Bardzo wysoki odczyt inflacji producenckiej zabił resztki nadziei na tegoroczną obniżkę stóp procentowych. Mimo to nowojorskie giełdy ustanowiły nowe szczyty hossy, napędzane rajdem akcji producentów półprzewodników.


Indeks S&P500 zakończył środową sesję na wysokości 7 444,25 punktów, co oznaczało zwyżkę o 0,58% i wyznaczenie nowego rekordu wszech czasów. Od lokalnego dołka z końcówki marca benchmark ten zyskał już przeszło 17%. Na fali tej zwyżki analitycy z banku Morgan Stanley podnieśli końcoworoczną prognozę dla S&P500 z 7 800 pkt. do 8 000 punktów.
Nie próżnował także Nasdaq Composite, który po zwyżce o 1,20% znalazł się na pułapie 26 402,34 pkt. i także wyznaczył nowe historyczne maksimum. Znów w tyle została za to średnia przemysłowa Dow Jonesa, która zanotowała spadek o 0,14% i kurs zamknięcia rzędu 49 693,20 pkt.
Środowa zwyżka podobnie jak cały trwający od początku kwietnia rajd nowojorskich indeksów był napędzany wzrostami w sektorze technologicznym. Philadelphia SE Semiconductor Index mierzący ceny akcji producentów półprzewodników poszedł w górę o 2,8%. Mocno zwyżkowały walory takich firm jak Nvidia (+2,3%), Micron Technology (+4,8%) czy Texas Instruments (+3,8%).

Ale jeszcze na początku środowego handlu na Wall Street mogło się zdawać, że to będzie spadkowa sesja. S&P500 i Nasdaq rozpoczęły dzień na czerwono za sprawą nieoczekiwanie mocnego wzrostu cen producentów. Tzw, inflacja producencka (PPI) w Stanach Zjednoczonych w kwietniu przyspieszyła do 6,0% względem 4,3% odnotowanych w marcu. W samym kwietniu ceny w fabrykach podniosły się o 1,4% mdm – czyli blisko trzykrotnie mocniej od rynkowego konsensusu na poziomie 0,5% mdm.
Co ważniejsze, wzrost ten nie był napędzany jedynie podwyżkami w cennikach rafinerii. Tzw. bazowa PPI –czyli wskaźnik po wyłączeniu cen żywności, paliw i energii - wzrósł o 1,0% mdm i 5,2% rdr. W obu przypadkach były to dynamiki znacząco przewyższające oczekiwania ekonomistów. To mocny sygnał, że presja inflacyjna z sektora naftowego już się rozlała po całym sektorze produkcyjnym i lada moment uderzy w finalnych konsumentów.
A to w tym momencie przekreśla jakiekolwiek szanse na obniżkę stopy funduszy federalnych przynajmniej do końca 2026 roku. Zamiast tego rynek terminowy już nieśmiało zaczyna dyskontować… podwyżki stóp w Fedzie. Prawdopodobieństwa realizacji takiego scenariusza w horyzoncie grudnia ’26 wyceniane jest na ponad 1/3 – wynika z obliczeń FedWatch Tool. Miesiąc temu było praktycznie zerowe. Co więcej, do końca 2027 roku rynek na 60% wycenia szansę podwyżki stóp w Fedzie.
- Masz cokolwiek sprzeczne narracje pomiędzy silnymi wynikami spółek i ryzykiem inflacyjnym… to dwa sprzeczne czynniki. Ale od początku kwietnia narracja wynikowa zdecydowanie przeważa – tak środową sesję skomentował Jim Baird, główny zarządzający w Moran Financial Advisors cytowany przez agencję Reuters.
Dziś do Pekinu przybył prezydent USA Donald Trump w towarzystwie szefa Nvidii Jensena Huanga oraz Elona Muska. Dwudniowe spotkanie na szczycie ma złagodzić spór handlowy pomiędzy dwiema największymi gospodarkami świata (a właściwie pomiędzy ich rządami). Prezydent USA chciałby, aby Chiny bardziej otworzyły się na amerykański biznes oraz wywarły naciski na Iran. Przewodniczący Xi może jednak mieć inne plany i zamiary, włączając w to aneksję Tajwanu oraz zniesienie restrykcji w dostępie do zaawansowanych chipów.
KK





















