Inwestorów martwią wydarzenia w Północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Mimo zaangażowania w konflikt krajów europejskich oraz NATO, sytuacja w Libii jest daleka od stabilizacji. Ponadto atmosfera jest coraz mocniej napięta w kolejnych państwach regionu. Do antyrządowych wystąpień dochodzi w Jemenie oraz Syrii.
Z perspektywy rynków finansowych największe znaczenie mają wysokie ceny ropy naftowej. Inwestorzy obawiają się, że drogie surowce energetyczne zaszkodzą wzrostowi światowej gospodarki.
W tle pozostaje kryzys atomowy w Japonii. Agencje informacyjne na przemian donoszą o ustabilizowaniu sytuacji w uszkodzonej elektrowni, aby następnie przekazać wiadomość o pogłębieniu kłopotów. Specjaliści przewidują, że zażegnanie kryzysu atomowego jest kwestią kilku tygodni, a nawet miesięcy.
Ostatnie dni przyniosły eskalację kryzysu finansów publicznych w strefie euro. Portugalski parlament odrzucił cięcia budżetowe zaproponowane przez rząd, co zmusiło premiera Jose Socratesa do rezygnacji z urzędu.
W konsekwencji rentowność portugalskich obligacji dziesięcioletnich sięgnęła 8 proc., co jest najwyższym poziomem w historii strefy euro. Ponadto agencje ratingowe obniżyły ocenę wiarygodności kredytowej Portugalii, co pogłębi problemy finansowe kraju. Kwestią czasu jest prośba Portugalii o wsparcie finansowe. Analitycy szacują potrzeby kraju w przedziale od 50 mld euro do 100 mld euro.
W cieniu tych wydarzeń złoto zdołało wczoraj poprawić dotychczasowy rekord wszech czasów. Cena żółtego metalu wzrosła do 1.448 dolarów za uncję.
W piątek przed 12.30 cena złota wynosiła 1.436,80 dolara. Jednakże analitycy przewidują, że na fali kryzysu finansowego w Europie oraz postępującego konfliktu na Bliskim Wschodzie, złoto wkrótce poprawi najnowszy rekord.
P.L.































































