadach i budynkach, w których mogą znajdować się wartościowe przedmioty w zamian za korzyści materialne - podała w środę kijowska prokuratura miejska.
Według śledczych podczas rosyjskiej okupacji jednej z wiosek na terytorium rejonu buczańskiego w obwodzie kijowskim 17-letni miejscowy mieszkaniec dobrowolnie przeszedł na stronę wroga.
Chłopak przekazywał rosyjskiej armii informacje o mieszkańcach wsi, sklepach, budynkach, w których mogą znajdować się wartościowe przedmioty oraz inne informacje. W Telegramie prokuratura napisała, że nastolatek informował też o siłach zbrojnych Ukrainy. W zamian otrzymywał materialne wynagrodzenie i przywileje od przedstawicieli okupacyjnego wojska.
17-latek wraz z rosyjskimi żołnierzami wszedł do jednego z budynków, w którym dokonali kradzieży.
Nastolatek jest podejrzany o zdradę stanu i kradzież. Grozi mu pozbawienie wolności na okres do 10 lat.
Podolak: Medwedczuk wyciągał od władz Rosji pieniądze i informował o "prorosyjskich nastrojach" na Ukrainie
Wiktor Medwedczuk, prorosyjski oligarcha, wprowadzał rosyjskie władze w błąd, przekazując za pieniądze nieprawdziwe informacje o prorosyjskich nastrojach na Ukrainie - powiedział doradca szefa biura prezydenta Mychajło Podolak w wywiadzie dla portalu nv.ua.
Podolak uważa, że z tego powodu Rosja nie jest zainteresowana jego wymianą (został aresztowany na Ukrainie-PAP) na ukraińskich jeńców, zatrzymanych przez rosyjskie wojska.
"Medwedczuk to element wojny, to człowiek, który m.in. sprowokował agresję na nasz kraj ze strony Federacji Rosyjskiej" - powiedział Podolak.
Medwedczuk, jeden z liderów zabronionej prorosyjskiej frakcji Opozycyjna Platforma-Za Życie, uważany był za lobbystę interesów Rosji na Ukrainie przez ostatnie dwie dekady. Miały go łączyć bliskie kontakty z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W 2003 roku Putin został ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.
Gdy wybuchła wojna, mężczyzna – oskarżany o zdradę stanu – uciekł z aresztu domowego, lecz został złapany. Potem zaapelował do władz Rosji, by zgodziły się na wymienienie go na obrońców Mariupola i znajdujących się w mieście cywilów, lecz Kreml jego apel zignorował.
"To była jedyna formuła, by oddać tego osobnika i zabrać naszych ludzi z Mariupola" - mówił Podolak. "Ale reakcji strony rosyjskiej można się było spodziewać" - oni ignorują tego osobnika, który, jak rozumiem, oszukał ich na duże pieniądze i przy tym ciągle kłamał" - powiedział Podolak.
Dodał również, iż ma nadzieję, że śledztwo wyjaśni, kto pomógł Medwedczukowi "zostać medialnym i energetycznym oligarchą".
Gwardia Narodowa prosi, by w nabożeństwach wielkanocnych uczestniczyć online
Gwardia Narodowa Ukrainy zaapelowała w środę do mieszkańców, by nie odwiedzali miejsc kultu osobiście, tylko uczestniczyli w nabożeństwach wielkanocnych online, gdyż w warunkach militarnej agresji nie sposób zagwarantować bezpieczeństwa dużych skupisk ludzkich.
"Naszym zdaniem chodzenie na nabożeństwa jest niewskazane. Mamy nadzieję, że nasi obywatele rozumieją, jaka jest sytuacja, i będą w nich uczestniczyć online" - powiedział szef wydziału bezpieczeństwa publicznego Gwardii Narodowej Ołeksandr Hrycenko na konferencji prasowej.
Podkreślił, że siły rosyjskie nieustannie dokonują ataków rakietowych, przed którymi trudno się ochronić.
Również zwierzchnik Cerkwi Prawosławnej Ukrainy metropolita Epifaniusz zaapelował do mieszkańców o ostrożność.
"W pewnych regionach (dotyczy to głównie wschodu i południa kraju) odprawianie nabożeństw w nocy nie jest obowiązkowe. Mogą być odprawiane także w niedziele rano. A wierni nie powinni skupiać się dużymi grupami przy święceniu pokarmów. Zaś ci, którzy mają ochotę, mogą przyłączyć się do transmisji nabożeństwa online - powiedział w telewizji.
Wyznawcy prawosławia obchodzą Wielkanoc 24 kwietnia.
W Kijowie ustawiają się kilkusetmetrowe kolejki po znaczek z zatopionym okrętem Moskwa
Przed pocztami w centrum Kijowa ustawiają się w środę kilkusetmetrowe kolejki osób, chcących kupić znaczek z zatopionym rosyjskim okrętem wojennym Moskwa. "To symbol i punkt zwrotny wojny, po którym chcemy mieć pamiątkę" - powiedział PAP jeden z oczekujących.
"Zatonięcie tego rosyjskiego okrętu stało się ważnym dla Ukraińców symbolem. To kolejny dowód na to, że wygramy tę wojnę" - zaznaczyła w rozmowie z PAP oczekująca w kolejce 24-letnia Waleria.
14 kwietnia ministerstwo obrony Rosji potwierdziło zatonięcie na Morzu Czarnym podczas sztormu krążownika rakietowego Moskwa. Zdaniem strony ukraińskiej okręt został trafiony dwiema rakietami Neptun - wersję tę potwierdziły Stany Zjednoczone. Krążownik uczestniczył m.in. w ataku na ukraińską Wyspę Węży na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
"Czekamy jakieś 30 minut i myślę, że poczekamy jeszcze około dwóch godzin, ale zależy nam, żeby mieć coś materialnego upamiętniającego ten historyczny moment. Poświęcenie jakiejś niewielkiej części naszego dnia to naprawdę mały koszt" - powiedziała PAP Ania, stojąca w kolejce razem ze swoim mężem. "Chcemy kupić ich trochę więcej, bo każdy z naszych znajomych chce mieć ten znaczek, nie każdy jednak może wyrwać się z pracy" - dodał Iwan.
