Na zamknięciu wczorajszej sesji giełdy NYMEX październikowy kontrakt na baryłkę ropy osiągnął cenę 65,09 USD - o 1,98 USD wyższą niż dzień wcześniej.
Dziś rano w Singapurze ropa nie przestaje drożeć - za baryłkę trzeba obecnie zapłacić 65,36 USD, o 27 centów więcej niż na wczorajszym zamknięciu.
Najwięcej w historii, bo aż 70,85 USD, baryłka ropy naftowej kosztowała 30 sierpnia. Obecnie jest o około 50% droższa niż rok temu.
Wczorajszy cotygodniowy raport o stanie zapasów ropy i destylatów w USA był drugim od czasu ataku huraganu Katrina. Jak się okazało, rezerwy ropy crude skurczyły się w zeszłym tygodniu o 6,6 mln baryłek do 308,4 mln baryłek. Przyczynił się do tego wywołany przez huragan spadek wydobycia i importu surowca.
Niespodziewanie wzrosły w tym samym okresie amerykańskie zapasy benzyny - ich stan wzrósł o 1,9 mln baryłek do poziomu 192 mln baryłek. Analitycy interpretują to zjawisko jako dowód wywołanego historycznymi rekordami ceny spadku popytu na paliwo.
Kluczowe przed zbliżającą się zimą zapasy destylatów, w tym olejów opałowego i napędowego, zmalały o 1,1 mln baryłek do poziomu 133,3 mln baryłek.
W zdewastowanej przez huragan Katrina Zatoce Meksykańskiej ciągle nie działa 58% infrastruktury wydobywczej, a rafinerie wykorzystują 87% swoich mocy produkcyjnych. Według rządowych informacji cztery wielkie rafinerie w Luizjanie, które najbardziej ucierpiały na ataku kataklizmu, mogą wznowić prace dopiero za dwa - trzy miesiące.
Przewodniczący kartelu OPEC, szejk Ahmed Fahd Al Ahmed Al Sabah, oświadczył wczoraj, że na najbliższym posiedzeniu rady OPEC w poniedziałek będzie próbował przeforsować podwyższenie dziennego limitu wydobycia o 500 tys. baryłek w celu uspokojenia sytuacji na rynku.
BaP




























































