Praktycznie normą stało się zaniżanie rzeczywistych przebiegów. Do innych chwytów należy wymiana elementów najbardziej narażonych na zużycie oraz intensywne czyszczenie, mycie i polerowanie auta, co ma wywrzeć wrażenie, że auto było zadbane. Stosowane są różne cudowne specyfiki, które na krótką chwilę mają uzdrowić jeżdżący złom. W codziennej eksploatacji później szybko na jaw jednak wychodzą prowizoryczne naprawy powypadkowe karoserii lub wyeksploatowany silnik.
Zdaniem specjalistów przy wieku aut często przekraczającym dużo ponad 10 lat trafienie dobrego egzemplarza przypomina ruletkę. Często i nowsze pojazdy niosą ze sobą duże ryzyko. Znane są przypadki, gdy okazywało się, że auto sprzedawane jako bezwypadkowe miało żywicą klejony po wypadku blok silnika, a rzeczywisty przebieg wynosił nie 70 tys. km, ale około 200 tys. km.
W takich przypadkach rzecznicy konsumentów polecają dochodzenie zwrotu pieniędzy od sprzedającego. Odzyskać pieniądze nie jest jednak łatwo. Dobrze, aby w umowie znalazły się zapisy, które dokładnie określają stan auta, przebieg i ewentualne zapewnienie sprzedawcy o bezwypadkowości. Ewentualne dochodzenie pieniędzy będzie wtedy prostsze.
Kupno auta w kilku krokach:
1) zawsze pytaj o książkę serwisową
2) sprawdź zużycie części niepodlegających wymianie, np. części tapicerki, uchwyty
3) szyby powinny być wszystkie z tego samego roku i tej samej marki
4) obejrzyj szczeliny karoserii – różnice świadczą o bogatej przeszłości auta lub nieprawidłowym użytkowaniu auta
5) silnik powinien pracować równo, sprawdź jak działa sprzęgło
6) sprawdź kontrolki, czy zapalają siei gasną zgodnie z przeznaczeniem
7) w trakcie jazdy po równej drodze sprawdź utrzymywanie kierunku przez auto
8) opony powinny być zużyte równomiernie
9) zanim ostatecznie zdecydujesz się na zakup auta sprawdź je w niezależnym warsztacie.
BP
Na podstawie: „Dziennik“
Ł. Bąk, ”Wielkie picowanie”






























































