Rząd Viktora Orbana planuje wielkie cięcia zatrudnienia w administracji publicznej - donoszą węgierskie media. Pracę stracić może kilka tysięcy osób.
O zmianach w strukturze administracji publicznej nad Balatonem szczególnie głośno jest od ubiegłego tygodnia, kiedy szef gabinetu premiera Janos Lazar ogłosił, że „rząd przygląda się 72-73 instytucjom zatrudniającym 50 tysięcy osób”. Niewykluczone, że część z nich zostanie zamknięta, a ich zadania przejmą inne jednostki.
Jak czytamy na oficjalnej stronie węgierskiego rządu, z przeglądu wyłączone zostaną instytucje takie jak węgierski fiskus, pomoc społeczna, agencja rozwoju wsi czy fundusz zdrowia. Celem programu jest zarówno ograniczenie biurokracji i wzrost efektywności, jak transfer władzy z rozmaitych instytucji publicznych bezpośrednio do rządu.Portal Index.hu informuje, że dotarł do niejawnego dokumentu opisującego plany redukcji zatrudnienia. Skala cięć w omawianym sektorze administracji sięgnąć może w tym roku nawet 20%. Instytucje, które w tym roku nie zostaną objęte programem, będą musiały ograniczyć liczbę etatów w 2017 r.
ReklamaZobacz także
- Premier Orban osobiście przeanalizuje wady i zalety „biurokratycznej listy śmierci” i podejmie decyzję o tym, w jakim składzie ostaną się 72-73 instytucje – informuje index.hu.
Według dokumentu, do którego dotarł portal, w instytucjach „wchłaniane” przez ministerstwa pracę miałoby zachować jedynie 80% osób w nich zatrudnionych. W przyszłym roku liczba etatów ma natomiast odpowiadać 90% stanu z 2016 r.

PiS chce zwiększyć biurokrację dla przedsiębiorców

3,5 godziny dziennie na lekturę przepisów powinien poświęcić przedsiębiorca, który chciałby być na bieżąco ze zmianami w prawie – wyliczyła właśnie firma Grant Thornton. Rocznie statystyczna polska firma wysyła do urzędów 209 różnych dokumentów. Z wielu badań wynika, że właśnie biurokracja jest największą bolączką biznesu. I jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami rządu, już w lipcu dojdzie kolejny uciążliwy obowiązek.
Decyzja w sprawie zmian w węgierskiej administracji publicznej ma zostać podjęta do końca lutego. Jak wyliczył portal portfolio.hu, pracę stracić może nawet 6000 osób.
Michał Żuławiński





























































