REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zakaz akcji promocyjnych – kolejny martwy przepis?

2002-05-14 13:00
publikacja
2002-05-14 13:00
Konsekwencją przyjętej przez rząd 9 kwietnia tego roku nowelizacji ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji będzie zakaz promocji i sprzedaży premiowej, praktyk powszechnie stosowanych w wielkich obiektach handlowych. Jednym z priorytetów obecnej ekipy rządzącej jest podobno dostosowanie naszego prawa do regulacji unijnych. Tymczasem propozycja polskiego rządu w sprawie nowelizacji wspomnianej ustawy, idzie pod prąd wszelkim tendencjom unijnym.

Rozwiązania zaproponowane przez rząd, czyli między innymi: zakaz narzucania rażąco niskich cen, prowadzenia loterii promocyjnych, sprzedaży premiowej, czy sprzedaży lawinowej, mają ułatwić dostęp do rynku polskim małym i średnim przedsiębiorstwom. Należy jednak pamiętać, że stosowanie tych restrykcji ma być wyłącznie w odniesieniu do obiektów handlowych o powierzchni przekraczającej 400 mkw. Recepta na ewentualne kłopoty hipermarketów, które mogłyby spowodować nowe przepisy jest, jak się okazuje, bardzo prosta – wystarczy podzielić sklep na kilka mniejszych sektorów, funkcjonujących jako oddzielne punkty sprzedaży i problem z głowy. Taka propozycja, całkowicie zgodna z prawem, już się pojawiła. Rząd chyba więc nie do końca zdaje sobie sprawę ze znikomej skuteczności nowych rozwiązań, zwłaszcza, że zostały one skonstruowane w sposób wręcz zapraszający zarządy sieci handlowych do szukania luk w niezbyt precyzyjnym prawie.

Nowelizacja ustawy nie wpłynie również korzystnie na sytuację producentów sprzedających do supermarketów swoje towary. Ustawa zakazywać będzie sprzedaży produktów po cenie zakupu od dostawcy – jednak aby utrzymać dotychczasowy poziom cen, wystarczy zmusić wytwórców do sprzedaży wyrobów po niższych cenach. A biorąc pod uwagę sytuację kryzysową w Polsce, mały przedsiębiorca wybierze zysk może nieco mniejszy, ale jednak gwarantowany i pojawiający się regularnie. Dla niektórych małych firm produkcyjnych, zwłaszcza z sektora spożywczego, zaopatrywanie wielkiego hipermarketu to ich „być albo nie być”. To wielkie, najczęściej zagraniczne sieci handlowe dyktują warunki swoim współpracownikom, i nie są tego w stanie zmienić nawet regulacje legislacyjne. Problem polega jednak na tym, że na całej operacji stracą małe firmy, które w zamyśle właśnie miały być prawnie chronione.

Premii nie będzie

Nowe przepisy mają wyeliminować także, coraz powszechniejszą sprzedaż premiowaną nieodpłatnymi nagrodami, tj. towarami lub usługami. Supermarkety często zwiększają w ten sposób swój zbyt. Małe i średnie przedsiębiorstwa zazwyczaj nie mogą sobie pozwolić na fundowanie konsumentom nagród, przez co pogarsza się ich pozycja rynkowa. W związku z tym projekt zakazuje niektórych form nagród, np. znacznej wartości oraz odmiennych od przedmiotu sprzedaży.

W związku z nadużyciami marketingowymi, dotyczącymi loterii promocyjnych, które mamią konsumentów gwarancją wygranej przy zakupie określonych towarów, zakazano również takich praktyk. Dotyczy to w szczególności ofert o charakterze oficjalnym lub adresowanych imiennie. Powodem zakazu jest podatność znacznej grupy konsumentów na tego typu sztuczki marketingowe.

Według projektu bezprawna stanie się również sprzedaż lawinowa, będąca odmianą piramid finansowych. Osoby stojące na wierzchołku piramidy osiągają w wyniku jej rozbudowy znaczne korzyści finansowe, inne najczęściej tracą. Piramidy i sprzedaż lawinowa są zakazane w wielu państwach członkowskich Unii, np. w Niemczech, Austrii, Holandii.

