REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wojna kapitałowa, ucieczka z USA i apokalipsa w segmencie SaaS. Sprawdzamy, co słychać na Wall Street

2026-02-07 09:00
publikacja
2026-02-07 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Po wstrząsie wywołanym na rynkach przez tzw. apokalipsę SaaS, finansiści gorączkowo poszukują okazji zakupowych. Coraz częściej pojawia się temat dywersyfikacji kapitału w kierunku Europy i rynków wschodzących. Wszystko to dzieje się w cieniu ostrzeżeń o nadchodzącej „wojnie kapitałowej” oraz rosnącego populizmu w USA przed wyborami w połowie kadencji.

Wojna kapitałowa, ucieczka z USA i apokalipsa w segmencie SaaS. Sprawdzamy, co słychać na Wall Street
Wojna kapitałowa, ucieczka z USA i apokalipsa w segmencie SaaS. Sprawdzamy, co słychać na Wall Street
/ Shutterstock

Bank of America: Generatywna sztuczna inteligencja uderzyła w wyceny

Akcje spółek oferujących oprogramowanie jako usługę (tzw. SaaS – Software as a Service) doświadczyły gwałtownego załamania wycen po tym, jak rynki finansowe ogarnął strach związany z produktami konkurencyjnej firmy z branży sztucznej inteligencji – Anthropic.

Według analityków Bank of America narracja głosząca, że „generatywna sztuczna inteligencja zniszczy twórców oprogramowania”, utrwaliła się w głowach inwestorów w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Doprowadziło to do spadku wskaźników EV/EBITDA w całym segmencie SaaS o około 30 proc.

– Sektor jest obecnie wyceniany na 13,1x EV/EBITDA w porównaniu do 5-letniej średniej wynoszącej 21x. Wyceny w amerykańskim sektorze oprogramowania skurczyły się o 35 proc. w ciągu pół roku, z poziomu 32,3x do 21x – wyliczają analitycy banku.

Eksperci przyznają, że „niektóre segmenty ekosystemu technologicznego nieuchronnie zostaną mocno dotknięte przez generatywną AI”. Wskazują jednak, że w innych miejscach wyceny stają się atrakcyjne – dotyczy to zwłaszcza spółek o wysokiej jakości, posiadających trwałą przewagę konkurencyjną i perspektywy integracji z AI.

Wakacje na giełdzie

Analitycy zwracają uwagę na niemiecki SAP, którego obecna wycena odzwierciedla przekonanie rynku, że przychody spółki spadną o 14 proc., a EBIT o 20 proc. do 2035 roku.

– Wymagałoby to wzrostu rotacji obecnych klientów (co oceniamy jako scenariusz mało prawdopodobny) oraz zatrzymania migracji oprogramowania z infrastruktury klientów do chmury, która nie jest jeszcze ukończona nawet w połowie – dodają eksperci Bank of America.

Ich zdaniem to firmy zakorzenione na rynku są w najlepszej pozycji do tworzenia wysokiej jakości agentów AI, ponieważ mogą wykorzystać bazy danych, do których inni nie mają dostępu.

Ray Dalio: Znajdujemy się na progu wojny kapitałowej

Jeszcze przed „apokalipsą SaaS” tytani z Wall Street dyskutowali o przepływach kapitału w świecie wstrząsanym przez tektoniczne ruchy geopolityczne.

Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, ostrzegł, że świat znalazł się na „progu wojny kapitałowej”. Mowa o sytuacji, w której jako broń wykorzystywane są takie narzędzia jak embarga handlowe, ograniczenia dostępu do rynków kapitałowych czy wykorzystywanie posiadanych dłużnych papierów wartościowych jako dźwigni nacisku.

– Jesteśmy na krawędzi – stwierdził Dalio. – To znaczy, że jeszcze tam nie dotarliśmy, ale jesteśmy dość blisko i nietrudno byłoby przekroczyć tę granicę i znaleźć się w stanie wojny kapitałowej, ponieważ istnieją wzajemne obawy.

Jako przykład inwestor podał niedawne napięcia między USA a Europą, wynikające z amerykańskich ambicji przejęcia należącej do Danii Grenlandii.

Posiadacze aktywów denominowanych w dolarach amerykańskich w Europie obawiają się, że mogą zostać objęci sankcjami, a „strona amerykańska może obawiać się odwetu, że straci kapitał lub nabywców” w Europie – która w ostatnich miesiącach stanowiła 80% zagranicznych inwestorów w amerykańskie obligacje.

