Ulicami Manhattanu przeszła coroczna parada równości, uznawana za największe tego typu wydarzenie w Ameryce Północnej. Społeczność LGBTQ+ uczestniczy w niej już po raz 55. Tegoroczna edycja wyróżnia się znacznym spadkiem liczby korporacyjnych sponsorów.


Różne szacunki podają, że w marszu brało udział od ponad 750 tysięcy do nawet miliona osób. Na trasie o długości około 5 kilometrów pojawiło się 60 platform. Korowód zabarwiły balony, parasolki i sztandary w barwach tęczy. Mottem tegorocznej parady jest hasło: „Wznieść się. Duma w proteście”, nawiązujące według organizatorów zarówno do początków ruchu — zamieszek w Stonewall w 1969 roku — jak i do aktualnych wyzwań, takich jak wycofywanie w Ameryce programów różnorodności, równości i integracji.
Wśród uczestników parady znaleźli się m.in. kandydat na burmistrza Nowego Jorku Zohran Mamdani oraz nowojorska prokurator generalna Letitia James. Komisarz nowojorskiej policji (NYPD) Jessica Tisch przyłączyła się do organizacji Gay Officers Action League, manifestując sprzeciw wobec wykluczania gejów-policjantów, którzy chcą oficjalnie uczestniczyć w marszu.
„Ta parada to coś więcej niż tylko święto naszej społeczności LGBTQ+. To symbol akceptacji i wyraz tego, że nasza różnorodność w tym mieście zawsze będzie chroniona. Nie pozwolimy, by jakakolwiek forma nienawiści stanęła na drodze tej celebracji” – zapowiadał wcześniej burmistrz Eric Adams.
Współprzewodniczący parady Kazz Alexander ujawnił, że w tym roku poziom sponsorowania spadł o około 750 tysięcy dolarów. „W ciągu zaledwie kilku ostatnich dni zebraliśmy 110 tysięcy dolarów od 250 unikalnych darczyńców. To pokazuje, jak bardzo ludziom zależy na tej sprawie i jak silna jest nasza jedność” - cytuje organizatora NBC News.
Z badania firmy doradczej Gravity Research wynika, że 39 proc. korporacji ograniczyło w tym roku swoje zaangażowanie w wydarzenia Pride Month (Miesiąc Dumy).

NBC News informuje również, że organizatorzy kilku największych obchodów Pride w USA stracili w tym roku od 200 do 350 tysięcy dolarów każdy z funduszy przekazywanych przez sponsorów korporacyjnych.
"65 proc. naszych respondentów przyznało, że obawia się negatywnych reakcji na swoje zaangażowanie w Pride. A gdy zapytaliśmy, kto ich zdaniem jest głównym źródłem tej zmiany, zdecydowana większość wskazała na administrację Trumpa oraz konserwatywnych aktywistów i konsumentów” - zaznaczył prezes Gravity Research, Luke Hartig.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ zm/































































