Unimot koncentruje się na zapewnieniu dostaw - poinformował Adam Sikorski, prezes Unimotu. Potencjalnym ryzykiem dla rynku paliw i - w efekcie - dla gospodarki byłoby rozlanie się konfliktu na kolejne kraje regionu.


"Rynek zakłada, że to chwilę potrwa" - powiedział podczas telekonferencji prezes Unimotu, Adam Sikorski, dodając, że oznacza to konieczność ułożenia na nowo logistyki dostaw.
Pytany, jak spółka przygotowuje się na potencjalne dalsze zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw surowców energetycznych, odpowiedział: "Dzisiaj koncentrujemy się na dostawach, to jest krytyczne. Cena jest wtórna, w tym trudnym momencie wiemy, że najważniejsze jest zdobycie produktu".
Pytany o potencjalne ryzyka dla polskiej gospodarki, odpowiedział: "Najbardziej boję się eskalacji konfliktu, jeżeli chodzi o zasięg działania".
Jak wskazał, dużo mocy rafineryjnych z Europy zostało w ciągu ostatnich 20 lat przeniesione na Bliski Wschód i powstawały tam potężne kompleksy rafineryjne.

Zauważył, że wyłączona jest część rafinerii w Zatoce Perskiej, ale działają rafinerie na brzegu Morza Czerwonego, które zaopatrują Azję, ale i Europę.
"Nie wolno lekceważyć ryzyka rozlania się konfliktu, choć daleki jestem od wzbudzania paniki" - powiedział prezes Unimotu.
Prezes Unimotu poinformował, że na należących do spółki stacjach paliw sieci Avia można zaobserwować zwiększony ruch. Sprzedaż na stacjach w pierwszym tygodniu marca wzrosła o ponad 60 proc. wobec pierwszego tygodnia lutego.
Wśród szans dla grupy Unimot prezes wymienił wysoką zmienność cen surowców sprzyjającą tradingowi, wykorzystanie doświadczeń w międzynarodowym obrocie dla dywersyfikacji dostaw, rosnący rynek LPG i większe zaangażowanie grupy na tym rynku, wzmocnienie pozycji niezależnych importerów kosztem mniejszych graczy, którzy mogą mieć problemy płynnościowe.
Spółka ocenia, że potencjalne zagrożenia wynikają m.in. ze wzrostu inflacji i osłabienia koniunktury, wyższych kosztów finansowania, zakłóceń w transporcie morskim, wzrostu kosztów frachtów i ubezpieczeń.
Potencjalnym ryzykiem jest też legislacja.
"Zawsze się boimy ingerencji państwa w rosnące ceny. (...) Zakładamy, że branża sobie z tym kryzysem poradzi bez jakichś działań legislacyjnych, a jeżeli one będą, to będą dotyczyły całego rynku" - powiedział prezes.
Jak poinformował, branża spotkała się z przedstawicielami krajowej administracji, by omówić bieżącą sytuację.
Prezes podkreślił, że nie ma obecnie podstaw do myślenia o uwalnianiu zapasów.
"Jest bardzo daleko do uwolnienia zapasów, nie ma żadnych przesłanek" - powiedział Sikorski.
Sikorski poinformował, że w branży rozmawia się o możliwych rozwiązaniach na poziomie Unii Europejskiej, gdyby problem eskalował. Wśród pomysłów wymieniane jest wykorzystanie zapasów obowiązkowych, zniesienie sankcji na rosyjską ropę w stosunku krajów trzecich (np. Turcja, Indie), czy np. zniesienie sankcji na produkty pochodzące z rosyjskiej ropy importowane do Europy. (PAP Biznes)
pel/ gor/





























































