Do polskich sieci handlowych trafiły już pierwsze importowane czereśnie. Choć w ubiegłym roku za kilogram trzeba było zapłacić nawet 200 zł, to obecnie ich ceny mogą zaskakiwać - podaje fakt.pl.


Mimo że sezon na polskie czereśnie przypada na przełomie czerwca i lipca, to współczesny handel i globalna logistyka sprawiają, że polscy konsumenci mogą cieszyć się tymi owocami znacznie wcześniej.
Ceny niższe niż w ubiegłym roku
W tym roku pierwsze czereśnie trafiły do sieci handlowych już w lutym. Na razie to wyłącznie import m.in. z Chile, Hiszpanii, Grecji i Turcji. Mimo, że w ubiegłym roku kosztowały blisko około 150-200 zł, to ten sezon przyniósł zaskoczenie. W Kauflandzie czereśnie z Chile kosztowały, czyli 67,96 zł za kg, a w przypadku zakupu w aplikacji ich cena była jeszcze niższa.

Mimo to ceny czereśni o tej porze roku wciąż są bardzo wysokie. Zdaniem analityków na ich spadek trzeba zaczekać co najmniej do czerwca, gdy na rynek trafią polskie owoce.
Najlepiej kupować europejskie owoce
Według sadowników importowane owoce m.in. z Chile, jak jabłka, czereśnie czy śliwki, trafiają do sprzedaży w zupełnie innym terminie niż polskie odmiany, więc nie mają żadnego wpływu na rodzime produkty.
– Wkrótce prawdopodobnie zaczną kwitnąć czereśnie w Polsce. Były w tym roku przymrozki, ale wystąpiły one w momencie, gdy jeszcze nic nie kwitło. Ogólnie więc sezon nie powinien być zły - mówi Krzysztof Czarnecki, wiceprezes Związku Sadowników RP, producent czereśni, cytowany przez portal DlaHandlu.pl.
Zdaniem eksperta, najlepiej kupować owoce produkowane w Unii Europejskiej.
– Wymagania co do jakości czy co do stosowania środków ochrony roślin w krajach pozaunijnych, z których pochodzą, bywają bowiem zupełnie inne, niż w Europie. Owoce mogą więc zawierać pozostałości różnych substancji. Warto kupować polskie, powszechnie dostępne w supermarketach. Łatwo je rozpoznać po fladze, która teraz jest wyraźnie widoczna na opakowaniu – podsumowuje ekspert.
KW





























































