Zmienność i niepewność - te dwa słowa najlepiej opisują ostatnie lata nie tylko w polityce, ale i w gospodarce. Uwagę inwestorów przyciąga cena złota, która odnotowała silne wzrosty, a obecnie wydaje się konsolidować. Jednak ceny złota napędzała nie tylko geopolityka i niestabilność, ale także dedolaryzacja gospodarki światowej.


Współczesna gospodarka i geopolityka to skomplikowana układanka, która przekłada się m.in. na ceny złota. W styczniu 2026 roku cena uncji złota osiągnęła rekordowy poziom (w zależności od serii kontraktów) ok. 5600 USD. Wzrost ten poprzedzały zwyżki o 27% w 2024 roku oraz o 65% w 2025 roku. W samym styczniu 2026 roku cena wzrosła o niemal 1100 USD.
W latach 2024–2026 geopolityka przestała być czynnikiem wpływającym jedynie na krótkoterminowe wahania cen, stając się fundamentalnym motorem wyceny. Inwestorzy zaczęli postrzegać złoto nie tylko jako zabezpieczenie przed inflacją, ale jako jedyne aktywo wolne od ryzyka politycznego i sankcyjnego w systemie, w którym rezerwy walutowe mogłyby zostać wykorzystane jako narzędzie nacisku dyplomatycznego.
Generalnie konflikty zbrojne i napięcia handlowe wspierają notowania królewskiego kruszcu, choć podczas ostatnich nalotów USA i Izraela na Iran kurs złota nie zachował się wzorcowo. Marcowa korekta cen złota była największą od 2013 roku, jednak eksperci Światowej Rady Złota wskazują, że za przecenę odpowiadały głównie czynniki płynnościowe oraz delewarowanie portfeli, a nie fundamentalne zmiany dotyczące kruszcu.
Zrozumieć złoto – nowy cykl artykułów
Rozpoczynamy serię publikacji przybliżających rolę, historię oraz mechanizmy rządzące rynkiem tego wyjątkowego kruszcu. Przyjrzymy się złotu z wielu perspektyw, od decyzji inwestycyjnych, przez światowe zasoby, historię polskiego złota, po zakupy kruszcu przez banki centralne.
Banki centralne i rosnący apetyt na ETF-y
Badanie Central Banking Publications przeprowadzone wśród blisko 100 banków centralnych ujawnia zmianę paradygmatu: 70% instytucji uznaje napięcia geopolityczne za swoje główne ryzyko. Widoczne jest to w działaniach m.in. NBP, który regularnie dokupuje kolejne tony złota, dążąc do celu 700 ton. Złoto kupują także inne banki centralne, w tym Chiny. Gdy polityka Stanów Zjednoczonych staje się głównym źródłem światowego ryzyka, dolar traci status bezpiecznej przystani, ustępując miejsca złotu.

Warto przypomnieć, że w 2025 roku w ramach regulacji Bazylea III złoto fizyczne zostało uznane za aktywo Tier 1, co oznacza, że jest traktowane przez banki na równi z gotówką. Pociągnęło to za sobą potężne zakupy banków centralnych dążących do dedolaryzacji.
Dodatkowo w 2025 roku globalny popyt na ETF-y wzrósł rekordowo, stając się podstawowym narzędziem w portfelach funduszy emerytalnych zabezpieczających się przed deprecjacją walut fiducjarnych. W USA popyt na ETF-y wzrósł o 140% rok do roku. Jednak marzec 2026 roku przyniósł zimny prysznic - region Ameryki Północnej odnotował odpływ 13 miliardów dolarów ze "złotych" ETF-ów – największy miesięczny odpływ w historii – kończąc dziewięciomiesięczną serię napływu środków.
Z kolei na rynkach azjatyckich, szczególnie w Chinach i Indiach, w 2025 roku dominował popyt na fizyczne sztabki i monety, który wyniósł 1374 tony. Popyt generował również sektor przemysłowy (około 323 ton rocznie), głównie ze strony producentów zaawansowanej elektroniki dla systemów sztucznej inteligencji oraz firm emitujących waluty cyfrowe zabezpieczone złotem.
