REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Uroki podróży: bycie białym może sporo kosztować

Malwina Wrotniak2013-08-05 08:51redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2013-08-05 08:51
Dodaj Bankier.pl w Google

Zarabianie na przyjezdnych to standardowa praktyka stosowana w turystycznych lokalizacjach na całym świecie. Im mniej uczęszczane miejsce, tym trudniej przewidzieć, ile przepłacamy.

targowanie za granicą
Źródło: Thinkstock

Nie naciągnąć turysty na zawyżoną cenę, to dyshonor dla większości sprzedawców w turystycznych miejscowościach. W niektórych miejscach równolegle obowiązują dwa cenniki – jeden dla miejscowych, a drugi dla turystów.

Tu trzeba się targować

Wakacje na giełdzie

Zawyżanie cen to niekiedy element kultury i swoiste zaproszenie do negocjacji. – Staram się nie robić zakupów w sklepach czy supermarketach, tylko na lokalnych targowiskach, których w Peru jest mnóstwo. Każdy ma swój koloryt i każdy cały czas wyzwala dawkę adrenaliny związaną z targowaniem się – mówił portalowi Bankier.pl żyjący w Peru Piotr M. Małachowski. Na tę samą kwestię uczula Polaków mieszkająca w Egipcie Magda Pielewska: – Poza drobnymi wyjątkami, jak markety czy duże turystyczne pasaże handlowe, targujemy się. Na zakupy musimy mieć czas, często sprzedawca poczęstuje herbatą, zaprosi na pogaduchy.

W efekcie cena zakupu bywa daleko mniejsza od zaproponowanej na początku. Zwykle udaje się zejść o kilkanaście procent poniżej wyjściowej stawki, ale bywa, że różnica jest drastycznie większa. – Trzeba pamiętać, iż cena, jaką usłyszy się na wstępie jest obłożona czasami kilkusetprocentową marżą, co oznacza, że sprzedający ma ogromny margines do negocjacji. Mówiąc krótko trzeba się targować – uprzedzał Mariusz Boguszewski, polski dyplomata pracujący w Hongkongu.

Gdy kolor skóry mówi o zawartości portfela

Ale im bardziej egzotyczna lokalizacja, tym trudniej przewidzieć rzeczywistą cenę produktów i ocenić rozmiar możliwej do negocjacji kwoty. To właśnie tutaj turystów skubie się na największą skalę. Tak jest na przykład w stosunkowo rzadko odwiedzanym przez polskich turystów Ekwadorze. Mieszkający tam Paweł Drąg przyznaje: – Jeśli jesteś biały, to niemal zawsze dostaniesz dużo wyższą kwotę do zapłacenia niż Ekwadorczyk. Samego siebie przeszedł kiedyś jeden ze sprzedawców, który chciał mi wcisnąć jedną maracuję za 3,5 dolara, kiedy za 1 dolara powinienem otrzymać ich... 10.

Skąd postawa, która w efekcie mogłaby odstraszyć turystów? – Ekwadorczyków rozbestwili trochę Amerykanie, którzy najczęściej odwiedzają ten kraj. Oni, rzeczywiście, najczęściej przyjeżdżają tu z dużą ilości gotówki, w ogóle się nie targują, wydają duże kwoty i dają się nabierać sprytnym miejscowym – mówi Drąg. – Wszyscy tu myślą, że skoro jesteś biały, to masz mnóstwo pieniędzy i bardzo chętnie się nimi podzielisz. Nikt też nie daje wiary, że kolor skóry niekoniecznie oznacza górę forsy w portfelu.

Pełna treść rozmowy o codziennym życiu w Ekwadorze widzianym oczami Polaka jeszcze w tym tygodniu w Bankier.pl. Relacje z innych krajów na www.tammieszkam.pl.

mw

Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Radix
Wstyd mi sie targowac jak jade w egzotyczne miejsce i sprzedaja mi cos za 1/2 ceny tego co place w Polsce. Dla mnie to grosze, i tak place mniej niz u siebie w kraju, a dla tych ludzi to chleb. W wiekszosci takich miejsc jest bieda wiec ciesze sie, ze ja nie dosc, ze mam cos o wiele taniej, to ktos sie cieszy bo przy okazji dobrze Wstyd mi sie targowac jak jade w egzotyczne miejsce i sprzedaja mi cos za 1/2 ceny tego co place w Polsce. Dla mnie to grosze, i tak place mniej niz u siebie w kraju, a dla tych ludzi to chleb. W wiekszosci takich miejsc jest bieda wiec ciesze sie, ze ja nie dosc, ze mam cos o wiele taniej, to ktos sie cieszy bo przy okazji dobrze zarobil i sie nie bedzie musial martwic jak wykarmic rodzine.

Ale polaczki niestety juz tacy sa, ze o kazdy grosz beda sie targowac.
~and
Rozumiem że popierasz jak taksówki z Okęcia waliły kosmiczne ceny Japończykom, bo na chleb zarabiali, a w końcu w Polsce jest bieda?
Rozumiem że jak jest drożej niż u nas a właściciel pewnie bogaty, np w resteracji w na zachodzie, to sie targujesz?
~and
Dlatego wakacje lepiej spędzać w krajach "białych", znacznie mniej robią w konia i oszukuja.
~racja
Dokładnie tak było. Zarówno w Stambule, jak i w Argentynie, gdzie były odrębne ceny. Dla miejscowych, jak i przyjezdnych. A ceny... różniły się nawet o połowę.

Na zdjęciu i na piśmie...
Buenos Aires: http://www.wnieznane.pl/buenos-aires,10
Argentyna: http://www.wnieznane.pl/argentyna,12
Stambuł: http://www.wnieznane.
Dokładnie tak było. Zarówno w Stambule, jak i w Argentynie, gdzie były odrębne ceny. Dla miejscowych, jak i przyjezdnych. A ceny... różniły się nawet o połowę.

Na zdjęciu i na piśmie...
Buenos Aires: http://www.wnieznane.pl/buenos-aires,10
Argentyna: http://www.wnieznane.pl/argentyna,12
Stambuł: http://www.wnieznane.pl/stambul,15
Chorwacja: http://www.wnieznane.pl/chorwacja,21
Barcelona i okolice: http://www.wnieznane.pl/katalonia,9

Powiązane: Zakupy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki