Mniej niż 100 amerykańskich żołnierzy jest obecnie w Estonii - przekazał w poniedziałek portal nadawcy publicznego ERR, powołując się na wypowiedź ministra obrony Hanno Pevkura. Nowy kontyngent sił USA powinien pojawić się latem i pełnić służbę do końca roku, jednak nie jest jasne, co stanie się później.


Wojska amerykańskie stacjonują w Estonii rotacyjnie na mocy umowy dwustronnej od 2022 roku. Liczebność personelu wahała się od 500 do 700 wojskowych, ale obecnie na miejscu jest mniej niż 100 żołnierzy.
Pevkur powiedział, że zarówno dowództwo sił sojuszniczych NATO w Europie jak i dowództwo sił lądowych USA w Europie poinformowało go, że kolejna jednostka powinna przybyć do Estonii latem i pozostać do końca roku. Jednak liczebność tej jednostki nie jest znana. Nie ma też informacji o tym, co wydarzy się w nadchodzących latach.
- To stanie się jasne po sześciomiesięcznym przeglądzie Pentagonu. Jednak kolejna rotacja powinna przenieść się do Estonii latem – powiedział w niedzielę minister.
Następne rozmieszczenie sił USA oczekiwane jest w ramach kolejnej rotacji do Polski, ale i tu harmonogram nie jest jasny - twierdzi ERR.
- Dokładny moment, kiedy dotrze do Polski, nie jest znany, ale to dłuższy proces. Wtedy też zobaczymy, czy jednostki rotacyjne rozmieszczone w Estonii będą pochodzić z tej brygady, czy też z innej jednostki – powiedział Pevkur.

Nowa wizja Hegsetha amerykańskich wojsk w Europie
W połowie czerwca szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział przegląd obecności sił zbrojnych i baz USA w Europie, który – zgodnie z jego słowami – potrwać ma do sześciu miesięcy. Zapowiedziany przegląd powiązał z koncepcją zakładającą przekształcenie Sojuszu Północnoatlantyckiego w model, w którym Europa przejmuje główną odpowiedzialność za swoją obronę konwencjonalną – tzw. NATO 3.0.
Już 1 maja Pentagon zapowiedział wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Tego samego miesiąca Hegseth anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski, a decyzja ta była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie. Jednak po kilku dniach prezydent Donald Trump zadeklarował – powołując się na jego relacje z prezydentem Karolem Nawrockim - wysłanie do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy.
Przewodniczący komisji obrony parlamentu Estonii Kalev Stoicescu powiedział, że Stany Zjednoczone pozostawiły kraje wschodniej flanki NATO w stanie zawieszenia niezależnie od tego, jak dużą część PKB państwa te przeznaczają na obronę.
- Możemy śpiewać, tańczyć, a nawet skakać na jednej nodze. Ale ostatecznie decyzję podejmuje Biały Dom i administracja USA, kierując się własnymi interesami i wizją Ameryki – powiedział poseł.
Stoicescu dodał, że jeśli siły amerykańskie mają pozostać gdziekolwiek w Europie, powinny znajdować się na wschodniej flance NATO.
Minister Pevkur uprzedził, że na szczycie NATO, który rozpocznie się we wtorek w Ankarze, nie są spodziewane żadne informacje na temat przyszłości wojsk amerykańskich w Estonii. Tallin będzie musiał polegać na własnych możliwościach oraz na grupach bojowych NATO, które nadal rotacyjnie operują w państwach bałtyckich - podał ERR.
Dowodzona przez Wielką Brytanię grupa bojowa NATO, złożona z sił brytyjskich i francuskich, jest rozmieszczona w Estonii od 2017 roku. (PAP)
os/ from/ ap/ mow/
































