Jednocześnie rynek charakteryzował się dużą zmiennością. W okresach spadków na giełdach akcji inwestorzy często byli zmuszeni do sprzedaży zyskownych pozycji w złocie w celu pokrycia wezwań do uzupełnienia depozytów zabezpieczających (margin calls), co skutkowało krótkoterminowymi spadkami wyceny kruszcu.
Słabnie zaufanie do USA
Wizerunek USA jako światowego hegemona wyraźnie zbladł, a teoria znana jako TACO - Trump always chickens out (Trump zawsze tchórzy) staje się coraz popularniejsza. Oznacza ona charakterystyczny schemat: Trump wrzuca na Truth Social groźbę (np. masowe cła, sankcje, uderzenia wojskowe), rynki panikują i spadają, a potem prezydent łagodzi, odkłada lub odwołuje groźbę – i rynki odbijają w górę. Traderzy nazywają to "TACO trade": kupujesz na dołku po groźbie, sprzedajesz po odbiciu.
Rynkowe zamieszanie wywołane chaotyczną polityką prezydenta USA Donalda Trumpa powoduje spadek zaufania do Stanów Zjednoczonych ogółem, ale i do samego dolara. Spadek ten zaś stał się ważnym czynnikiem wzrostu cen złota w ostatnich.
Dolar is dead?
Notowania złota, podawane w dolarach amerykańskich, są bezpośrednio związane z siłą nabywczą tej waluty, co sprawia, że każda zmiana jej wartości ma wpływ na ceny złota. Najczęściej istnieje między nimi korelacja o charakterze negatywnym – w sytuacji osłabienia dolara, cena złota zazwyczaj rośnie, podczas gdy umocnienie dolara skutkuje spadkiem cen kruszcu.
Gdy dolar traci na wartości, inwestorzy spoza USA mogą nabywać złoto taniej, a wraz ze wzrostem popytu, rosną też ceny kruszcu, dlatego efektem słabnącego dolara jest najczęściej drożejące złoto.
Choć zdarzają się wyjątki od tej zasady. Bywają też okresy, kiedy zarówno dolar, jak i złoto rosną, na przykład w czasach globalnego kryzysu, kiedy inwestorzy sięgają po oba aktywa, chcąc zabezpieczyć kapitał i zdywersyfikować swój portfel – taka sytuacja miała miejsce np. po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku i w kolejnych miesiącach.
Polityka monetarna też ma znaczenie
Notowaniom złota sprzyja też gigantyczne zadłużenie Stanów Zjednoczonych, które również rzuca cień na przyszłość dolara. USA potrzebują słabego dolara i zmniejszenia deficytu handlowego z resztą świata, by zrestrukturyzować swój dług publiczny.
Zanim USA rozpoczęły naloty na Iran rynek grał pod dalsze luzowanie polityki monetarnej przez Fed. Niższe stopy procentowe to mniejszy koszt alternatywny posiadania złota (które nie wypłaca dywidendy ani odsetek), co automatycznie pcha kapitał w stronę kruszców.
Teraz sytuacja się skomplikowała, bo teoretycznie szans na cięcie stóp procentowych praktycznie nie ma. A w obliczu podwyższonej inflacji Fed może zostać nawet zmuszony do podwyżek stóp. Ale 15 maja 2026 roku kończy się druga kadencja Jerome Powella jako przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Nowym przewodniczącym zostanie Kevin Warsh, który dla rynków okazuje się kluczowym czynnikiem pro-wzrostowym. Warsh bowiem optuje za dość ciekawym połączeniem niskich stóp procentowych ze znacznie mniejszym bilansem Rezerwy Federalnej.
Niemniej inwestorzy widzą, że realne stopy procentowe często nie nadążają za "lepką" inflacją. W takim środowisku złoto, które nie posiada ryzyka kontrahenta i którego nie da się dodrukować, staje się lepszym magazynem wartości niż papierowy pieniądz.






























































