Stany Zjednoczone dostarczą Ukrainie "rozszerzone środki obronne", aby wzmocnić potencjał obronny tego kraju - głosi opublikowane w piątek oświadczenie Departamentu Stanu USA. Mają to być m. in. pociski przeciwczołgowe.
W oświadczeniu podkreślono, że pomoc amerykańska "ma charakter całkowicie defensywny". "Jak zawsze mówiliśmy, Ukraina jest suwerennym krajem i ma prawo do własnej obrony" - czytamy w oświadczeniu.
Dokument precyzuje, że decyzja jest częścią podejmowanych przez Stany Zjednoczone starań aby pomóc Ukrainie obronić jej terytorium i odstraszyć dalszą agresję".
Rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert zapewniła przy tym, że Waszyngton "deklaruje pełne poparcie dla porozumień z Mińska", mających na celu rozwiązanie konfliktu na południowym wschodzie Ukrainy.
Według anonimowych źródeł w administracji USA, na które powołuje się Associated Press, prezydent Donald Trump zaaprobował plan sprzedaży Ukrainie śmiercionośnej broni, w tym rakietowych pocisków przeciwczołgowych Javelin za ok. 47 mln dolarów.

Jakiekolwiek transakcje dotyczące sprzedaży broni będą musiały być zaaprobowane przez Kongres USA. Jak zauważa AP, zgoda obu izb Kongresu będzie w tym przypadku prawie pewna bowiem kongresmeni, zarówno demokraci jak i republikanie, od dawna apelowali do Białego Domu o udzielenie pomocy Ukrainie w walce ze wspieranymi przez Rosję separatystami.
Rosja: to niebezpieczna decyzja
Decyzja amerykańskich władz o dostarczeniu Ukrainie uzbrojenia jest niebezpieczna i sprowokuje Kijów do użycia siły w konflikcie na wschodzie Ukrainy - oświadczył w sobotę wiceszef rosyjskiego MSZ Grigorij Karasin, cytowany przez agencję RIA.
Dostawy jakiejkolwiek broni zachęcają teraz tych, którzy popierają konflikt na Ukrainie, do użycia "scenariusza siłowego" - ocenił Karasin.
Z kolei wiceprzewodniczący Komisji Obrony i Bezpieczeństwa Rady Federacji, wyższej izby rosyjskiego parlamentu, Franc Klincewicz powiedział, że Kijów uzna dostawy broni jako wsparcie swoich działań - podała agencja Interfax.
"Właściwie to Amerykanie bezpośrednio popychają ukraińskie siły do wojny" - ocenił Klincewicz.
Rosyjskie MSZ oświadczyło, że amerykańska decyzja po raz kolejny podkopuje porozumienia z Mińska - podała w sobotę agencja TASS.
W odpowiedzi władze w Moskwie oświadczyły w czwartek, że są "nadzwyczaj rozczarowane" z powodu doniesień o wydaniu licencji. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oceniła, że "po raz pierwszy w Waszyngtonie oficjalnie czynniki ogłosiły fakt przekazywania broni Ukrainie". Wcześniej zaś rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że dostawy broni śmiercionośnej z USA na Ukrainę mogą zachęcić "nacjonalistów", którzy - jak ocenił - "dążą do tego, by znów przejść do metod siłowych uregulowania (konfliktu) w Donbasie" i do "ponownego rozlewu krwi".
Komentatorzy podkreślają, że decyzja na pewno zwiększy napięcia w stosunkach z Kremlem. Prezydent Rosji Władimir Putin mówił we wrześniu, że jakakolwiek decyzja Waszyngtonu dostarczenia Ukrainie broni defensywnej zaogni konflikt na wschodzie tego kraju i może nawet skłonić separatystów do nasilenia walk.
Ocenia się, że w ciągu trzech lat walk separatystów z ukraińskimi siłami rządowymi zginęło ponad 10 tys. osób. Kijów oskarża Moskwę o wspieranie separatystów ciężką bronią i regularnymi siłami wojskowymi. Moskwa odrzuca te oskarżenia. (PAP)
jm/



























































