Duży znak przy wejściu nie pozostawia wątpliwości: psom wstęp wzbroniony; koty jednak są mile widziane. Mile widziane, a na dodatek przez klientów głaskane, pieszczone a nawet karmione. Pięć kotów trafiło do kawiarni ze schroniska. Na pomysł kociej kafejki wpadła pochodząca z Japonii Takako Ishimitsu: Ponad 99 procent reakcji ludzi, to reakcje pozytywne. Chcemy, żeby każdy był zadowolony, w tym ci, którzy ze względu na pracę albo alergię kogoś z domowników, swoich kotów mieć nie mogą.
Właścicielka musiała na zezwolenie czekać trzy lata, bo eksperci austriackiego Sanepidu nie byli pewni, co do warunków sanitarnych. Na razie jest czysto, a jedynym zagrożeniem dla klientów może być koci włos w cappuccino.
InformacyjnaAgencja Radiowa /IAR/, Rafał Motriuk /BBC/mm
Źródło:IAR
































































