W bankach rozjazd, jakiego nie było. Klienci w górę, etaty w dół

analityk Bankier.pl

W ciągu ostatniego roku banki zwiększyły liczbę klientów o blisko 1,7 mln – wynika z danych zebranych przez serwis PRNews.pl. W tym czasie ubyło jednak pracowników i skurczyła się sieć placówek.

Na rynku bankowym możemy zaobserwować dwa na pierwszy rzut oka wykluczające się trendy. Z jednej strony z roku na rok ubywa miejsc pracy w bankowości i kurczy się sieć placówek. Z drugiej - zmniejsza się wykluczenie finansowe, bo coraz więcej osób ma dostęp do usług bankowych. Za tę rewolucję odpowiada bankowość elektroniczna, która w ostatnich latach postawiła do góry nogami tradycyjne modele biznesowe.

Internet zabiera pracę bankowcom

Jak wynika z najnowszych danych serwisu PRNews.pl, z bankowości internetowej korzysta już aktywnie 17 mln Polaków, a z mobilnej ponad 10 mln (statystyki po III kw. 2018 r.). Osoby te coraz rzadziej przychodzą do placówek bankowych, bo większość codziennych operacji mogą załatwić w aplikacji zainstalowanej na smartfonie. Bankom nie opłaca się więc utrzymywać wielu stanowisk transakcyjnych – redukują liczbę pracowników i zmniejszają powierzchnie oddziałów. Pojawia się coraz więcej placówek, które w ogóle nie zajmują się obsługą kasową.

(fot. designaart / YAY Foto)

Bankowość elektroniczna wpływa istotnie na poziom zatrudnienia w branży. W ciągu minionej dekady liczba pracowników banków zmniejszyła się o 17 tys. Jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego, na koniec września w bankowości pracowało już „tylko” 164 tys. osób. Z danych serwisu PRNews.pl wynika dodatkowo, że stan zatrudnienia w 17 badanych bankach uniwersalnych na koniec września wynosił 111 tys. Dane te nie obejmują zatrudnionych w grupach kapitałowych i w sektorze bankowości spółdzielczej. Owe 17 banków kwartał wcześniej zatrudniało o 1500 osób więcej, a rok temu aż o 3,4 tys. więcej.

W ciągu minionego roku największy spadek liczby zatrudnienia zanotował Bank Pekao – o 877 etatów. O 757 etatów zmniejszył zasoby „cyfrowy buntownik”, czyli Alior Bank. Spory odpływ nastąpił też w Santander Banku Polska – rok do roku ubyło 594 etaty.  Szczegółowe zestawienie znajduje się w raporcie „Zatrudnienie w sektorze bankowym – III kw. 2018”.

Ubywa placówek

Wraz ze spadkiem zatrudnienia kurczy się sieć placówek bankowych. Na koniec III kwartału 2018 r. ankietowane przez PRNews.pl banki miały 5710 placówek własnych. W porównaniu do danych z czerwca 2018 r. jest to spadek o 112 oddziałów, a w porównaniu do danych sprzed roku - o 373. W ciągu minionych 12 miesięcy tylko dwa banki nie zmniejszyły sieci placówek – mBank i Nest Bank. Pierwszy z nich zwiększył sieć o 4 oddziały, a drugi o jeden. Pozostałe banki o profilu uniwersalnym redukowały liczbę placówek. Najwięcej oddziałów zamknął Santander Bank Polska – 72. Na drugim miejscu jest Bank Pekao, który zlikwidował 68 placówek, a na trzecim PKO BP, który zamknął 45 punktów.

 

Spadki są znacznie większe, jeśli weźmiemy pod uwagę dłuższy okres czasu. Na przykład od końca 2015 r. Santander Bank Polska (wcześniej jako BZ WBK) zmniejszył liczbę placówek o 203 punkty, Raiffeisen Polbank o 147, Bank Pekao o 126, PKO BP o 115, a Alior o 107. Tylko w tych pięciu bankach sieć oddziałów skurczyła się w ciągu niecałych 3 lat o blisko 700 placówek. Szczegółowe informacje o liczbie oddziałów bankowych znajdują się w raporcie „Liczba placówek bankowych – III kw. 2018”.

