Kościołom w Ameryce nie wolno agitować na rzecz poszczególnych kandydatów, bo grozi to utratą państwowych dotacji. Duchowni namawiają jednak do samego udziału w wyborach. Bardzo aktywne w takich kampaniach są kościoły baptystów. Pastor Dumas Alexander Hershaw z kościoła w Raleigh w Północnej Karolinie podkreśla w rozmowie z wysłannikiem Polskiego Radia, że duchownym zależy na jak najliczniejszym udziale wiernych w wyborach. Wolno nam zachęcać ludzi do głosowania. Dlatego czynimy ogromny wysiłek, aby 100 procent naszych członków zarejestrowało się i zagłosowało. Nie możemy im jednak mówić, na kogo mają głosować. Do naszego kościoła regularnie przychodzą kandydaci zarówno republikańscy, demokratyczni jak i niezależni, aby zyskać głosy. Oczywiście, nie wolno im przemawiać, chyba, że dany kandydat byłby gubernatorem czy prezydentem - powiedział pastor Hershaw.
Do udziału w głosowaniu zachęca też kościół katolicki. W powszechnej opinii wielu hierarchów katolickich opowiada się za Mittem Romneyem, a wśród hierarchów z kościoła baptystów przeważają zwolennicy Baracka Obamy.
Tegoroczna kampania jest jedną z najbardziej zaciętych w ostatnich latach i choć przewaga sondażowa jest obecnie po stronie Baracka Obamy, to obecny prezydent wciąż nie może jeszcze być pewnym reelekcji.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Cegielski, Chicago/sk
Źródło:IAR





























