Pod prąd Unii

Deklaracje rządu są jasne – nasze prawo musi zostać dostosowane do legislacji Unii Europejskiej, i to jak najszybciej. Jednak projekt nowelizacji ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zdaje się tym założeniom jednoznacznie zaprzeczać. Kiedy bowiem w Polsce wprowadzany zostaje zakaz akcji promocyjnych, w ramach Wspólnoty trwają rozmowy nad ukróceniem tego typu praktyk.

Od kilku lat w Unii trwają prace nad nowymi uregulowaniami zasad promocji handlowych. Powstał już projekt rozporządzenia dotyczącego sprzedaży promocyjnych w ramach Wspólnego Rynku. Podstawowym jego postanowieniem jest zakaz ograniczeń praktyk promocyjnych, które dziś są często stosowane. Ogłoszony w październiku zeszłego roku projekt Komisji Europejskiej nie pozwala na zakazywanie sprzedaży premiowanej, ograniczanie wysokości obniżek (w tym sprzedaży poniżej kosztów lub bez uwzględnienia marży) oraz na zakazywanie loterii promocyjnych. W zamian za to na organizatorów promocji nałożono rozszerzone obowiązki informacyjne, by podnieść poziom ochrony konsumenta. Komisja Europejska chce w ten sposób ujednolicić bardzo różnorodne w państwach członkowskich przepisy dotyczące promocji.

Według Komisji Europejskiej, sprzedaż promocyjna jest podstawowym narzędziem zbytu towarów i usług. Pozwala przy tym zaistnieć na nowych rynkach oraz zdobyć przywiązanie konsumenta. Inne jej pozytywne cechy to możliwość reakcji na spadek sprzedaży czy elastyczne zarządzanie zapasami. Przy organizowaniu promocji pracuje w Unii ponad milion osób. Promocje są też niezwykle istotne dla małych i średnich przedsiębiorstw, bo pozwalają im penetrować rynki niszowe. Trudno więc dziwić się planowanemu zakazowi ograniczeń akcji promocyjnych, które w istocie są korzystne dla wszystkich – zarówno dla małych firm, jak i potentatów na rynku, ale przede wszystkim dla konsumenta.

Badania Komisji Europejskiej wskazują, że międzynarodowe akcje promocyjne zdarzają się w Unii rzadko, ze względu na różnice w uregulowaniu sprzedaży promocyjnej w poszczególnych państwach. Komisja zdecydowała się więc wyeliminować w tym zakresie regulacje narodowe, które uznano za bariery dla handlu wewnątrz Wspólnoty, uniemożliwiające eksport usług związanych z promocjami, czy penetrację nowych rynków. Zakazy i ograniczenia stosowane w państwach członkowskich naruszają podstawowe zasady Wspólnego Rynku, takie jak swoboda zakładania przedsiębiorstw czy przepływu towarów. W zamian za delegalizację ograniczeń promocji, planuje się stworzenie nowoczesnych uregulowań, które mają ułatwić prowadzenie działalności promocyjnej między państwami członkowskimi.

Wiele postanowień polskiego projektu nowelizacji ustawy, projekt unijnego rozporządzenia uznaje za zakazane. Oznacza to, że jeśli europejskie uregulowania wejdą w życie, to polskie przepisy, dotyczące sprzedaży promocyjnej, będą musiały być zmienione, jako naruszające zasady swobody przepływu usług oraz przepływu towarów. Rodzi się więc kolejne pytanie – po co właściwie rząd zawraca sobie głowę wprowadzaniem zmian, które działać mają tylko przez kilka lat, a do tego nie są zbyt udane.