Banki mają coraz więcej klientów

Tymczasem spadki te nie mają odzwierciedlenia w liczbie obsługiwanych przez banki klientów. Na koniec III kwartału 2018 r. ankietowane przez PRNews.pl banki uniwersalne obsługiwały łącznie 46,6 mln klientów. W porównaniu do danych sprzed roku jest to wzrost o 1,7 mln. Zdecydowana większość, bo aż 43 mln, było klientami obsługiwanymi przez detaliczne linie biznesowe. Na pierwszy rzut oka liczby te mogą wydawać się nieprawdopodobnie duże – w końcu są wyższe niż liczba ludności Polski. Należy jednak pamiętać, że klientem dla banku są nie tylko osoby fizyczne, ale także różnego rodzaju instytucje. To także miasta, stowarzyszenia czy szkoły. Na dodatek wielu klientów dubluje się między bankami.

Najwięcej klientów obsługiwał PKO Bank Polski. Miał ich ogółem 9,7 mln, z czego 9,3 mln w segmencie detalicznym. Na drugim miejscu był Bank Pekao, który na koniec III kwartału 2018 r. miał 5,5 mln klientów, w tym 5,2 mln w detalu. Podium zamykał ING z 4,8 mln klientów, z czego 4,3 mln to indywidualni. Szczegółowe dane o klientach w poszczególnych bankach znajdują się raporcie „Liczba klientów w bankach – III kw. 2018”.

Zwolnienia grupowe po fuzjach

Nie tylko bankowość elektroniczna ma wpływ na topniejące zatrudnienie. Istotnym czynnikiem jest także automatyzacja i robotyzacja procesów. Banki inwestują w automaty, które są w stanie wykonać pewne powtarzalne czynności szybciej i efektywniej niż człowiek. W efekcie roboty zastępują ludzi zajmujących się najprostszą pracą na zapleczu. Nie bez znaczenia dla poziomu zatrudnienia są też fuzje banków. Po każdym połączeniu następuje przegląd kadr, zasobów i sieci oddziałów. Dublujące się placówki są likwidowane, następuje łączenie pionów i porządkowanie centrali. Każdej fuzji towarzyszą z reguły zwolnienia grupowe.

Wojciech Boczoń

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 _aaa

Robotyzacja to wbrew pozorom pozytywne zjawisko, zwiększające produktywność, a więc przyczyniające się do wzrostu poziomu życia całej populacji.

! Odpowiedz
2 8 h-b

Cóż...Optymalizacja kosztów dla jeszcze większych Zysków na Górze...a wszystko jak zwykle niestety kosztem tzw.dołu...Zachłanność coraz bardziej nie zna Granic...

! Odpowiedz
8 1 glos_rozsadku

jak ktoś jest w dole, bo jest pracownikiem placówki, bo do normalnej pracy go się nie nadaje to niech zwiększy kwalifikacje by przestać być na dole.

! Odpowiedz
3 4 glos_rozsadku

handlowcy w placówkach nazywani bankowcami? Przecież to są zwykli sprzedawcy, wystarczy mieć maturę by robić w placówce bankowej.

! Odpowiedz
28 8 czytacz

Bo pracownicy banków są niedouczeni i sami nic nie wiedzą.Umieją tylko wciskać drogie kredyty.
A zakładając lokatę przez internet mogę osiągnąć lepsze warunki.
Poza tym kasjer jest także doradcą.W Millennium Banku jak chcę wpłacić gotówkę to czasami muszę czekać nawet godzinę.Pracowników jest dużo,ale jeden biega do drugiego z jakimiś pytaniami,bo nie potrafią sami przeprowadzić prostych operacji!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 21 skasowane_konto

problem w tym, że korporacje na tym jeszcze bardziej będą obrastać w tłuszcz a szary człowiek będzie spychany na margines. Dostanie tylko tyle żeby wziąć kredyt na 25 lat na mieszkanie, jedne wakacje w roku, coś ubrać, coś zjeść, czasem wyjść zjeść w przeciętnej restauracji i tylko tyle. Wegetacja.

! Odpowiedz
8 19 skasowane_konto

To dla tych co nie wierzą, że komputery, internet i ostatecznie sztuczna inteligencja nie będzie zabierała stanowisk pracy. Ludzie na najniższych stanowiskach jak klasyczny doradca w oddziale z czasem staje się coraz mniej potrzebny a ostatecznie zostanie całkowicie zastąpiony.

! Odpowiedz
1 1 macianet

Automat/robot może kosztuję 1mln zł, ale nie potrzebuję przerw w pracy związków zawodowych , chorować i nie oczekuję wypłaty. Wiec w perspektywie istnienia danego banku lepiej inwestować w automaty niż ludzi. Ponadto można go przemiesić łatwo z pkt A do B bez strajku. Więc sztuczna inteligencja to nieunikniona przyszłość. Wizja buntu maszyn staje się realna.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 glos_rozsadku

i dzięki temu że jest mniejsze zatrudnienie masz tańsze usługi.

! Odpowiedz

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.