W piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski złoży oficjalną wizytą w Polsce. Spotka się z prezydentem Karolem Nawrockim, z którym ma rozmawiać o bezpieczeństwie, gospodarce i kwestiach historycznych. Odwiedzi także Sejm i Senat gdzie spotka się z marszałkami Włodzimierzem Czarzastym i Małgorzatą Kidawą-Błońską.


Będzie to pierwsza wizytą ukraińskiego przywódcy w Warszawie od czasu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Według KPRP, obaj prezydenci mają rozmawiać o bezpieczeństwie, gospodarce i kwestiach historycznych.
Prezydent Wołodymyr Zełenski w czwartek przybył do Polski, gdzie w piątek spotka się z prezydentem RP Karolem Nawrockim – poinformowała agencja Ukrinform, powołując się na Biuro (kancelarię) Prezydenta Ukrainy.
Zgodnie z programem zamieszczonym przez KPRP ceremonię oficjalnego powitania prezydenta Ukrainy przez prezydenta Nawrockiego przewidziano na godz. 10 na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. O godz. 10.15 odbędzie się spotkanie w cztery oczy prezydentów Polski i Ukrainy. Od godz. 11.00 będą trwały rozmowy plenarne delegacji pod przewodnictwem obu prezydentów. Przed godz. 12 zaplanowano spotkanie Nawrockiego i Zełenskiego z przedstawicielami mediów.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz podkreślał w radiu ZET, że w czasie piątkowej rozmowy w Warszawie zostaną poruszone trzy wątki: bezpieczeństwo, gospodarka i kwestie historyczne. Według niego, Nawrocki osobiście zapewni Zełenskiego o dalszym wsparciu Ukrainy przez Polskę. Jak dodał, prezydent zaapeluje też o rozpoczęcie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Wołyniu. Prezydenci mają rozmawiać także o polskim wkładzie w odbudowę Ukrainy oraz kwestii konkurencyjności ukraińskiego rolnictwa - zapowiedział. - To będzie męska rozmowa - stwierdził Leśkiewicz.

Po rozmowach w Pałacu Prezydenckim Wołodymyr Zełenski uda się do Sejmu na spotkanie z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym. Obaj złożą też kwiaty przed tablicą upamiętniającą posłów na Sejm RP poległych podczas II wojny światowej. Wizytę Zełenskiego w Sejmie zaplanowano na godz. 13.15. Według programu, spotkanie potrwa ok. 45 minut. Weźmie w nim udział także wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska oraz szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Kowal.
Czarzasty powiedział w czwartek dziennikarzom, że podczas spotkania z Zełenskim „może będzie trzeba pewne słowa, które może przedtem padną z jakichś ust, prostować”. - Może będzie trzeba przypomnieć, co w tej sprawie ma do powiedzenia polski rząd, który kształtuje polską politykę zagraniczną. Szef Kancelarii Sejmu, pan minister Marek Siwiec skontaktował się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i ustalił kwestię przekazu. Tak być powinno, gdyż politykę zagraniczną tworzy rząd, a wszystkie inne ciała powinny tę politykę przekazywać - podkreślił marszałek Sejmu.
Nie jest planowane przemówienie Zełenskiego na sali plenarnej Sejmu. Czarzasty podkreślił, że „tu nie ma ani żadnej złej woli, ani dobrej woli”. - Taki ustaliliśmy plan wizyty i tyle. Tu nie ma żadnych złych emocji - dodał.
Później prezydent Ukrainy odwiedzi także Senat, gdzie o godz. 14 spotka się z marszałek Małgorzatą Kidawą-Błońską.
Prawdopodobnie podczas swojej wizyty w Warszawie Zełenski spotka się też z premierem Donaldem Tuskiem. Szef polskiego rządu, który przebywa w Brukseli na posiedzeniu Rady Europejskiej, zapowiedział, że jeśli szczyt nadmiernie się nie przedłuży, to najprawdopodobniej dojdzie w piątek po południu do jego spotkania z prezydentem Ukrainy.
W czwartek w Brukseli odbywa się szczyt unijnych przywódców, którego głównym celem jest zapewnienie dalszego wsparcia finansowego Ukrainie. Szczyt ma być kontynuowany w piątek. Jak mówił szef Rady Europejskiej Antonio Costa, posiedzenie nie skończy się, dopóki nie zapadnie decyzja co do sposobu finansowania Ukrainy.
- Prezydent Zełenski mówił, że nie wyobraża sobie wizyty w Polsce bez spotkania ze mną, z oczywistych względów, bo to rząd realizuje politykę także wobec Ukrainy. Uprzedzałem go, że też w jego interesie jest to, bym został do końca na Radzie Europejskiej. Powiedział, że będzie czekał, tak czy inaczej - relacjonował dziennikarzom Tusk.
Leśkiewicz: W delegacji na spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy ze strony MSZ będzie wiceminister Bosacki
W delegacji na spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy nie zabraknie przedstawiciela MSZ, będzie obecny wiceszef tego resortu Marcin Bosacki - poinformował w czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Informacje te potwierdza MSZ, zaznaczając, że jeszcze rano Bosackiego nie było w składzie delegacji.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który w piątek składa wizytę w Polsce spotka się m.in. z prezydentem Karolem Nawrockim. Zgodnie z programem zamieszczonym przez KPRP o godz. 10.15 odbędzie się spotkanie w cztery oczy prezydentów Polski i Ukrainy. Od godz. 11.00 będą trwały rozmowy plenarne delegacji pod przewodnictwem obu prezydentów.
Bosacki w czwartek rano w TVN24 powiedział, że w polskiej delegacji przy spotkaniu prezydentów Polski i Ukrainy zabraknie przedstawiciela MSZ. - Znowu żaden przedstawiciel rządu do delegacji prezydenta nie jest zaproszony. To absolutnie niezgodne z konstytucją, która wymaga od prezydenta, chcę powiedzieć to bardzo mocno, współpracy z rządem w sprawach międzynarodowych - podkreślił.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, pytany przez PAP o tę sprawę rano podkreślił, że trwają ostatnie przygotowania do oficjalnej wizyty prezydenta Zełenskiego w Warszawie. „Przygotowując wizytę, jesteśmy na bieżąco w kontakcie z MSZ” - zapewnił. Ocenił, że „formułowanie zarzutów” dotyczących składu delegacji przez Bosackiego do strony prezydenckiej jest niepoważne i nieprofesjonalne. „Przed ważną dla relacji polsko-ukraińskich wizytą prezydenta Ukrainy próbuje wywołać polityczną awanturę” - ocenił Leśkiewicz. Podkreślił, że agenda planowanego spotkania prezydentów Polski i Ukrainy obejmuje tematy związane z bezpieczeństwem, gospodarką i sprawami historycznym.
Po południu rzecznik prezydenta przekazał PAP, że w delegacji na spotkanie MSZ będzie reprezentował właśnie Bosacki. Ocenił, że w tej sytuacji wiceszef MSZ nie powiedział prawdy.
Tymczasem MSZ przekonuje, że rano Bosackiego nie było jeszcze w składzie delegacji. - Zaproszenie dla MSZ przyszło około południa - przekazał PAP rzecznik resortu Maciej Wewiór.
Bosacki w TVN24 mówił także, że była bardzo daleko kompromisowa propozycja ze strony szefa MSZ Radosława Sikorskiego dla prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ambasadorów. Przypomniał, że na początku grudnia Sikorski opublikował skan wystosowanego w październiku listu do prezydenta, w którym szef MSZ deklarował chęć rozwiązania problemu, jednak - jak poinformował - pozostał on bez odzewu.
Bosacki był pytany, czy Sikorski złożył Nawrockiemu propozycję, że na 100 ambasadorów 10 wskazałaby strona MSZ, 10 strona prezydenta, a kolejnych 80 byłoby zawodowymi dyplomatami spoza politycznego rozdania. - Potwierdzam, że była propozycja - odparł Bosacki.
Na uwagę, że informacja ta nie została zawarta w ujawnionym liście, wyjaśnił, że znalazła się ona w załączniku do pisma. - Trudno, żeby ujawniać personalia, ja tego też nie będę robił - zaznaczył. Pytany, dlaczego treść listu została upubliczniona, podkreślił, że "urzędnicy prezydenta kłamali, mówiąc, że to MSZ, czyli minister i wicepremier Sikorski, nie odpowiada na kompromisowe propozycje prezydenta".
- Było dokładnie odwrotnie. Panowie się spotkali, prezydent wysłuchał i przyjął ustnie do wiadomości kompromis ze strony ministra Sikorskiego, tylko potem niestety na jasno skonkretyzowaną na piśmie propozycję kompromisu nie odpowiedział w tej chwili już przez trzy miesiące - dodał wiceszef MSZ.
Spór o nominacje ambasadorskie między rządem a prezydentem (wówczas Andrzejem Dudą) trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Andrzej Duda podkreślał natomiast, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires. Taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego.
Pod koniec września Karol Nawrocki podkreślił, że nie ma możliwości, aby Bogdan Klich oraz Ryszard Schnepf (chargé d’affaires we Włoszech) otrzymali nominacje ambasadorskie.
wni/ par/































































