Rzeszowskie „Nowiny” przedstawiają historię studenta, który w wyniku pomyłki banku trafił do archiwów BIK jako nierzetelny dłużnik. Kwota, której dotyczyło nieporozumienie, to 10 zł.
„- Dowiedziałem się, że kredytu nie dostanę, bo mam negatywną historię w BIK-u - opowiada. Okazało się, że od 231 dni zalega ze spłatą 10 zł. - Taki zapis może skomplikować życie. Będą na przykład problemy z uzyskaniem kredytu mieszkaniowego - uważa Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING BANK Śląski.” – czytamy w „Nowinach”.
„To baza danych osobowych klientów oraz ich kredytów (m.in. terminowości spłat). Zanim bank pożyczy ci pieniądze, sprawdza w BIK-u twoją historię brania kredytów. Jeśli były opóźnienia w spłacie, uzyskanie kredytu będzie utrudnione.” – czytamy dalej.
„BIK dysponuje tylko takimi danymi jakie przekazują banki. Do banku też należy ich interpretacja, w sytuacji ubiegania się klienta o kredyt. To, że w jednym banku owe 10 zł spowodowały trudności, nie oznacza, że inny bank robiłby w takiej sytuacji problemy. Należy pamiętać, że każdy bank ma własną procedurę kredytową.” – komentuje na łamach „Nowin” ekspert z BIK.

Źródło: „Nowiny”, Na listę dłużników za 10 złotych, 07. 03. 2007.






























































