Znowu słaby wynik przetargu na obligacje
Niestety tego się obawiałem. Wynik przetargu na obligacje dziesięcioletnie o stałej stopie procentowej należy uznać za mało optymistyczny. Popyt przewyższył podaż tylko trzykrotnie. Kontrastuje to z niedawnymi wynikami przetargów na obligacje, kiedy to popyt przewyższał podaż nawet pięciokrotnie i to przy dużo większej ofercie wystawionych obligacji na sprzedaż ze strony ministerstwa finansów. Dzisiejsza oferta obligacji o nominale 700 milionów złotych znalazła nabywców w całości. Wzrosła jednak rentowność przetargowa obligacji z 10,360% podczas poprzedniego przetargu do 10,868% obecnie. Mamy kolejne potwierdzenie zmniejszonego popytu na nasze papiery skarbowe. Tylko czekać, kiedy spadnie tempo napływu walut zagranicznych na nasz rynek walutowy.
Jestem inny przeprosin za to, iż niewiele mówiłem do tej pory na temat lokat na rynku międzybankowym o najkrótszych terminach, tj. ON (Over Night – czyli pożyczka jednodniowa udzielana od dziś do jutra) oraz TN (Toom Next 0- czyli pożyczka jednodniowa udzielana od jutra do pojutrze). Lokaty te są bardzo dobrym wskaźnikiem płynności sektora bankowego w danym okresie. To właśnie na podstawie oprocentowania tych lokat można określić, czy większość banków na gwałt poszukuje środków na rynku, czy może na gwałt szuka możliwości ulokowania nadwyżek. Gwałtowny spadek oprocentowania tych lokat oznacza nadpłynność sektora bankowego. Gwałtowny wzrost oznacza brak środków na uzupełnianie rezerw obowiązkowych, na dokonanie cyklicznych płatności dla klientów (ZUS, podatki, itp.). Obecnie mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Od piątku stawki oprocentowania lokat jednodniowych pną się w górę. Jeszcze w piątek oprocentowanie średnie lokat ON (mierzonych indeksem WIBOR ON) wynosiło 20,53%, w poniedziałek było to już 22,30%. We wtorek kolejny wysoki poziom 22,01% i wreszcie dziś chyba kulminacja 24,21%! Dawno nie było takiej sytuacji, by przez cztery kolejne dni większości bankom brakowało środków na jeden dzień. Prawdę powiedziawszy nie bardzo znam przyczyny takiego stanu rzeczy. Być może banki przesadziły w kupowaniu papierów skarbowych oraz bonów NBP i teraz ich “sejfy” sieją pustkami. Spróbuję dokładniej o tym opowiedzieć w analizie weekendowej. Wtedy to będzie można prześledzić kilka wykresów, które zaprezentuje. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Spójrzmy teraz na rynek lokat międzybankowych nominowanych w dolarze i euro. Spodziewałem się już dziś spadku oprocentowania lokat dolarowych poniżej oprocentowania lokat w euro. Niestety (albo może właśnie stety) jeszcze nie teraz. Odległość w oprocentowaniu lokat sześciomiesięcznych dla obydwu tych walut zmalało do 8,5 pkt bazowego. Odnoszę wrażenie, że to już może nastąpić lada dzień. Co ciekawe już wszystkie lokaty (począwszy od 1M a skończywszy na 12 M) dolarowe mają oprocentowanie poniżej 5% (z wyjątkiem 1M, ale wczoraj było to już poniżej 5%). To dość ważna bariera psychologiczna. Jeśli rynek dalej będzie oczekiwać obniżki stóp (krzywa FORWARD wskazuje na oczekiwania rynku na kolejną 50 punktową obniżkę w ciągu 2 miesięcy), to tempo spadku indeksów LIBOR USD powinno nabrać tempa w najbliższych dniach.
U nas oczekiwania na obniżkę stóp rosną i wynoszą obecnie 100 punktów bazowych w ciągu miesiąca. Chyba mogę śmiało powiedzieć, że długoterminowe papiery wartościowe (obligacje) o stałe stopie procentowej w naszym kraju znalazły punkt równowagi. Obligacje już raczej nie powinny drożeć przez najbliższych kilka miesięcy. To powinno zachęcić kapitał spekulacyjny do sprzedaży na rynku wtórnym wcześniej kupionych papierów i zainkasowania sporego zysku. Czy tak się stanie, dowiemy się w ciągu najbliższych dni. (JM)































