– Kapitał, pieniądze są ważne. Widzimy, że dzisiaj ograniczenia kapitałowe są wprowadzane na całym świecie i pojawia się pytanie, kto odczuje ich skutki. Dlatego jesteśmy na krawędzi – to nie znaczy, że już jesteśmy w stanie wojny, ale oznacza to, że obawy z tym związane są uzasadnione – podsumował założyciel Bridgewater Associates.

Szefowa Amundi: Dywersyfikujemy portfele, uciekając od dolara

Valerie Baudson, szefowa największego europejskiego podmiotu zarządzającego aktywami – Amundi – zapowiada, że w nadchodzącym roku będzie kontynuować dywersyfikację portfeli, zmniejszając ekspozycję na rynek amerykański. Firma zachęca do tego samego swoich klientów.

– Amundi już aktywnie dywersyfikuje portfele i zachęcała klientów do aktywnej dywersyfikacji przez ostatnie 12–15 miesięcy. Będziemy także doradzać naszym klientom dywersyfikację pozycji przez cały ten rok – powiedziała Baudson w wywiadzie dla „Financial Times”.

W obliczu niepokoju wywołanego chaotyczną polityką gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa aktywa denominowane w dolarach stały się mniej atrakcyjne. Sama amerykańska waluta znacznie potaniała od czasu rozpoczęcia przez Waszyngton w zeszłym roku wojny celnej z resztą świata, a w tym roku jej spadek przyspieszyły groźby kierowane pod adresem Europy w sprawie Grenlandii.

Według Baudson pierwszą bezpieczną przystanią dla inwestorów było złoto, co tłumaczy przynajmniej część rekordowego wzrostu cen kruszcu w ostatnich miesiącach.

– To, co widzieliśmy, to chęć dywersyfikacji i odejścia od aktywów amerykańskich, aby uciec od dolara, w którego inwestowano nadmiernie – wyjaśniła szefowa Amundi.

Ten trend wywołał napływ pieniędzy do Europy i na rynki wschodzące. W ubiegłym roku zarządzający odnotowali rekordowy napływ 88 mld euro do swoich funduszy, co pomogło zwiększyć wartość aktywów pod zarządzaniem Amundi do historycznie wysokiego poziomu.

Larry Fink: Indyjska giełda wkrótce podwoi swoją wartość

Larry Fink, szef BlackRock, wierzy w perspektywy indyjskiego rynku kapitałowego. Musi jednak przekonywać lokalnych inwestorów, że akcje mogą być lepszą inwestycją niż złoto czy nieruchomości.

W sierpniu ubiegłego roku gigant inwestycyjny wraz z lokalnym partnerem Reliance Industries zaoferował fundusze inwestycyjne, skierowane również do rodzimych inwestorów. W ostatnich latach kapitał zagraniczny wycofywał się z Indii, ale wzrosty na tamtejszym rynku były podtrzymywane przez popyt wewnętrzny.

Mimo to duża część mieszkańców kraju pozostaje wierna tradycyjnym kierunkom inwestowania – nieruchomościom oraz metalom szlachetnym, takim jak złoto i srebro.

– Indyjski rynek akcji w ciągu najbliższych 20 lat podwoi się, potroi, a nawet zwiększy czterokrotnie – przekonuje Fink, cytowany przez indyjski dziennik „The Economic Times”.

– Nie mógłbym powiedzieć tego samego o złocie – dodał szef BlackRock.

Citi Research: Populizm i walka o poziom życia napędzą fintechy

– Wraz ze zbliżającymi się (w USA – red.) wyborami w połowie kadencji i uwagą skierowaną na poziom życia, nasila się populizm – zauważa Drew Pettit, strateg ds. akcji amerykańskich w Citi Research.

Ekspert zwraca uwagę na bezpośredni związek między standardem życia a zadłużeniem.

– Poziom życia ma ścisły związek z zaciąganiem długów. Jeśli dasz ludziom więcej pieniędzy poprzez ulgi podatkowe, zostawisz więcej środków na ich kontach bankowych, to i tak prawdopodobnie w pewnym sensie użyją dźwigni finansowej. Będą korzystać z finansowania lub wezmą kredyt, aby kupić więcej rzeczy, których pragną – wyjaśnia analityk.

Dlatego Citi zaproponowało klientom „taktyczny” koszyk akcji, skoncentrowany na spółkach z branży technologii finansowych (fintech), działających w segmencie kredytów konsumenckich dla klientów o niższych dochodach.

W skład tego koszyka wchodzą m.in. Klarna Group, Block oraz Intuit. Ta grupa spółek może zyskać, jeśli konsumentom zostaną stworzone warunki ułatwiające dostęp do kredytowania.

Źródło: Verslo žinios (Grupa Bonnier)
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
tomitomi
nikt nigdzie z sianem nie ucieka z USA ! - fuke news !
bha
Bo może zdecydowana więkoszość % ludzi i rodzin niestety to nie ma z czym uciekać!?.
mba_tomy
Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać...

Przeczytaj cały artykuł, a nie tylko tytuł. To naprawdę nie boli "fuke news"-ie.
tomitomi odpowiada mba_tomy
nie łykam propagandy , i nie płacz .
hadwao
Euforia związana z stale rosnącymi cenami srebra i złota, może mieć negatywny wpływ na globalną gospodarkę. Wynika to z braku możliwości wywiązania się banków z kontraktów na papierowe srebro i złoto, których wartość wielokrotnie przekracza posiadane przez nich ilości metalu. Szwajcarski bankier Egon von Greyerz przewiduje ich bankructwo,Euforia związana z stale rosnącymi cenami srebra i złota, może mieć negatywny wpływ na globalną gospodarkę. Wynika to z braku możliwości wywiązania się banków z kontraktów na papierowe srebro i złoto, których wartość wielokrotnie przekracza posiadane przez nich ilości metalu. Szwajcarski bankier Egon von Greyerz przewiduje ich bankructwo, co negatywnie wpłynie na gospodarkę całego globu.

Światowi producenci srebra i złota zbijają majątki na ich wydobyciu wzbogacając siebie i kraje w których się to dzieje, co wynika to z silnej hossy na rynku metali szlachetnych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy cena złota wzrosła o ponad 80 procent, do około 5100 dolarów za uncję, natomiast srebro zdrożało aż o 250 procent, osiągając poziom 110 dolaró za uncję. W obu przypadkach mówimy o historycznych rekordach. W ostatnich dniach stycznia szwajcarski bankier Egon von Greyerz na swojej stronie internetowej pisze o ukrytym kryzysie stojącym za wzrostem cen srebra i złota.

Ukryty kryzys
Zdaniem szwajcarskiego bankiera kryzys stojący za wzrostem cen srebra narastał od dawna. Teraz dopiero w kryzysowym momencie daje on znać o sobie, co wynika z od kilku lat utrzymujących się jego niedoborów podaży połączonych z szybko rosnącym popytem przemysłowym ze strony takich sektorów, jak energetyka słoneczna, pojazdy elektryczne, elektronika i obronność, co doprowadziło do ​​fizycznego niedoboru tego metalu w ciągu ostatnich 5 lat, którego rynki papierowe nie są już w stanie zamaskować.

Dotychczasowe tłumienie cen tego metalu, jak i złota miało miejsce na rynku papierowego handlu tymi metalami. Przede wszystkim zachodnie banki w nieograniczony sposób sprzedawały je na rynku papierów wartościowych popularnie nazywanych srebrem i złotem papierowym.

Papierowe srebro i złoto
Jest to rodzaj instrumentów finansowych, które umożliwiają inwestowanie w metale szlachetne złoto konieczności fizycznego posiadania. Ich wartość jest ściśle powiązana z ceną srebra i złota na rynkach finansowych, co czyni je wygodnym rozwiązaniem dla inwestorów. Do najpopularniejszych form tego rodzaju inwestycji należą: fundusze ETF, kontrakty terminowe i certyfikaty.

Było to dla klientów wygodne, bo nie trzeba było przechowywać metali we własnym skarbcu. Dla banków handlujących tym towarem, było to również korzystne, gdyż papiery sprzedawano bez ograniczeń, pobierając za nie faktycznie obowiązujące wtedy ceny srebra i złota. W ten sposób sprzedano wielokrotnie więcej tych metali, aniżeli były one w posiadaniu banków. Procedury te przez długie lata skutecznie obniżały ceny tych metali, gdyż w papierowej postaci były one łatwo dostępne i w nieograniczonej ilości. Tego rodzaju towary na rynku mają na ogół niskie ceny, co też dotyczyło srebra i złota.