Znaczek przedstawia stojącego na brzegu żołnierza pozdrawiającego rosyjski okręt środkowym palcem. "Tak, myślę, że to dobra wiadomość dla Rosjan: idźcie w ..." - powiedział Iwan, cytując wszechobecne na Ukrainie przesłanie do rosyjskich najeźdźców.
Władze: w Popasnej i Rubiżnem nie będzie wody i prądu do końca wojny
Do końca rosyjskiej agresji nie uda się przywrócić zaopatrzenia w wodę, prąd i gaz miast Popasna i Rubiżne w obwodzie ługańskim - oświadczył w środę szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.
Jak zaznaczył, nie sposób na razie oszacować strat w infrastrukturze miast i wsi. "Rosjanie niszczą przepompownie, zajmują miasta, a potem nie mogą tam niczego naprawić. »Ruski mir« pozbawia miejscową ludność gazu, wody i światła - żyją przez te półtora miesiąca tak, jak większość Rosjan przez całe życie" - napisał Hajdaj na Telegramie.
Szef władz obwodu ługańskiego przypomniał, że we wtorek wojska rosyjskie uszkodziły linię wysokiego napięcia, w związku z czym ponad 200 miejscowości straciło dostawy prądu.
Według niego brygady remontowe stopniowo naprawiają uszkodzenia w różnych punktach obwodu ługańskiego. "Pracują w Lisiczańsku, Siewierodoniecku i Nowodrużesku, gdzie w nocy został przebity gazociąg. Przywracają światło w domach innych miast i wsi. W ciągu doby zmniejszyli liczbę abonentów bez prądu o 4 tys." - oświadczył.
Według danych przytoczonych przez Hajdaja bez gazu pozostaje 38 miejscowości, a 34 miejscowości całkowicie lub częściowo nie mają prądu.
SBU: rosyjscy żołnierze są zmuszani przez dowódców do wypełniania zbrodniczych rozkazów
Rosyjscy dowódcy wydają rozkazy atakowania celów cywilnych, nie interesują się losem swoich podwładnych i zastraszają ich - wynika z rozmowy jednego z rosyjskich żołnierzy z bratem, przechwyconej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, a następnie opublikowanej w środę przez agencję UNIAN.
"Zapomnieli o nas, zostawili na trzy dni w lesie bez jedzenia i wody. Rozkazują strzelać do cywilów i grożą postępowaniem karnym w sprawie dezercji, jeśli ktoś opuści posterunek" - opowiada rosyjski wojskowy w rozmowie z bratem. Informuje również o bardzo trudnym położeniu wojsk najeźdźcy na Ukrainie - ciężkich walkach, ciągłych ostrzałach i problemach z wyposażeniem oddziałów.
Żołnierz zapowiada, że po powrocie do Rosji poinformuje prokuraturę wojskową o postępowaniu dowództwa swojej formacji podczas wojny na Ukrainie. "Oni (dowództwo - PAP) otrzymali żywność, papierosy. Wiesz, co wtedy zrobili? Uciekli. Zostawili nas i po prostu uciekli. (...) Napiszę o tym cały tom w prokuraturze" - deklaruje rosyjski wojskowy.
Tego rodzaju nagrania są regularnie publikowane przez ukraińskie służby od początku inwazji Kremla na Ukrainę (24 lutego). W ocenie Kijowa zapisy przechwyconych rozmów mogą posłużyć między innymi jako dowody zbrodni w postępowaniach przeciwko Rosji przed sądami i trybunałami międzynarodowymi.
Straż graniczna: od początku wojny do kraju wróciło ponad milion osób
Ponad milion obywateli Ukrainy powróciło do kraju od początku rosyjskiej inwazji - poinformował w środę rzecznik ukraińskiej Państwowej Straży Granicznej Andrij Demczenko w telewizji.
"Według stanu na dziś już milion 100 tys. naszych rodaków przeszło granicę wjeżdżając do kraju" - oznajmił.
Demczenko podkreślił przy tym, że wracają nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Przyznał, że zaraz po wybuchu wojny przyjeżdżali głównie mężczyźni, którzy chcieli przyłączyć się do obrony ojczyzny.
"W ciągu ostatnich tygodni zauważamy pewien wzrost liczby obywateli, którzy wracają do domu, i nie są to już przeważnie mężczyźni, ale także kobiety, dzieci i osoby starsze. Wcześniej ratowali się przed wojną, a teraz widzą, że sytuacja w zachodnich obwodach jest z grubsza spokojna" - powiedział.
Rosjanie każą przygotować koncerty na 9 maja na okupowanych terenach obwodu zaporoskiego
Zorganizowanie koncertów z okazji 9 maja, gdy Rosja obchodzi Dzień Zwycięstwa ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami, nakazały władze okupacyjne instytucjom kultury na terenie obwodu zaporoskiego na południowym wschodzie Ukrainy - poinformowały na Telegramie władze obwodowe.
"Do instytucji kultury przychodzili przedstawiciele Federacji Rosyjskiej i domagali się zorganizowania koncertów z okazji 9 maja. Wyznaczyli nielegalnie swojego dyrektora" - poinformował mer Berdiańska Ołeksandr Swidło.
Władze: Rosjanie każą przygotować koncerty na 9 maja na okupowanych terenach
Rosyjskie władze okupacyjne nakazały instytucjom kultury na terenie obwodu zaporoskiego Ukrainy zorganizowanie koncertów z okazji 9 maja, dnia w którym Rosja obchodzi Dzień Zwycięstwa - poinformowały na Telegramie władze obwodowe w środę.
"Do instytucji kultury przychodzili przedstawiciele Federacji Rosyjskiej i domagali się zorganizowania koncertów z okazji 9 maja. Wyznaczyli nielegalnie swojego dyrektora" - przekazał mer Berdiańska Ołeksandr Swidło.
Lotnictwo wojskowe: państwa sojusznicze nie przekazywały nam samolotów
Potwierdzamy, że w ramach sojuszniczej pomocy wojskowej Ukraina otrzymała części zamienne i podzespoły do samolotów, ale nie całe samoloty - poinformowało w środę dowództwo ukraińskiego lotnictwa wojskowego, odnosząc się do wtorkowej wypowiedzi rzecznika Pentagonu Johna Kirby'ego.
"Części zamienne i podzespoły zostaną wykorzystane do remontów naszej floty powietrznej. Otrzymaliśmy to wsparcie dzięki współpracy z rządem Stanów Zjednoczonych" - przekazano w komunikacie służb prasowych lotnictwa wojskowego, cytowanym przez gazetę internetową Ukrainska Prawda.
We wtorek rzecznik Pentagonu John Kirby poinformował, że Ukraina otrzymała od innych krajów "samoloty i części zamienne do swoich samolotów". Zaznaczył, że USA pomogły w transporcie części, ale nie w przekazaniu całych samolotów.
"Powiedziałbym, nie wchodząc w to, co przekazały inne kraje, że oni (Ukraińcy) otrzymali dodatkowe platformy i części, by mogli zwiększyć rozmiar swojej floty samolotów" - powiedział Kirby podczas konferencji prasowej. Jak dodał, w efekcie tej pomocy Ukraina dysponuje większą liczbą samolotów, niż dwa tygodnie temu.
Władze: nocny atak na Awdijiwkę, połowa miasta bez prądu
Duże zniszczenia spowodował atak sił rosyjskich na Awdijiwkę w obwodzie donieckim w nocy z wtorku na środę, połowa miasta jest obecnie pozbawiona prądu - poinformowała przedstawicielka władz obwodowych Tetiana Ihnatczenko-Tiurina, cytowana przez portal Nastojaszczeje Wriemia.
"W nocy była poważna sytuacja w Awdijiwce: wojska rosyjskie ostrzelały centrum miasta i infrastruktura cywilna jest teraz poważnie uszkodzona" - powiedziała.
Dodała, że we wtorek siły rosyjskie przeprowadziły też atak rakietowy na Kramatorsk i intensywnie ostrzeliwano hromadę oczeretnicką, która praktycznie cała została pozbawiona prądu.
Ihnatczenko-Tiurina podkreśliła, że w obwodzie donieckim, gdzie przed rosyjską inwazją mieszkało prawie 1,7 mln ludzi, pozostało nie więcej niż 370 tys. osób.
Wywiad wojskowy: rosyjskie służby rozpoczęły "czystkę" we władzach tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej
Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa aresztowała tzw. ministra spraw wewnętrznych samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej generała Ihora Korneta; jest to prawdopodobnie początek "czystki" we władzach tej struktury - poinformował w środę na Telegramie wywiad wojskowy Ukrainy.
"Generał Kornet znajduje się obecnie w areszcie śledczym FSB w Rostowie nad Donem" - przekazano w komunikacie wywiadu wojskowego.
W ocenie ukraińskiej służby zatrzymanie Korneta wywołało niepokój w politycznym i militarnym kierownictwie samozwańczej, zależnej od Moskwy "republiki" na wschodzie Ukrainy. "Może to być początek zmian w sektorze siłowym. Szef tzw. władz ługańskich Leonid Pasicznyk podejmuje wszelkie możliwe działania w celu uwolnienia Korneta i przywrócenia go na stanowisko" - dodał wywiad wojskowy.
Jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę (24 lutego) pojawiły się doniesienia o przymusowej mobilizacji mężczyzn na terytoriach samozwańczych Ługańskiej i Donieckiej Republiki Ludowej. Armie obu tych struktur mają charakteryzować się wyjątkowo niskim morale żołnierzy i niewielką zdolnością bojową.
Rzecznik resortu obrony: Rosja teraz chce Donbasu, ale się do niego nie ograniczy
Do 9 maja władze Rosji chcą zademonstrować swojemu społeczeństwu zdobycie Donbasu i korytarza lądowego na Krym, ale to nie wyczerpuje ich celów - powiedział rzecznik resortu obrony Ukrainy Ołeksandr Motuzianyk. Rosja będzie chciała iść dalej, m.in. zająć cały obwód chersoński - ocenił.
"Teraz ich cel jest jasny - wyparcie sił ukraińskich poza administracyjne granice obwodów donieckiego i ługańskiego, a także utrzymanie korytarza lądowego na tymczasowo okupowany Krym. Właśnie takie »zwycięstwo« ich władza próbuje sprzedać swojemu społeczeństwu. Ale Rosja z całą pewnością się do tego nie ograniczy" - powiedział Motuzianyk w wywiadzie dla RBK-Ukraina.
Według niego jest "zupełnie oczywiste, że następnie Rosja będzie próbowała atakować także w innych obwodach, w tym w obwodzie chersońskim, by zająć jak najwięcej terytorium".
"Teraz przeciwnik przygotowuje się do tego, zbiera siły i umacnia się na terenach, które już okupuje. Wszystko będzie jednak zależało od wyników działań bojowych w obwodach donieckim i ługańskim" - ocenił.
Nową ofensywę w Donbasie, która już się zaczęła, określił jako "decydującą bitwę o Ukrainę".
Jak wyjaśnił, wojska rosyjskie próbują otoczyć ukraińskie siły w Donbasie. "To taka taktyka armii rosyjskiej – pełne albo częściowe okrążenie na głównych kierunkach, odcięcie tras logistycznych, a następnie zniszczenie. Oni lubią donosić o tworzeniu tzw. kotłów. Naszym zadaniem jest niedopuszczenie do tego" - wskazał.
Tym, co obecnie utrudnia zadanie Rosjanom, jest "związanie" części ich sił na południu, w Mariupolu, gdzie wciąż, pomimo bardzo trudnej sytuacji i niemal całkowitego zajęcia miasta przez przeciwnika, działania obronne prowadzi pułk Azow (obecnie w strukturach Gwardii Narodowej), 36. Samodzielna Brygada Piechoty Morskiej, żołnierze obrony terytorialnej.
"Mariupol jest otoczony. Miasto jest strasznie zniszczone, ciągle płoną pożary. Przez to, że Rosja faktycznie przez całą dobę atakuje rakietami i bombami, ostrzeliwuje z artylerii, sytuacja jest bardzo trudna" - powiedział rzecznik resortu obrony.
Aktywność sił przeciwnika w rejonie Charkowa i Mikołajowa Motuzianyk wyjaśnia tym, że "Rosja nie rezygnuje z zamiaru zajęcia jak największych terenów" i umacnia się na nich, by utrudnić późniejsze wyparcie jej sił. "Na niektórych kierunkach prowadzą też działania demonstracyjne, by odciągnąć część naszych wojsk, odwrócić uwagę od głównego kierunku ataku, rozproszyć nasze siły" - dodał.
Podobne zadanie - utrzymania sił ukraińskich - na północy kraju mają m.in. oddziały rosyjskie, które w niewielkiej liczbie zostały jeszcze na terytorium Białorusi.
Według Motuzianyka "nie można całkowicie wykluczyć" ponownego ataku lądowego na północy kraju, w tym w kierunku Kijowa. "Raczej nie widzimy (takiej możliwości) w najbliższym czasie. Podkreślam - w najbliższym czasie. Dla udanej ofensywy trzeba stworzyć zgrupowanie ofensywne" - wyjaśnił, dodając, że sytuacja na północy również będzie zależała od przebiegu bitwy w Donbasie.
Władze: ciała poległych rosyjskich żołnierzy są wywożone ciężarówkami w okolice Ługańska
Szpitale są zapełnione rosyjskimi rannymi żołnierzami, ciała poległych są wywożone ciężarówkami w okolice Ługańska, a wiele jednostek sprzętu wojskowego najeźdźcy pozostaje porzuconych na polu walki - relacjonuje w środę na Telegramie szef ługańskiej administracji obwodowej Serhij Hajdaj.
W ocenie Hajdaja rosyjska ofensywa w Donbasie nie osiągnęła dotychczas zakładanych efektów i trudno przypuszczać, by zmieniło się to w najbliższym czasie. "Rosyjskie wojska od niemal dwóch miesięcy ostrzeliwują miejscowości w obwodzie ługańskim wszystkim, co mają na wyposażeniu - artylerią, ogniem moździerzowym, wyrzutniami rakietowymi Grad. Mimo to nie mogą w żaden sposób przełamać linii naszej obrony. Nic się w tym względzie nie zmienia" - przekazał szef regionalnej administracji.
We wtorek po południu Hajdaj potwierdził, że rosyjska armia rozpoczęła ofensywę na wschodzie Ukrainy. "Nastąpiła chwila ataku, ruszyli ze wszystkich kierunków. Zaczął się bardziej zmasowany ostrzał, o wiele intensywniej atakuje lotnictwo" - relacjonował szef władz obwodu ługańskiego, cytowany przez portal Suspilne.
Kilka godzin później doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz poinformował, że żadna z dotychczasowych (podjętych w ciągu ostatnich dwóch dni - PAP) rosyjskich prób zmasowanej ofensywy w Donbasie nie przyniosła dotąd rezultatu.
Sztab generalny: wojsko rosyjskie straciło 20 900 żołnierzy
Około 20 900 żołnierzy straciło wojsko rosyjskie od początku inwazji na Ukrainę - poinformował w środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.
Siły rosyjskie straciły dotąd 815 czołgów, 2087 transporterów opancerzonych, 391 systemów artyleryjskich, 136 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 67 systemów obrony przeciwlotniczej, 171 samolotów, 150 śmigłowców, 1504 samochody, osiem okrętów, 76 cystern z paliwem oraz 165 samolotów bezzałogowych.
AFP: po stronie rosyjskiej walczy do 20 tys. najemników z grupy Wagnera lub Bliskiego Wschodu
Na Ukrainie po stronie rosyjskiej walczy od 10 do 20 tys. najemników z grupy Wagnera lub bojowników z Syrii bądź Libii - przekazał we wtorek przekazała we wtorek agencja AFP powołująca się na jednego z europejskich urzędników.
Według informatora agencji, zaobserwowano "transfery z Syrii i Libii" do Donbasu we wschodniej Ukrainie, gdzie siły rosyjskie rozpoczęły nową ofensywę. Najemnicy "nie mają ani pojazdów, ani broni ciężkiej" i trudno dokładnie określić jaka ich część pochodzi z Bliskiego Wschodu, a jaka została zatrudniona przez grupę Wagnera - dodano.
Rozmówca AFP poinformował ponadto, że wojska rosyjskie prawdopodobnie opanują cześć Donbasu i korytarz lądowy na okupowany Krym "w ciągu czterech lub sześciu miesięcy". Zauważył też, że oblężony przez Rosję Mariupol, miasto położone nad Morzem Azowskim w południowo-wschodniej części Ukrainy, czeka "całkowita destrukcja".
"Obawiam się, że to będzie jeszcze gorsze niż Bucza" - powiedział nawiązując do tragicznych wydarzeń, do jakich doszło w Buczy, położonym niedaleko Kijowa mieście, w którym wojska rosyjskie miały dopuścić się masowych morderstw na cywilach.
Zdaniem urzędnika możliwym terminem zakończenia negocjacji między Rosją a Ukrainą byłaby "jesień 2022", co umożliwiłoby znalezienie rozwiązania konfliktu przed zimą.
Pod koniec marca rzecznik Pentagonu John Kirby powiedział, że Rosja zintensyfikowała swoje działania w Donbasie ściągając tam posiłki, m.in. w postaci ok. 1000 najemników z grupy Wagnera. Firma prowadzi też rekrutację w Syrii, Libii i innych państwach Afryki.
Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana - według mediów - z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i Donbasie. O zbrodniach wagnerowców w Syrii informowała w Rosji niezależna "Nowaja Gazieta". Działalność najemnicza jest w Rosji zakazana.
Władze: kadyrowcy zabili trzech rosyjskich żołnierzy, którzy odmówili udziału w walkach
Czeczeńscy żołnierze rosyjskiej Gwardii Narodowej, tzw. kadyrowcy, brutalnie zabili trzech rosyjskich wojskowych, którzy odmówili udziału w walkach na Ukrainie, bo nie dostali obiecanego wynagrodzenia - poinformowały we wtorek wieczorem na Telegramie władze obwodu zaporoskiego.
"Według danych ukraińskiego wywiadu w poniedziałek rosyjscy żołnierze wszczęli bunt w rejonie (powiecie - PAP) połohowskim obwodu zaporoskiego. Kadyrowcy rozprawili się z trzema prowodyrami tych działań, gotowymi złożyć broń i wrócić do domu" - przekazano w komunikacie rzecznika zaporoskiej administracji obwodowej Iwana Arefjewa.
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę (24 lutego) pojawiają się liczne doniesienia o zbrodniach popełnianych przez kadyrowców na ludności cywilnej, m.in. w obwodzie kijowskim i w oblężonym Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy.
Według szefa obwodu ługańskiego Serhija Hajdaja Czeczeni są też wykorzystywani jako żołnierze tzw. oddziałów zaporowych, powstrzymujących osoby przymusowo zmobilizowane do rosyjskiej armii (m.in. mieszkańców okupowanych terenów Ukrainy) przed dezercją.
Wicepremier: Udało się wstępnie uzgodnić korytarz humanitarny z Mariupola
Wstępnie uzgodniliśmy z Rosjanami korytarz humanitarny, którym w środę będzie mogła ewakuować się ludność oblężonego Mariupola na południu Ukrainy - poinformowała w środę rano wicepremier Iryna Wereszczuk. Mer miasta Wadym Bojczenko liczy, że w środę uda się wywieźć 6 tys. osób.
"Udało się nam wstępnie uzgodnić korytarz humanitarny dla kobiet, dzieci i ludzi starszych" - napisała Wereszczuk w Telegramie.
Mamy nadzieję, że w środę uda nam się wywieźć z Mariupola 6 tys. osób - przekazał z kolei Bojczenko, cytowany przez agencję Reutera. Dodał, że do ewakuacji zostanie użytych 90 autobusów.
Według Bojczenki w mieście pozostało ok. 100 tys. cywilów, a "dziesiątki tysięcy" zginęły.
Mieszkańcy Mariupola powinni się zebrać w środę o godzinie 14 w wyznaczonym miejscu na rogu ulic Taganroskiej i 130. Dywizji Taganroskiej - doprecyzowała Wereszczuk.
Zaplanowana trasa ewakuacji przebiega z Mariupola do Manhusza, Berdiańska, Tokmaku, Orichiwa, Zaporoża.
Wicepremier zaznaczyła, że w Mariupolu panuje "katastroficzna sytuacja humanitarna".
Mariupol w obwodzie donieckim nad Morzem Azowskim jest od tygodni w rosyjskim oblężeniu, a sytuacja cywilów jest tam dramatyczna. Rosjanie kontrolują już niemal całe miasto, ale siły ukraińskie trzymają jeszcze ostatni przyczółek obrony w zakładach Azowstal.
Ambasador Ukrainy przy ONZ: Ponad pół miliona Ukraińców wywieziono nielegalnie do Rosji
Okupacyjne wojska nielegalnie wywiozły do Rosji ponad 500 tys. obywateli Ukrainy, spośród których 121 tys. stanowią dzieci - poinformował ukraiński ambasador przy ONZ Serhij Kysłycia podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rozmowy miały miejsce w Nowym Jorku w nocy z wtorku na środę.
"Ukraińcy są przymusowo deportowani do regionów Rosji, które zmagają się z trudnościami ekonomicznymi - przede wszystkim na daleką północ i wyspę Sachalin. Nasi obywatele otrzymują dokumenty zabraniające opuszczania tych miejsc w ciągu najbliższych dwóch lat. (...) Podobne praktyki stosowały kiedyś nazistowskie Niemcy" - podkreślił Kysłycia.
W ocenie ambasadora osoby przeznaczone do "deportacji" są wcześniej przetrzymywane przez rosyjskie wojska w tzw. obozach filtracyjnych. "Około 20 tys. Ukraińców znajduje się w obozach położonych na linii Manhusz-Nikolske-Jałta (w obwodzie donieckim, na zachód od Mariupola - PAP), natomiast około 5-7 tys. przebywa w miejscowości Bezimenne (na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej - PAP)" - poinformował dyplomata.
Kysłycia odniósł się również do tragicznej sytuacji w oblężonym przez rosyjskie wojska Mariupolu. "Zawsze sądzimy, że już zdołaliśmy przyzwyczaić się do haniebnych metod najeźdźcy, ale każda najświeższa wiadomość z Mariupola i wielu innych miejsc udowadnia, że Rosjanie są w stanie wspiąć się na nowe wyżyny (bezprawnych działań - PAP)" - ocenił ambasador.
Podobne dane na temat tzw. obozów filtracyjnych przekazała we wtorek ambasada Stanów Zjednoczonych w Kijowie. "Podręcznik prezydenta Rosji Władimira Putina nie zmienia się. W obozach filtracyjnych w Czeczenii Rosja też biła, torturowała i zabijała cywilów" - podkreślono w komunikacie amerykańskiej placówki na Facebooku.
Brytyjskie ministerstwo obrony: Rosja zwiększa obecność na wschodniej granicy Ukrainy
Rosja zwiększa obecność swojego wojska na wschodniej granicy Ukrainy, a mimo niskiej aktywności rosyjskiego lotnictwa na północy Ukrainy nadal możliwe są uderzenia w priorytetowe cele na terenie całego kraju - oceniło w środę brytyjskie ministerstwo obrony.
"Rosyjska obecność wojskowa na wschodniej granicy Ukrainy stale się zwiększa, a walki w Donbasie przybierają na sile, w miarę jak wojska rosyjskie próbują przełamać ukraińską obronę. Aktywność rosyjskiego lotnictwa w północnej Ukrainie prawdopodobnie pozostanie na niskim poziomie od czasu wycofania się z terenów na północ od Kijowa. Nadal jednak istnieje ryzyko precyzyjnych uderzeń na priorytetowe cele na całej Ukrainie. Rosyjskie ataki na miasta w całym kraju świadczą o tym, że ich celem jest próba zakłócenia przepływu ukraińskich posiłków i broni na wschód kraju" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
Radio Swoboda: krążownik Moskwa miał wziąć udział w operacji desantu w Odessie
Siły ukraińskie zaatakowały krążownik Moskwa, gdy okręt zmierzał w stronę Odessy, gdzie miał wziąć udział w operacji desantowej - poinformowała w nocy z wtorku na środę matka jednego z rosyjskich marynarzy, którzy mieli przeżyć ostrzał okrętu. Jej słowa cytuje ukraińskie Radio Swoboda.
"Ostatni raz rozmawiałam z nim 14 kwietnia. Mój syn jest marynarzem, żołnierzem poborowym. (...) Zrozumcie mnie jako matkę, ja po prostu posiwiałam ze strachu. To jest coś strasznego, nawet wrogowi nie życzę takiego losu. (...) Syn powiedział mi, że krążownik został trafiony trzema rakietami. Część personelu ewakuowano fregatą Makarow, innych ocalałych przewieziono do Sewastopola na Krymie. Otrzymali wtedy telefony, ponieważ zostali, proszę wybaczyć, tylko w spodenkach i koszulkach. Mieli tam wszystko (na krążowniku - PAP), telefony, dokumenty" - relacjonowała rozmówczyni Radia Swoboda.
Według matki żołnierza syn przekazał jej, że na okręcie znajdowało się około 510 osób, spośród których co najmniej 40 zginęło. "Nie żyją wszyscy, którzy przebywali na pokładzie i pomoście bojowym (mostku kapitańskim), czyli osoby kierujące okrętem i pełniące wartę. Uderzenie nastąpiło właśnie w tym miejscu. Wielu rannych ma urwane kończyny" - powiedziała.
Krążownik Moskwa, flagowy okręt Floty Czarnomorskiej i jeden z najważniejszych rosyjskich okrętów wojennych, zatonął 14 kwietnia w wyniku uderzenia ukraińskimi pociskami manewrującymi Neptun. Dzień później rosyjski opozycjonista Ilja Ponomariow przekazał doniesienia o uratowaniu jedynie 58 członków załogi okrętu.
Sztab: przeciwnik nasila ataki na wschodzie i południu, próbuje zdobyć Mariupol
Rosja nasila ofensywę na wschodzie i południu Ukrainy, próbuje przełamać ukraińską obronę w rejonie Iziumu, zdobyć Mariupol, a także uzyskać kontrolę nad całym obwodem chersońskim - podaje w środę rano sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych.
"Przeciwnik prowadzi działania ofensywne we wschodniej strefie operacyjnej w celu zdobycia pełnej kontroli nad obwodami donieckim i ługańskim" - podano w podsumowaniu operacyjnym sztabu na Facebooku.
"Na kierunku donieckim przeciwnik prowadził szturm w rejonie Marjinki. Główne wysiłki skupia na zdobyciu Mariupola, kontynuując atak w rejonie kombinatu Azowstal. Prowadzi również działania bojowe w rejonie miejscowości Wełyka Nowosiłka, Riwnopil, Storożewe" - czytamy w komunikacie.
Rosjanie kontynuują częściową blokadę Charkowa i intensywny ostrzał miasta. Przegrupowują również i uzupełniają swoje wojska w tym regionie. W okolicach Iziumu próbują przełamać obronę ukraińską w kierunku miejscowości Sułyhiwka, Dibriwne.
Intensywne walki toczą się także w obwodzie ługańskim, m.in. w okolicy Kreminnej (już kontrolowanej przez wojska rosyjskie) oraz na północy obwodu donieckiego. Przeciwnik przegrupowuje siły, by następnie poprowadzić ofensywę w kierunku Łymanu.
Rosjanie kontynuują ataki w Popasnej w obwodzie ługańskim. Po próbach szturmu Rubiżnego i Siewierodniecka do miejscowego szpitala miało trafić ok. 130 rannych żołnierzy rosyjskich.
W obwodzie chersońskim Rosjanie próbują zwiększyć kontrolowany przez siebie obszar i będą nadal atakować, by dojść do granic administracyjnych obwodu - prognozuje sztab.
Sztab raportuje o odparciu w ciągu doby 10 ataków wroga w obwodzie donieckim i ługańskim, zniszczeniu 12 czołgów, 28 wozów opancerzonych i jednego systemu artylerii.
W ciągu doby nad Ukrainą zestrzelono jeden samolot, jeden śmigłowiec, sześć bezzałogowców i rakietę manewrującą - podano.
Środa jest 56. dniem rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę.
Prezydent Ukrainy: Rosjanie nie odpowiadają na propozycję wymiany w Mariupolu
Strona rosyjska nie odpowiada na propozycje wymiany cywilów i obrońców Mariupola, gdzie sytuacja jest skrajnie trudna - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski we wtorek wieczorem.
"Sytuacja w Mariupolu pozostaje bez zmian. Jest skrajnie trudna. Rosyjscy żołnierze blokują wszelkie próby zorganizowania korytarzy humanitarnych i uratowania ludzi. (…) Usiłują ich deportować albo nawet mobilizować do okupacyjnych wojsk. Los co najmniej dziesiątków tysięcy mariupolan, którzy zostali wcześniej przemieszczeni na terytorium kontrolowane przez Rosję, jest nieznany" - oznajmił.
Mariupol na południowym wschodzie Ukrainy jest od wielu tygodni oblegany przez rosyjskie wojska. W mieście trwają ciągłe ostrzały i bombardowania. Sytuacja cywilów jest katastrofalna - według ostrożnych szacunków mogło tam dotąd zginąć ponad 20 tys. osób.
Zdobycie tego portu nad Morzem Azowskim umożliwiłoby siłom rosyjskim stworzenie korytarza lądowego do okupowanego Krymu, a także miałoby dla nich ogromne znacznie propagandowe. Pozwoliłoby też Kremlowi uwolnić znaczne siły do szerokiej ofensywy w pozostałej części Donbasu.
Pentagon: Ukraina otrzymała samoloty i części zamienne
Ukraina otrzymała od innych krajów samoloty i części zamienne do swoich samolotów - powiedział we wtorek rzecznik Pentagonu John Kirby. Zaznaczył jednak, że USA pomogły w transporcie części, ale nie w przekazaniu całych samolotów. Rzecznik stwierdził, że pomoc dla Ukrainy będzie też przedmiotem środowej rozmowy ministrów obrony USA i Polski.
"Powiedziałbym, nie wchodząc w to, co przekazały inne kraje, że oni (Ukraińcy) otrzymali dodatkowe platformy i części, by mogli zwiększyć rozmiar swojej floty samolotów" - powiedział Kirby podczas konferencji prasowej. Jak dodał, w efekcie tej pomocy Ukraina dysponuje większą liczbą samolotów, niż dwa tygodnie temu. Zaznaczył też, że USA pomogły w transporcie części, ale nie całych samolotów.
Odnosząc się do środowej wizyty szefa MON Mariusza Błaszczaka i spotkania z szefem Pentagonu Lloydem Austinem, rzecznik zapowiedział, że sytuacja na Ukrainie i pomoc wojskowa będzie jednym z głównych tematów rozmów. W czwartek Austin będzie o tym rozmawiać również z czeskim ministrem obrony. Urzędnik stwierdził też, że na razie nie prowadzi szczegółowych rozmów na temat przyszłego stałego rozmieszczenia wojsk USA w Europie.