Zgodnie z rozporządzeniem państwa członkowskie nie będą mogły stosować generalnych zakazów czy ograniczeń sprzedaży promocyjnej. Projekt rozporządzenia nie pozwala też na ograniczenia obniżek cen. Państwa członkowskie będą musiały także umożliwić sprzedaż poniżej kosztów. To samo dotyczy zakazów promocji organizowanych poza wyprzedażami sezonowymi. Będą one niedopuszczalne. Nie będzie też wolno uzależniać akcji promocyjnej od zgody organu państwowego. Nie będzie można zakazać oferowania premii odmiennych od przedmiotu sprzedaży. Nakazywanie stosowania marży handlowej również nie będzie dozwolone. Widać wyraźnie, że wszystko, z czym walczy obecnie Wspólnota, znajduje się w polskim projekcie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Projekt rozporządzenia unijnego nie ogranicza się jednak do zakazywania niektórych form promocji. Wprowadza dodatkowo zasadę wzajemnego uznania, która znajduje zastosowanie do wszelkich innych jej form. Zgodnie z tą zasadą, państwa członkowskie nie będą mogły przeciwstawić się akcjom promocyjnym organizowanym z terenu innego państwa członkowskiego, nawet jeśli posiadają restrykcyjne ustawodawstwo wewnętrzne. Jest to w rzeczywistości spełnienie wspólnotowej zasady swobody przepływu usług. Obejmuje ona wszelkie formy promocji, w tym sprzedaż bezpośrednią, usługi agencji reklamowych, organizację stosunków z klientami. Zasada wzajemnego uznania sprowadza się do tego, że jeśli jakieś usługi są legalne w państwie pochodzenia, to nie mogą być zakazane w państwie, do którego są adresowane. Nie dotyczy ona jednak ogólnych zakazów reklamy, np. alkoholu czy skierowanej do dzieci. Państwa członkowskie będą zatem mogły nadal je stosować. W praktyce zasady te mogą doprowadzić do likwidacji zbyt daleko idących uregulowań promocji w poszczególnych państwach członkowskich, by rodzimi przedsiębiorcy nie byli poddani bardziej restrykcyjnym uregulowaniom, niż zagraniczni.

Poinformowany konsument

Projekt rozporządzenia unijnego przewiduje również poszerzenie obowiązku informacyjnego sprzedawcy wobec konsumenta. Jest on bardzo szczegółowo określony: obejmuje informacje, które muszą zostać zawarte np. na kuponie promocyjnym, oraz informacje dostarczane konsumentowi na jego życzenie i to niezależnie od tego, czy zakupi objęty promocją artykuł, czy też nie. Przy sprzedaży poniżej kosztów, konieczne będzie poinformowanie konsumenta, że o taką właśnie sprzedaż chodzi. Przy obniżeniu ceny trzeba będzie wskazać poprzednią oraz okres (wraz z datami), przez jaki ją stosowano. W ten sposób konsument ma się dowiedzieć, czy promocyjna obniżka ceny nie jest przypadkiem pozorna. Zastosowanie sprzedaży premiowanej wymaga podania dokładnej informacji o wysokości premii. Gry promocyjne powinny z kolei wskazywać na rzeczywiste lub przewidywane prawdopodobieństwo wygranej. Ciężar dowodu przekazania właściwej informacji będzie obciążał organizującego promocję.

Jak widać, filozofia działania polskiego rządu w żadnym stopniu nie pokrywa się z tendencją zarysowaną przez Komisję Europejską. Oznacza to, że jeżeli oba projekty, polski i unijny, zostaną uchwalone, po przystąpieniu naszego kraju do Wspólnoty większość przepisów znowelizowanej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie będzie przystawała w żadnym stopniu do nowych realiów. Pozostałe postanowienia dotyczyć będą wyłącznie polskich przedsiębiorców, co siłą rzeczy stworzy preferencyjne warunki dla ich zagranicznych konkurentów – można by spytać, co z wyrównywaniem szans na rynku, którym rząd argumentuje wprowadzenie nowelizacji?

Wygląda na to, że ekipa rządząca stworzyła kolejny martwy przepis, który w dodatku będzie działał tylko przez parę lat. Hipermarkety nie dopuszczą do podwyżki cen towarów, ponieważ straciłyby przez to klientów. Boleśnie natomiast odczują nowelizację producenci, którzy mogą być zmuszeni przez to do sprzedaży swoich wyrobów na mniej korzystnych warunkach. Klienci również będą zadowoleni. A chyba nie taki miał być zamysł rządu.

Monika Marciniak
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Porównaj i zyskaj: leasing

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki