
Źródło: Thinkstock
Budżet NFZ-u na 2013 rok wynosi 67 mld zł, czyli 5,5 mld zł więcej niż w tym roku. Pieniądze te pochodzą ze składek płaconych przez pracowników i przedsiębiorców. Ponad 20% budżetu państwa wydajemy na ochronę zdrowia. Ochronę, a nie służbę, bo tę, jak twierdzi Krzysztof Kolany, pełnią tylko ci, którzy wykonują swoją pracę za darmo dla dobra ogółu. Mimo olbrzymich nakładów to wciąż za mało – tak twierdzi większość ekspertów, którzy biorą udział w debacie o zdrowiu. Według różnych szacunków od 60 do 80%, a w niektórych placówkach nawet 90% budżetu przeznacza się na wynagrodzenia personelu. Brakuje na leki, nowoczesny sprzęt i wyżywienie. Korupcja kwitnie w najlepsze – nie trzeba być agentem CBA, aby odróżnić drobny upominek z wdzięczności od obowiązkowej opłaty za łóżko. Politycy, lekarze i ekonomiści zastanawiają się przede wszystkim nad tym, skąd wziąć jeszcze więcej pieniędzy.
Omawiane były różne modele. Całkowite „urynkowienie” na wzór amerykański, model skandynawski, „ubezpieczeniowy” francuski. Tworzono również własne wariacje – częściowa odpłatność za niektóre usługi medyczne, zwiększenie składki na ubezpieczenia zdrowotne, prywatyzacja szpitali itd. Pomysłów jest mnóstwo. Woli do zmian – praktycznie brak. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że sytuacja ochrony zdrowia jest fatalna.
Audyt jest niepotrzebny. Wystarczy się rozejrzeć
![]() | » 30 ekspertów debatowało o zdrowiu |
Nic dziwnego, że co szósta zwykła operacja chirurgiczna w Polsce kończy się zgonem pacjenta – tak wynika z raportu ekspertów opublikowanego w prestiżowym tygodniku medycznym "The Lancet". Dla porównania: w UE umiera średnio tylko 4-5% chorych. W USA pacjenci przed operacją wypełniają kalendarz tym, czym będą się zajmować po wyjściu ze szpitala. U nas chorzy przed operacją spisują testament i żegnają się z rodziną. Tymczasem politycy, ekonomiści i lekarze zastanawiają się nad tym, co należy zmienić, aby było dobrze. Jedni zwracają uwagę na fakt, że pieniądze wydawane na ochronę zdrowia to inwestycje w społeczeństwo ludzi zdolnych do pracy, tworzenie wzrostu gospodarczego itp. Inni pokazują statystyki, z których wynika, że średnia długość życia w Polsce jest o 5 lat krótsza niż w Niemczech.
Sporo pomysłów, brak działań
Jednocześnie pomysłów na naprawienie tej sytuacji jest naprawdę sporo. Nie ma idealnego, ale każdy jest lepszy niż ten, który obecnie obowiązuje. Częściowo odpłatna służba zdrowia to pomysł ciekawy, ale odrzucają go ci eksperci, którzy martwią się o najbiedniejszych obywateli – tych, których nie byłoby stać na ubezpieczenie zdrowotne. Z drugiej strony są ci, którzy żądają podwyższenia składki zdrowotnej – paradoksalnie taka zmiana mogłaby doprowadzić tylko do zmniejszenia liczby ubezpieczonych i zwiększenia wydatków państwa na równie efektywną „walkę z bezrobociem”. Niezależnie od argumentu, idei, projektu czy pomysłu, niezależnie od tego, czy zakłada się prywatyzację czy nie, zawsze pojawia się tysiąc odpowiedzi w obronie obecnego systemu.
Cynik doda, że chaos w ochronie zdrowia nie jest wynikiem niedopatrzeń, bałaganu czy innych przyczyn zewnętrznych i wewnętrznych. To teoria chaosu, zgodnie z którą nieuporządkowane elementy wbrew pozorom działają wedle określonego wzoru. Być może tak jest z ochroną zdrowia w Polsce: im dłużej żyjemy, tym więcej dostajemy z ZUS-u. Państwo traci podwójnie – nie tylko dlatego, że musi płacić za leczenie, ale także na wypłacie pieniędzy na emerytury. To już nie jest zabawne.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl































































