Ursus w ramach oferty prywatnej wyemitował 5,42 mln akcji serii S i pozyskał około 13,5 mln zł. Notowania spółki ruszyły w górę, lista problemów wciąż jest jednak długa.


Ursus podał, że w ramach subskrypcji prywatnej zostało zaoferowanych 5.918.000 akcji, a objętych zostało 5.420.000 akcji. Akcje zostały objęte po cenie 2,50 zł przez siedmiu inwestorów. To wyraźnie poniżej wyceny z wczorajszego zamknięcia, która wynosiła 1,91 zł. Warto jednak pamiętać, że gdy propozycja emisji się pojawiała, za jeden papier Ursusa płacono 2,54 zł.
Dziś akcje Ursusa drożały do 2,13 zł, czyli o 11,5 proc. Wzrosty te, wydaje się, że można wiązać właśnie z sukcesem oferty i wspomnianą przebitką ceny emisyjnej ponad cenę z czwartkowego zamknięcia. Z drugiej strony, patrząc z szerszej perspektywy, akcjonariusze Ursusa nie mają zbyt wielu powodów do radości.
Zgodnie z wcześniejszymi informacjami emisja akcji miała służyć pozyskaniu środków finansowych na rozwój spółki na rynku krajowym i na rynkach zagranicznych. Emisja miała też umożliwić realizację strategii Ursusa, która zakłada m.in. zwiększenie udziału w rynku, a także rozwój dywizji badawczo-rozwojowej.
Nie sposób jednak pominąć faktu, że pozycja Ursusa wygląda coraz słabiej. Spółka wybiła się na ekspansji zagranicznej do Afryki finansowanej dzięki kredytom zapewnianym przez Skarb Państwa. Teraz Ursus narzeka jednak, że kurek przykręcono i afrykańskie źródło pieniędzy dla spółki przysycha. Spółka jest także niezadowolona z polityki państwa dotyczącej elektrycznych autobusów. Te miały być kolejną solidną nogą biznesu, choć jednak udało się wygrać kilka przetargów, gałąź ta nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Źle prezentuje się także krajowy rynek ciągników. Wystarczy tylko powiedzieć, że Ursus zarejestrował w okresie styczeń-lipiec 244 nowe ciągniki rolnicze, czyli aż o 26,5 proc. mniej niż w porównywalnym okresie przed rokiem.

Wszystko to przekłada się na notowania spółki. W maju 2017 roku za jedną akcję Ursusa płacono ponad 5 zł, dziś jest to przeszło połowa mniej. Tylko w tym roku giełdowa wartość Ursusa spadła o 49 proc., w poniedziałek zaś giełdowy kurs spółki był najniższy od 2013 roku.
Adam Torchała





























