"Prowadzimy wstępne dyskusje tu w tym budynku na temat, jakie powinno być nasze długoterminowe rozmieszczenie wojsk i bylibyśmy głupi, gdybyśmy tego nie robili, biorąc pod uwagę zmiany w sytuacji bezpieczeństwa w Europie" - powiedział Kirby. "Ale jeśli chodzi o szczegółowe negocjacje z innymi krajami o tym, gdzie siły powinny być rotacyjne, a gdzie stałe, albo jaka powinna być liczebność, jeszcze nie jesteśmy w tym miejscu" - dodał.
Odpowiadając na pytanie o to, dlaczego pomoc wojskowa dla Ukrainy dociera "w kawałkach", Kirby oceniał, że każdy pakiet skrojony jest pod aktualne potrzeby ukraińskich sił zbrojnych i charakteru walk, a także zdolności do ich przyjęcia przez Ukrainę. Dodał, że USA są w stałym kontakcie z Ukrainą na temat potrzeb Kijowa.
Pytany o sytuację w obleganym przez Rosjan Mariupolu, gdzie ukraińskie wojska bronią się na terenie zakładów Azowstal, rzecznik resortu ocenił, że upadek miasta nie musi być przesądzony.
"Ukraińcy oczywiście chcą utrzymać Mariupol (...) i odważnie się o niego biją. Nie będę spekulował, ile czasu jeszcze wytrzymają i szczerze mówiąc, nie jesteśmy skłonni zaakceptować tego, co mówią niektórzy krytycy, że upadek jest nieunikniony" - powiedział.
Prawie 300 tys. osób ewakuowano dotąd korytarzami humanitarnymi
Prawie 300 tys. osób ewakuowano dotąd na Ukrainie korytarzami humanitarnymi - poinformowała w środę agencja Interfax-Ukraina, powołując się na biuro prasowe ministerstwa integracji.
"Od początku wojny rząd ukraiński zaproponował ponad 340 korytarzy humanitarnych. Okupanci uzgodnili około 200, a faktycznie było ich 176. Przyczyna to regularne naruszanie przez wroga »zasady ciszy« oraz zatrzymywanie i przejmowanie autobusów ewakuacyjnych i transportów humanitarnych" - podał resort. Jak podkreślono, z powodu intensywnych ostrzałów nie otwarto korytarzy w Donbasie. "Okupanci odmawiali też otwarcia ich z Mariupola, w tym z kombinatu Azowstal: dla kobiet, dzieci i innych osób cywilnych" - zaznaczyło ministerstwo.
Zełenski: Rosyjska armia zapisze się na kartach historii jako najbardziej barbarzyńska
Rosyjska armia w tej wojnie zapisze się na kartach światowej historii jako najbardziej barbarzyńska i nieludzka armia świata - oświadczył we wtorek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
"Celowe zabijanie cywilów, niszczenie osiedli mieszkaniowych, cywilnej infrastruktury, stosowanie w tym celu wszystkich rodzajów uzbrojenia, w tym zabronionego przez międzynarodowe konwencje - to już firmowy podpis rosyjskiej armii" - dodał szef ukraińskiego państwa.
"I to taka podłość, która na pokolenia naznaczy rosyjskie państwo jako źródło absolutnego zła" - podkreślił Zełenski.
We wtorek czterech zabitych, 26 rannych w ostrzałach obwodu charkowskiego
Cztery osoby zginęły, a 26 zostało rannych we wtorek w rosyjskich ostrzałach obwodu charkowskiego - poinformowały władze tego regionu na wschodzie Ukrainy.
"19 kwietnia Rosjanie z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych ostrzelali dzielnice Kijowską i Industrialną (w Charkowie). Wrogowie również z wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych i artylerii strzelali w miejscowości rejonów dergackiego, bałaklijskiego i czuhujewskiego. W obwodzie charkowskim w ostrzałach okupantów rannych zostało 26 cywilów. Niestety cztery osoby zginęły" - przekazały władze obwodu charkowskiego, cytowane przez agencję Interfax-Ukraina.
We wtorek po południu szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow informował o trzech zabitych i 16 rannych w rosyjskim ostrzale. Podkreślił, że intensywność ostrzałów w Charkowie wzrosła. Zaapelował do mieszkańców, by bez pilnej potrzeby nie wychodzili na zewnątrz i by przebywali w schronach.
Ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii: rosyjskie ataki w Donbasie nasilają się
Rosyjskie ostrzały i ataki w Donbasie nadal nasilały się we wtorek, ale siły ukraińskie zdołały odeprzeć liczne próby natarcia - oceniło we wtorek brytyjskie ministerstwo obrony.
"Rosyjski ostrzał i ataki na linię kontroli w Donbasie nadal nasilają się, a Ukraińcy odpierają liczne próby natarcia sił rosyjskich. Zdolność Rosji do postępu jest nadal uzależniona od wyzwań środowiskowych, logistycznych i technicznych, które do tej pory przysparzały jej wielu problemów, w połączeniu z odpornością silnie zmotywowanych ukraińskich sił zbrojnych" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
Według strony ukraińskiej Rosjanie w Donbasie uderzyli na linii o długości prawie 500 km.
Prezydencki doradca: Rosjanie zrzucają na Azowstal bomby do niszczenia bunkrów
Rosyjskie lotnictwo zrzuca na kombinat metalurgiczny Azowstal w Mariupolu, gdzie w podziemiach ukrywają się cywile, bomby do niszczenia bunkrów - oświadczył we wtorek na Twitterze Mychajło Podolak, doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
"55 dzień wojny. Rosja kontynuuje bombardowanie Azowstali potężnymi bombami do niszczenia bunkrów. Świat obserwuje mordy na dzieciach w internecie i milczy. Przywódcy religijni i światowi mogą to powstrzymać, organizując korytarze humanitarne. W przeciwnym razie krew będzie również na ich rękach" - napisał Podolak.
55th day of war. 🇷🇺 continues to shell Azovstal with powerful anti-bunker bombs. The world watches the murder of children online and remains silent. Religious & world leaders can stop it by organizing humanitarian corridors. Otherwise, the blood will be on their hands, too. pic.twitter.com/b9UaGR6VSB
— Михайло Подоляк (@Podolyak_M) April 19, 2022
Ambasada USA o rosyjskich obozach filtracyjnych: podręcznik Putina się nie zmienia
Podręcznik prezydenta Rosji Władimira Putina się nie zmienia; w obozach filtracyjnych w Czeczenii Rosja też biła, torturowała i zabijała cywilów - oświadczyła we wtorek amerykańska ambasada na Ukrainie.
We wpisie podkreślono, że według lokalnych władz Mariupola rosyjskie wojska przetrzymują co najmniej 20 tys. mieszkańców w dużym tzw. obozie filtracyjnym na południowy zachód od miasta. Kolejnych 5-7 tys. mieszkańców jest przetrzymywanych pod miejscowością Bezimenne i jest przygotowywanych do "deportacji" do Rosji.
Putin's playbook doesn't change. At filtration camps in Chechnya, Russia beat, tortured and executed civilians. We #standwithUkraine. pic.twitter.com/cZFj4kgcnJ
— U.S. Embassy Kyiv (@USEmbassyKyiv) April 19, 2022
ONZ: Pięć milionów uchodźców z Ukrainy
Agencja Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) szacuje, że ponad pięć milionów osób musiało uciec z Ukrainy.
"To jest pięć milionów indywidualnych losów pełnych cierpienia i traumy" - powiedział we wtorek zastępca Wysokiego Komisarza UNHCR Kelly Clements na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku.
Do tej liczby trzeba dodać 7,1 milionów uchodźców wewnętrznych, które opuściły swoje domy na terenie Ukrainy, dodał Antonio Vitorino z Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM).
Na spotkaniu państwa członkowskie omówiły min. potrzebę większego wsparcia dla uchodźców.
Było to szóste posiedzenie Rady poświęcone sytuacji humanitarnej na Ukrainie od czasu rozpoczęcia wojny w dniu 24 lutego.
Stały przedstawiciel Ukrainy przy ONZ, Serhij Kysylyca skrytykował fakt, że Rada Bezpieczeństwa nadal traktuje Rosję jako pełnoprawnego członka.
"Koleżanki i koledzy, wydaje mi się, że te spotkania nie zmieniają wiele" - oświadczył ukraiński dyplomata.
Doniesienia o ostrzale miasta Mikołajów na południu Ukrainy
"Znów eksplozje w Mikołajowie" - napisał w środę wczesnym rankiem na Telegramie mer miasta Ołeksandr Senkiewicz.
Zaapelował do mieszkańców, aby nie zbliżali się do okien i pozostali w bezpiecznych miejscach.
Według ukraińskiej agencji informacyjnej Unian, mieszkańcy miasta informowali również, że w niektórych miejscach wybuchły pożary.
Wstępnie nie podano informacji o zniszczeniach ani ofiarach.
Ambasador Ukrainy Melnyk wyraża niezadowolenie z niemieckiej pomocy zbrojeniowej
W programie niemieckiej telewizji publicznej ZDF "heute journal" ambasador Ukrainy Andrij Melnyk odniósł się do listy możliwych dostaw broni, którą Ukraina otrzymała od Niemiec kilka tygodni temu. Według ambasadora nie ma na niej broni ciężkiej, która jest niezbędna, aby stawić czoła rosyjskiemu najeźdźcy.
"Broni, której potrzebujemy, nie ma na tej liście" - oświadczył przedstawiciel Ukrainy.
Melnyk powiedział, że niemiecka Bundeswehra jest w stanie dostarczyć Ukrainie potrzebną jej broń. Jako przykład podał bojowy wóz piechoty Marder. "Według naszych danych Bundeswehra posiada ponad 400 takich pojazdów, a tylko niewielka część z nich bierze udział w misjach".
Niemiecki przemysł obronny może zastąpić te pojazdy w ciągu kilku tygodni - powiedział Melnyk. Ukraina wciąż ma nadzieję, że broń ta może zostać wysłana jak najszybciej - dodał ambasador.
Zapytany we wtorek na konferencji prasowej kanclerz Olaf Scholz, czy Niemcy są w stanie dostarczyć Ukrainie wysokiej klasy czołgi Leopard, odpowiedział, że według zachodnich sojuszników najbardziej sensowne jest dostarczanie Ukrainie broni starszego typu, którą ukraińskie wojsko już zna.
Niemiecki przywódca wyjaśnił też, że Berlin osiągnął już maksymalne możliwości w przekazywaniu Ukrainie broni z magazynów niemieckich sił zbrojnych.
Media: Biały Dom wkrótce ogłosi kolejny duży pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy
Administracja Bidena ogłosi w ciągu najbliższych dni kolejny pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy - podały we wtorek m.in. telewizja NBC News i agencja Reutera. W nowej transzy, wartej ok. 800 mln dolarów, mają znaleźć się m.in. tysiące pocisków artyleryjskich.
Jak podała NBC News, powołując się na źródła w administracji, w nowym pakiecie znajdą się dziesiątki tysięcy pocisków artyleryjskich. Łączna wartość transzy ma wynieść ok. 800 mln dolarów, czyli tyle, ile warta była poprzednia, ogłoszona niecały tydzień temu. W tamtym pakiecie po raz pierwszy znalazły się systemy artylerii - 18 holowanych haubic 155 mm wraz z 40 tys. pocisków. Jak podaje telewizja, taka ilość może starczyć jedynie na ok. tydzień. Administracja ma ponadto zachęcać inne kraje do przesłania Ukrainie artylerii, która ma odegrać ważną rolę w bitwie o Donbas.
Pentagon w poniedziałek zapowiedział, że wkrótce rozpocznie szkolenia z użycia amerykańskich haubic. Rzecznik resortu John Kirby stwierdził, że choć działa różnią się od tych ukraińskich, zaznajomienie się z nimi nie powinno zająć wiele czasu.
Łączna wartość zadeklarowanej dotąd przez USA pomocy wojskowej od początku wznowionej rosyjskiej inwazji to ok. 2,6 mld dolarów, czyli kwotę równą niemal połowie całego rocznego budżetu obronnego Ukrainy.






















