Załamanie papierowych kontraktów
Teraz nieograniczony dotąd rynek papierowego złota załamał się w wyniku wielu jednocześnie nakładających się na siebie wydarzeń. Począwszy od niestabilnej sytuacji politycznej w skali globalnej, narastającym zadłużeniom najbogatszych państw świata, stabilnej ich produkcji w sytuacji wzrastającego zapotrzebowania, po rozwój przemysłu sztucznej inteligencji i zielonej transformacji energetycznej, które wymagają coraz większych ilości niczym nie zastąpionego srebra. Spowodowało to zapotrzebowanie na fizyczny metal, a nie tylko na jego papierowe gwarancje.

Według szwajcarskiego bankiera załamanie rynku papierowego złota jest poważnym zagrożeniem dla globalnej gospodarki Zachodu, a pośrednio dla całego świata. Posiadacze certyfikatów i innych tego rodzaju dokumentów zgłaszają się do banków zadając ich wymiany, albo na fizyczne metale, albo na ich aktualną wartość rynkową. Realizując żądania banki są stratne w setkach miliardów dolarów, których nie mają na ich pokrycie. Dotychczas odkupywanie tych papierów wartościowych nie stanowiło problemu, dopóki długoletnie równice ceny obu tych metali wahały się w granicach kilku dolarów za uncję. Teraz powstały one w setkach i tysiącach dolarów, na co banki nie maja wystarczającej ilości gotówki, nie wspominając o niemożliwym dla nich zakupie wystarczających ilości metalu dla zaspokojenia swoich wierzycieli.

Bankructwa banków
W tej sytuacji zdaniem szwajcarskiego bankiera wolumen nierozliczonych kontraktów papierowych w Londynie i Nowym Jorku znacznie przekracza ilość fizycznego srebra dostępnego do dostawy. Ostrzega on, że ​​ta nierównowaga stanowi punkt zwrotny, gdyż srebro przestaje być przedmiotem manipulacji w papierowym systemie i przechodzi na prawdziwie fizyczny rynek, gdzie cenę ustala ostatecznie niedobór, a nie dźwignia finansowa.

Nie mogąc wywiązać się ze swoich zobowiązań, banki w Ameryce i w Europie będą bankrutować. Nieważne, czy to z powodu rynku nieruchomości, rynków komercyjnych, czy też z powodu braku możliwości spłaty kredytów. Wiele banków upadnie.

Rządy i banki centralne będą drukować nieograniczone ilości pieniędzy, a tym samym wartość dolara, euro czy funta spadnie. Dlatego popyt na srebro będzie stale rósł i jest prawdopodobne, że w ciągu najbliższego roku lub dwóch nastąpi krach na niektórych rynkach. Nie wiadomo, czy stanie się to na rynku londyńskim, czy giełdzie Comex. Ale ryzyko zdaniem szwajcarskiego bankiera jest bardzo wysokie.

Srebro zaczyna dopiero wzrastać
Dla zwykłych inwestorów sytuacja obecna oznacza że ​​srebro dopiero zaczyna rosnąć i jak wielokrotnie ostrzegano, ze będzie to wielokrotność obecnej ceny . Złoto również rośnie, ale jak już dawno zauważono, srebro będzie rosło dwukrotnie szybciej niż złoto w nadchodzących latach. Obecnie stosunek złota do srebra wzrósł z ponad 100 do około 50, ale jest bardzo prawdopodobne, że wskaźnik długoterminowy początkowo będzie oscylował wokół poziomu 15, ale może być jeszcze niższy, bo to naturalny poziom, ponieważ popyt jest teraz jest tak duży, a podaż tak znikoma.

Von Greyerz jest absolutnie przekonany, że złoto wkrótce osiągnie cenę 10 000 dolarów za uncję. W takim przypadku, jeśli weźmiemy stosunek złota do srebra na poziomie 15, który jest historycznie dość istotnym wskaźnikiem, a następnie podzielimy 10 000 przez 15, otrzymamy 666 dolarów za uncję srebra, co według wspomnianego bankiera będzie jego minimalną ceną.

Adam Maksymowicz

Powiązane: O tym mówi Wall Street

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki