Nawet tysiąc razy mogą przekraczać dopuszczalne normy emisji spalin nowe samochody z silnikami diesla – alarmuje Europejska Federacja Transportu i Środowiska.
Normy emisji przekraczane są w dieslach wyposażonych w filtry cząstek stałych (DPF), które w domyśle miały blokować przedostawanie się do atmosfery szkodliwych substancji, m.in. tlenków azotu.
Tysiąc razy więcej zanieczyszczeń
Do przekroczeń dochodzi podczas samoistnego czyszczenia filtra, gdy wypalana jest zbierająca się na nim sadza. Jak podkreślają badacze, wówczas do atmosfery trafia nawet tysiąc razy więcej szkodliwych substancji niż podczas jazdy w normalnym trybie.
Problem w tym, że oficjalne testy emisji spalin, będące podstawą do przyznania homologacji, nie biorą pod uwagę cząsteczek wydzielanych do atmosfery podczas czyszczenia filtra DPF.
Miliard razy w roku
Tymczasem w takie filtry wyposażonych jest nawet 45 mln diesli jeżdżących po europejskich drogach, a do automatycznego czyszczenia filtra dochodzi średnio niespełna co 500 km. Dochodzi do niego także podczas jazdy po mieście, a sam proces czyszczenia trwa przez ok. 15 km jazdy. Jak wyliczyła Europejska Federacja Transportu i Środowiska, do czyszczenia filtrów DPF na europejskich drogach dochodzi nawet 1,3 mld razy w ciągu roku.
Nissan i Opel pod lupą
Badacze wzięli pod lupę opla astrę i nissana qashqaia, a więc dwa najczęściej kupowane diesle w 2019 r. w Europie i dodatkowo spełniające najwyższe europejskie normy emisji spalin Euro 6. Podczas badania oba auta przekroczyły dopuszczalne normy o 115 i 32 proc.

– Przeprowadzone przez nas testy pokazały, że auta z silnikami wysokoprężnymi, pomimo wprowadzenia obostrzeń, w dalszym ciągu nie są czyste i w rzeczywistości codziennie emitują do atmosfery groźne zanieczyszczenia, także w miastach – zauważa Anna Krajińska, inżynier ds. emisji w Europejskiej Federacji Transportu i Środowiska. – Niestety, są one ignorowane podczas oficjalnych testów – dodaje.








